Gdyńska pochodnia jako pierwsza zawita do Łodzi

Ostatnim sobotnim meczem nowego sezonu będzie wieczorny pojedynek Wilków Łódzkich z Seahawks Gdynia. „Na papierze” starcie to zapowiada się jako potencjalnie najmniej wyrównane z całej 1. kolejki LFA1, jednak obie drużyny przeszły duże zmiany i przed pierwszym gwizdkiem wszelkie próby oceny będą niczym wróżeniem z fusów.

Za Wilkami Łódzkimi sezon, o którym zapewne woleliby zapomnieć. Przed rokiem losy ich utrzymania w elicie ważyły się dosłownie do ostatniej kolejki sezonu zasadniczego. Gdyby Angels Toruń wgrali z Olsztyn Lakers, to właśnie łodzian szukalibyśmy teraz w terminarzu LFA2. Szczęście Wilkom jednak dopisało i w tym roku woleliby oni bez dwóch zdań co najmniej zapewnić sobie spokojne utrzymanie. Ubiegłoroczny bilans 1-7 chluby nie przynosi, a do tego przyniósł ze sobą znaczące konsekwencje. Z posadą trenera głównego pożegnał się Craig Parkinson, a jego miejsce na tym stanowisku zajął doskonale znany w Polsce z pracy między innymi w Tychy Falcons, Wolverines Opole czy Sabercats Sopot, Amerykanin Lonnie Hursey. Koordynatorem ofensywy mianowano w Łodzi natomiast innego szkoleniowca, który już od lat pracuje w naszym kraju. Jason Abney dotychczas związany był z Warszawą i jej okolicami, pracując w Warsaw Dukes, a ostatnio w Monarchs Ząbki.

 Seahawks to bardzo trudny rywal, zwłaszcza na rozpoczęcie nowego sezonu. Po naszym powrocie z tygodniowego obozu szkoleniowego, gdzie mieliśmy do dyspozycji 45 zawodników, mogących w pełni oddać się przygotowaniom do sezonu, nie martwiących się o rodzinę czy szkołę, po prostu wiem jednak, że to będzie dla nas dobry sezon – zapowiada nowy head coach łodzian.

Wilki w swoim składzie nie dokonały rewolucji. Ich największym problemem w ubiegłym sezonie była plaga kontuzji, która nawiedziła zespół, dlatego jeśli uda się ją ominąć w tym roku, w Łodzi liczą na satysfakcjonujące rezultaty. Rekrutacje przyniosły efekty w postaci około 20 nowych zawodników, a w dodatku do zespołu po przygodzie w Holandii wrócił Patryk Kurkowski. Mogący grać jako linebacker lub defensive back zawodnik nie będzie w stanie jednak pomóc drużynie w najbliższym meczu z powodu kontuzji. Ciekawie przedstawia się także sytuacja amerykańskiego gracza Wilków. Jest nim Malcolm Gasque, który w ubiegłym sezonie występował w barwach ówczesnych wicemistrzów Turcji, ekipy Sakarya Tatankaları, która rywalizowała w CEFL Cup (odpadła w półfinale z późniejszym mistrzem tych rozgrywek – Vukovi Belgrad). Co ciekawe, wiele wskazuje na to, że Amerykanin szykowany jest do gry w dwie strony – w ataku prezentuje się jako running back, natomiast w defensywie wystawiany jest na pozycji linabeckera.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nadchodzący mecz z Seahawks to prawdopodobnie największe futbolowe wyzwanie, jakie do tej pory podjęliśmy. Szczerze mówiąc nie mogę się go doczekać. Czuję, że obecne Wilki są zupełnie inną drużyną, niż w zeszłym roku – jesteśmy zgraną i głodną watahą. Offseason przepracowany pod przewodnictwem trenera Lonniego Hurseya sprawił, że wszyscy doskonale wiedzą jakie jest ich zadanie na boisku. Może i nie jesteśmy faworytem nadchodzącego spotkania, ale wiem że stać nas na zwycięstwo, o ile nie pokonamy się sami – deklaruje zawodnik formacji defensywnej gospodarzy, Julian Traczykowski.

Seahawks Gdynia przeszli przez trudny okres. Odejście trenera Macieja Cetnerowskiego, pierwszy od wielu lat przegrany półfinał – z tym musieli w ubiegłym roku zmagać się 3-krotni mistrzowie naszego kraju. Teraz jednak kryzys już dawno za nimi. Pałeczkę po Cetnerowskim przejął młody, ale już niezwykle doświadczony z pracy w Europie Mele J. Mosqueda, który kilka miesięcy temu wywalczył mistrzostwo Niemiec, będąc częścią sztabu szkoleniowego Schwäbisch Hall Unicorns. Sam Amerykanin przekonuje, że nie zamierza wprowadzać radykalnych zmian w zespole. Jego planem jest zaangażowanie w pomoc klubowi ludzi związanych w przeszłości z drużyną, o czym świadczy choćby mianowanie Gawła Pilachowskiego trenerem running backów, a Petera Plasy opiekunem defensive backów. Oficjalnym hasztagiem Seahawks na ten sezon jest zresztą #CarryingTheTorch, a więc niesienie symbolicznej pochodni, którą kilkanaście lat temu rozpalił Maciej Cetnerowski, a teraz przejął ją Mele J. Mosqueda.

