Kraków Kings B drugim półfinalistą LFA9! Przedostatnia kolejka sezonu zasadniczego za nami

Miniona seria gier LFA9 nie obfitowała w zaskakujące rezultaty, lecz nie można było w niej narzekać na brak emocji. Niewielką różnicą punktową zakończyły się pojedynki w Krakowie i Katowicach, a jedynie Białe Lwy Gdańsk potrafiły rozgromić przed własną publicznością niżej notowanego rywala.

Kraków Kings B 20 – 12 Rzeszów Rockets B

Niedzielna rywalizacja na poziomie Ligi Rozwojowej rozpoczęła się w deszczowej tego dnia stolicy Małopolski. Niesprzyjające warunki nie przeszkodziły jednak gospodarzom w odniesieniu trzeciej w tym sezonie wygranej, która nie przyszła wcale łatwo, choć zaczęło się bardzo udanie. Już w jednej z pierwszych akcji Grzegorzowi Błachutowi udało się zanotować interception i dać rezerwom Królów przejście do ofensywy, która już po chwili zapewniła krakowianom prowadzenie. Po 16-jardowej akcji podaniowej touchdown zaliczył Łukasz Pączek. Początek pierwszej kwarty nie zwiastował, że gospodarze mogą stracić przewagę, tym bardziej że po raz drugi piłkę w ręce rywali posłał rozgrywający Rockets B, Jakub Chlebica. Tym razem futbolówkę złapał Dawid Marzec. Już w następnej akcji śliską piłkę w dłoniach nie utrzymał Łukasz Pączek, z czego skorzystał Norbert Pinkowicz, błyskawicznie zapewniając ofensywie Rakiet powrót na boisko. Przyjezdni nie zdobyli pierwszej próby, jednak przy ich puncie nie popisał się ponownie Pączek, który chcąc wykonać akcję powrotną doprowadził do przejścia futbolówki w posiadanie rywali. Zemściło się to na początku drugiej kwarty. Jakub Chlebica 5-jardowym biegiem doprowadził do remisu 6:6. Jakby tego mało, milka minut później występujący na pozycji rozgrywającego zawodnik rzeszowian zaprezentował niemal bliźniaczą akcję, tym razem na lewą stronę, dając Rockets prowadzenie 12:6 i takim rezultatem zakończyła się pierwsza połowa. Podwyższenie za jeden punkt po raz drugi nie przyniosło punktów, na co duży wpływ miały warunki atmosferyczne. W końcówce drugiej kwarty Królowie byli jeszcze blisko pola punktowego rywali, jednak utalentowany rozgrywający Mateusz Wiecheć zgubił futbolówkę, którą błyskawicznie nakrył Filip Zych z Rzeszów Rockets B, co pogrzebało nadzieje gospodarzy na odrobienie strat przed przerwą.

Kings B usłyszeli zapewne w szatni kilka motywujących słów od trenera głównego Marka Gila, co przyniosło efekty już od pierwszego gwizdka trzeciej kwarty. Królowie przesuwali się w stronę pola punktowego gości, a tę serię ofensywną efektownym kilkunastojardowym biegiem sfinalizował Mateusz Wiecheć, doprowadzając tym samym do remisu. Rozgrywający krakowian podwyższył także za dwa punkty, ponownie skutecznie manewrując między rywalami, co zmieniło rezultat na 14:12. W trzeciej kwarcie gospodarze mogli przeżyć déjà vu, bowiem jak miało to miejsce przed przerwą, niedaleko pola punktowego przeciwników piłkę zgubił Mateusz Wiecheć. Tym razem odzyskał ją Andrzej Szeliga. Nie podłamało to jednak młodego quarterbacka Kraków Kings B, który w ostatniej części ponownie zaprezentował kilkunastojardowy bieg na przyłożenie, który ustalił wynik wynik tego pojedynku na 20:12, co przypieczętowało awans ekipy z Małopolski do fazy play-off LFA9. W końcówce interception po stronie gospodarzy zanotował jeszcze Paweł Głowacz.

Królowie swojego półfinałowego rywala poznają w przyszłą sobotę. W Tychach odbędzie się starcie decydujące o triumfie w grupie C. Miejscowi Falcons podejmą drugą niepokonaną jeszcze ekipę – Świętych Częstochowa. Ekipa Kings B dzień później, 2 września zakończy jeszcze sezon zasadniczy meczem z Przemyśl Bears.

