Udany rewanż Panthers za Polish Bowl! Mistrzowie polski zaczynają sezon od porażki

Tegoroczny sezon LFA1 rozpoczęło hitowe starcie mistrza z wicemistrzem Polski. Zwycięsko wyszli z niego zawodnicy Panthers Wrocław, którzy rozgromili triumfatorów Polish Bowl XIII 45:6.

Osłabieni brakiem Mikołaja Pawlaczyka, Tomasza Żukowskiego, czy Grzegorza Mantura przyjezdni jako pierwsi mieli okazję do zaprezentowania ataku. Ich seria ofensywna trwała ponad 3 minuty i zakończyła się fumble oraz przechwytem piłki przez kapitana gospodarzy, Kamila Ruty. Już po chwili wrocławianie mogli cieszyć się z wyjścia na prowadzenie. 39-jardową akcję podaniową zaprezentowali nowy rozgrywający Chris Forcier oraz Bartosz Dziedzic, który zameldował się w endzone. Z wrocławską publicznością nie najlepiej przywitał się natomiast najlepszy kopacz poprzedniego sezonu Piotr Gołacki, którego próbę podwyższenia zablokował efektownie Zachary Blair. Nie minęło jednak wiele czasu, a piłkę ponownie przejęli Panthers. Zawdzięczają to Deante Battle, który najpierw zablokował próbę podania Rexa Dausina, a już w następnej akcji zanotował przechwyt po niecelnym rzucie swojego rodaka. Touchdown dla gospodarzy udało się zaliczyć Konradowi Starczewskiemu, który popisał się 42-jardowym biegiem. Na tablicy wyników 14:0 pojawiło się po udanym dwupunktowym podwyższeniu Bartosza Dziedzica. Z biegiem czasu wydawało się jednak, że mecz staje się coraz bardziej wyrównany, czego dowodem jest przyłożenie Rexa Dausina po solowej, 40-jardowej akcji. Nie udało się podwyższyć, ale strata mistrzów Polski wynosiła już tylko 8 punktów. Zwiększyła się ona o 3 „oczka” jeszcze w pierwszej kwarcie. Udanie okazję do zrehabilitowania się za nieudane podwyższenie wykorzystał perfekcyjnie Piotr Gołacki, który posłał futbolówkę między słupki z odległości 31 jardów. Po zmianie stron oglądaliśmy po obu stronach serię puntów, a później ogromne błędy zaczęła ponownie popełniać ofensywa mistrzów Polski, co w połączeniu ze świetnie dysponowaną dzisiejszego dnia obroną Panthers sprawiło Lowlanders wiele problemów. W defensywie gospodarzy wyróżnili się Hubert Ogrodowczyk, który zanotował sack na rozgrywającym, a po chwili przechwytem popisał się nowy nabytek wrocławian, Marcin Osumek. Bliski interception po nieudanym podaniu Rexa Dausina był również francuski defensive back Panter, Rodrigue Aligenes, lecz sędziowie uznali, że piłka dotknęła najpierw murawy. Ostatecznie błędy Ludzi z Nizin jeszcze przed przerwą skutkowały przyłożeniem Chrisa Forciera po 58-jardowym biegu. Po kopnięciu Gołackiego na tablicy pojawił się rezultat 23:6.

Druga połowa to już całkowita dominacja wicemistrzów Polski. Na listę punktujących wpisał się ponownie Konrad Starczewski, który potrzebował do przebiegnięcia 10 jardów. Piotr Gołacki ponownie się nie pomylił i Panthers Wrocław prowadzili w trzeciej kwarcie już 31:6. W tej samej odsłonie spotkania katastrofalny w skutkach błąd w okolicy własnego pola punktowego przytrafił się Lowlanders i z przyłożenia mógł cieszyć się Przemysław Lewszyk. Wicemistrzowie Polski byli już pewni wygranej, dlatego dali odpocząć swojemu rozgrywającemu Chrisowi Forcierowi. Najpierw jego miejsce zajął w trzeciej kwarcie Deante Battle, a w ostatniej części pojedynku rolę rozgrywającego pełnił Bartosz Dziedzic, który już na początku czwartej kwarty popisał się 10-jardowym biegiem na przyłożenie, co ostatecznie ustaliło rezultat tego meczu na 45:6 dla Panthers Wrocław.

– Mieliśmy wiele do udowodnienia i zdecydowanie nam się to udało. Możemy być zadowoleni z wyniku, choć wiemy, że jesteśmy dopiero na początku długiego sezonu. Praca z nowymi trenerami, nowy system i współpraca na boisku już przynoszą efekty. Dzisiaj widać było, że Lowlanders już w drugiej kwarcie mieli problemy z dotrzymaniem nam kroku, ale nie popadamy w wielki optymizm. Kolejne mecze przed nami i wiele może się wydarzyć – tonuje nastroje Kamil Ruta, kapitan Panthers Wrocław.

Ciężko wymarzyć sobie lepszą inauguracją sezonu. Dzisiaj wszystko zagrało jak należy. Drużyna udowodniła swoją siłę, a frekwencja na trybunach cieszy nas równie mocno. To pierwszy mecz tego sezonu, ostatnie tygodnie i przygotowania, by dopiąć wszystko na ostatni guzik były bardzo intensywne, ale dzisiaj zobaczyliśmy efekty. Dziękujemy kibicom za wspaniały doping, a myślami przygotowujemy się już do kolejnych spotkań – mówi z kolej Michał Latoś, prezes wicemistrzów Polski.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Kamil Zwijacz