Przygotowania do nowego sezonu pod okiem trenera Mele były intensywne i wprowadziły w drużynę nową energię i zaangażowanie. Najważniejsze że został trzon drużyny, który potrafi wprowadzić nowych zawodników do naszej kultury pracy. Wzmocnienie składu trenerskiego jest zawsze pozytywnym punktem. Oczywiście będzie brakować doświadczenia Maćka Cetnerowskiego, ale nowe twarze lub stare twarze w nowych rolach także mają ogromną wiedzę do przekazania, a często mają też dużo nowych pomysłów, które mogą korzystnie wpłynąć na drużynę. Do sezonu wchodzi w pełni skoncentrowani i gotowi. Jesteśmy pewni siebie i zamierzamy pokazać nasz charakter na boisku – zapowiada Jakub Krystecki, kapitan Seahawks Gdynia.

Jastrzębie przed nowym sezonem zmieniły nie tylko trenera głównego, ale także obu amerykańskich graczy. Ofensywą dyrygować będzie Philip Juhlin – reprezentant Szwecji z amerykańskim paszportem, który ostatnio prezentował swoje umiejętności w czołowej skandynawskiej drużynie, Carlstadt Crusaders. Na pozycji linebackera zobaczymy w żółto-czarnych barwach natomiast Barrona Millera, który występował ostatnio w lidze austriackiej i zbierał tam świetne recenzje. Amerykanina zresztą bardzo chwalił w Magazynie Ligowym na Weszło FM Jakub Mazan, porównując go do występującego w Lowlanders Białystok Zacharego Blaira. Seahawks przeprowadzili także kilka ciekawych, choć nie tak spektakularnych polskich wzmocnień. W barwach półfinalisty poprzedniego sezonu zobaczymy między innymi graczy, którzy z juniorami Angels Toruń sięgnęli po czwarte miejsce w juniorskich mistrzostwach Polski. Kadrę zespołu wzmocnią także gracze, którzy sprawdzili się w minionym roku w rezerwach w rozgrywkach LFA9.

Wykonaliśmy świetną robotę, pozyskując nowych zawodników do podstawowego składu, wliczając w to dwóch nowych importów: Philipa Juhlina oraz Barrona Millera, a także nowe nabytki silnie wzmacniające naszą defensywę: Grzegorz Piotrowski oraz Maciej Ćwikliński, obaj z Angels Toruń. W mojej opinii jednak największym wzmocnieniem jest powiększenie składu trenerskiego o trenera Gawła Pilachowskiego, który trenuje z running backami oraz trenera Petera Plesę, trenera defensive backów. Oboje zyskali ogromny szacunek w drużynie i Trójmieście, ale także odnosili duże sukcesy na szczeblu narodowym. Wnieśli oni bardzo wysoki poziom I jakość coachingu oraz postawę „Stay Dangerous”, którą chcę przenieść na całą drużynę. Zeszłorocznej porażki na pewno nie nazwałbym lekcją. Powiedziałbym, że chodzi raczej o zrozumienie procesu I osiągnięcie czegoś wielkiego, do czego dąży każdy zespół przez cały sezon, poprzez codzienne starania, od meczu do meczu. To proces, dzięki któremu piszemy naszą historię każdego tygodnia. Możemy skupić się tylko na sobie, nie na reszcie ligi. Kontrolujemy swoje przeznaczenie I jeśli każdy zna swoją rolę I jest przygotowany do pełnienia swoich obowiązków, wszystko jest możliwe. I dotyczy to całego klubu. Innym aspektem jest radość codziennych wyzwań. Odkąd dołączyłem do Seahawks, mieliśmy ponad 30 treningów, dlatego skupiliśmy się na tym, aby trenować szybko I stawiać im wyzwania od sekundy, gdy dotkną boiska do momentu, gdy się z niego podnoszą. Trenujemy tak, jak gramy – to walka i wyzwanie na każdym treningu. Celem jest rozwój zawodników jako grupy, kiedy nadejdą gorsze chwile na boisku i bycie gotowym na najgorsze. Chodzi o radzenie sobie z przeciwnościami losu, bo jesteśmy tutaj, aby wykonywać swoją robotę I być lepszym na każdym treningu. Biorąc to wszystko pod uwagę, powiedziałbym, że to będzie inny zespół niż w zeszłym roku. Z nowym ogniem i motywacją, są głodni miejsca przy stole. Sezon podyktuje warunki. Z naszej strony przygotowania zostały przeprowadzone dokładnie tak, jak tego oczekiwaliśmy. Jesteśmy bardziej niż gotowi na mecz wyjazdowy. Jesteśmy lepsi z treningu na trening, co doprowadziło nas do momentu w którym jesteśmy teraz i jesteśmy gotowi na to, co przeciwnicy przygotowali dla nas w tę sobotę. Wilki, tak samo jak my, mają nowy sztab trenerów, koordynatorów, a także nowy sposób gry. To będzie ekscytujący mecz dla kibiców, którym rozpoczniemy nowy sezon 2019 w LFA – powiedział Mele J. Mosqueda, nowy trener główny Seahawks Gdynia.

Spotkanie 1. kolejki LFA1 pomiędzy Wilkami Łódzkimi a Seahawks Gdynia rozpocznie się w sobotę, 23 marca o godzinie 17:00 na boisku przy ulicy Minerskiej 19.

Link do transmisji:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Jacek Stańczak