Białe Lwy Gdańsk 44 – 0 Barbarians Koszalin

W dobrych humorach do decydującego o udziale w play-offach meczu z Seahawks Gdynia B przystąpią w najbliższą niedzielę podopieczni Michaela Ricciego. Białe Lwy łatwo uporały się z najsłabszymi w grupie B Barbarians, na prowadzenie wychodząc już na początku swojej pierwszej serii ofensywnej. Touchdown dała 36-jardowa akcja podaniowa Daniela Mikuły do Łukasza Lutomskiego. Dwa dodatkowe punkty dał skuteczny bieg Krzysztofa Szlagowskiego. Running back gospodarzy kilka minut później ponownie zameldował się w polu punktowym, jednak w wyniku przewinienia po stronie Białych Lwów sędziowie nie mogli zaliczyć tego przyłożenia. Już w następnej akcji Szlagowski ponownie przebił się w endzone i tym razem touchdown nie wzbudzał żadnych wątpliwości, tak jak dwupunktowe podwyższenie autorstwa Macieja Całujka. Pierwsza kwarta zakończyła się więc wynikiem 16:0. Krzysztof Szlagowski to niewątpliwie największa gwiazda ekipy z Gdańska, co udowodnił po zmianie stron, popisując się 18-jardowym biegiem na przyłożenie. Ponownie gospodarzom udało się podwyższyć, co dało kolejne dwa „oczka” na konto Białych Lwów. W drugiej kwarcie w defensywie błysnął natomiast Arkadiusz Wojtyna, który popisał się interception po próbie dalekiego poddania Wojciecha Wirkusa. Quarterback Barbarzyńców prezentował się także w obronie, gdzie w ostatniej akcji pierwszej połowy udało mu się zrehabilitować za wcześniejszy poważny błąd, zaliczając przechwyt.

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnego szybkiego touchdownu liderów grupy B LFA9. Po krótkim biegu zapunktował Maciej Całujek. Po raz pierwszy gospodarzom nie udało się jednak podwyższyć wyniku. Mimo tego na tablicy widniało już wówczas 30:0. Barbarians mieli spore problemy z notowaniem pierwszych prób, na co złożyły się między innymi błędy przy snapach oraz nie najlepsza postawa linii ofensywnej, przez którą defensorzy Białych Lwów zanotowali kilka sacków na Wojciechu Wirkusie. Autorem przyłożenia podwyższającego przewagę zespołu z Trójmiasta został Jakub Kłosowski, a dwa punkty dołożył po solowej akcji rozgrywający Daniel Mikuła, po czym sędzia ogłosił koniec trzeciej kwarty. Kłosowski zadał także drużynie z Koszalina ostatni cios 9-jardowym biegiem w pole punktowe, ustalając w końcówce wynik niedzielnej potyczki na niepodważalne 44:0.

Białe Lwy 2 września zagrają z Seahawks Gdynia B w starciu decydującym o awansie do półfinału. Zespół z Gdańska w pierwszej potyczce z Jastrzębiami zwyciężył 34:32.

Silesia Rebels B 6 – 9 Miners Wałbrzych

Miniony weekend z LFA9 zakończyliśmy na Śląsku, gdzie Silesia Rebels B walczyli z Miners Wałbrzych o trzecie miejsce w grupie C. Oba zespoły do tego pojedynku przystąpiły z bilansem 0-3 i jego stawką było zaledwie poprawienie sobie humorów na zakończenie tegorocznego sezonu. Zdecydowanie lepiej prezentowali się w niedzielę goście z Dolnego Śląska, którym udało się objąć prowadzenie w pierwszej kwarcie za sprawą celnie wykonanego field goala autorstwa Sebastiana Narnickiego. Przed przerwą przewagę nad Rebeliantami udało się podwyższyć. Niecelne podanie rozgrywającego gospodarzy przechwycił Jakub Zieliński, któremu udało się przedostać aż do pola punktowego, co oznaczało pick six i prowadzenie Miners 9:0 do przerwy.

Rebels B nie byli w stanie błyskawicznie odpowiedzieć rywalom, a czas nieubłaganie upływał. Jedyne, na co było tego dnia stać podopiecznych Michała Czupryny to touchdown Pawła Tomaszewskiego z czwartej kwarty, który jednak jak się później okazało, zaledwie zmniejszył rozmiary przegranej katowiczan. Mecz zakończył się skromnym 9:6 dla Miners Wałbrzych i to oni zajęli na koniec sezonu trzecie miejsce w stawce grupy C. Rebelianci muszą pogodzić się z bilansem 0-4 i ostatnią pozycją w tabeli.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Michał Łapczyński