Trudny debiut Watahy w LFA1, Armia Poznań zwycięska w Zielonej Górze

Po niezwykle wyrównanym starciu kończącym pierwszą kolejkę LFA1, Wataha Zielona Góra uległa przed własną publicznością 6:13 Armii Poznań. Po istnym festiwalu błędów po obu stronach, to poznaniacy lepiej zadebiutowali w rozgrywkach najwyższego szczebla Ligi Futbolu Amerykańskiego.

W pierwszych dwóch kwartach kibice na próżno liczyli na akcje punktowe, choć okazji na nie było kilka. Wataha w swojej pierwszej serii ofensywnej na najwyższym poziomie rozgrywkowym wyglądała na zespół, który błyskawicznie może objąć prowadzenie. Twarda defensywa z Wielkopolski nie dopuściła jednak do zdobycia punktów przez gospodarzy, którzy „na pocieszenie” zdecydowali się na kopanie z pola. Próba field goala zakończyła się jednak niepowodzeniem. W kolejnych minutach oglądaliśmy walkę w środkowej strefie boiska, która kończyła się odkopywaniem futbolówki na połowę rywali. Najbliżej wywalczenia historycznego, pierwszego przyłożenia w krajowej elicie futbolowej Wataha była w końcówce pierwszej kwarty, kiedy niemal 50-jardowym biegiem popisał się nowy rozgrywający zespołu, Kenyatte Allen. Amerykanin był już najwidoczniej przekonany, że uda mu się przebić w endzone do tego stopnia, że najprawdopodobniej zaczął celebrację jeszcze przed polem punktowym. To ułatwiło defensorowi gości udaną interwencję, w wyniku czego quarterback beniaminka LFA1 zgubił piłkę. Amerykanin nie popisał się także w drugiej kwarcie, kiedy graczom Armii udało się zanotować na nim sack. Na jego szczęście w defensywie błyszczał zawodnik, który jeszcze w ubiegłym sezonie pełnił funkcję rozgrywającego – Patryk Wójcik. W drugiej kwarcie udało mu się zanotować interception. Na 20 sekund przed końcem pierwszej połowy Wataha ponownie była bardzo blisko objęcia prowadzenia. Będąc w redzone znowu przy próbie podania nie popisał się amerykański rozgrywający zielonogórzan, który posłał futbolówkę wprost w ręce zawodnika poznańskiej Armii, czym zakończyły się pierwsze 24 minuty gry.

Drugą połowę znakomicie rozpoczęli przyjezdni. Najpierw akcją podaniową zbliżyli się do pola punktowego, a całą serię ofensywną zwieńczył krótkim biegiem na touchdown Tomasz Gajewski. Nie udało się jednak podwyższyć – po złym snapie Patrykowi Barczakowi nie udało się utrzymać piłki w rękach, przez co kopacz Armii nie miał okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Trzecia kwarta obfitowała w ogromne emocje i to w tej części meczu gospodarzom udało się wyrównać stan rywalizacji. W starciu tym najjaśniejszym punktem ofensywy gospodarzy był bez dwóch zdań Krystian Wójcik i to właśnie on został zdobywcą pierwszego w historii przyłożenia dla zielonogórzan w LFA1 po kilkunastojardowym biegu. Wataha również nie zdołała celnie kopnąć na bramkę, więc na tablicy widniał remis 6:6. Błędy w tym meczu przytrafiały się rozgrywającym obu drużyn. Jeden z nich wykorzystał nowy nabytek Watahy – Ukrainiec Leonid Dzyhanskyi, który dopadł do piłki po fumble Witolda Gajewskiego. W ostatniej kwarcie niewiele brakowało, by Armia popisała się pick six. Kenyatte Allen będąc na własnej połowie posłał piłkę do rywala, którego udało się gospodarzom jednak powstrzymać przed polem punktowym. Kilka minut później wydawało się że Armia będzie miała doskonałą szansę, by objąć nieznaczne prowadzenie. Ponownie przez zły snap Patryk Barczak nie opanował szybko piłki. Udało się ją kopnąć gościom, ale na tyle nieudanie, że futbolówka trafiła w ręce przeciwnika. Wataha na pięć minut przed upływem czasu zdołała nawet zameldować się z piłką w polu punktowym. Sędziowie orzekli jednak, że piłka podana przez Allena została opanowana przez Mateusza Tomaszewskiego minimalnie poza boiskiem. W następnej próbie gospodarze zdecydowali się więc na field goala, który nie doszedł nawet do skutku przez zły snap i do ofensywy przeszli poznaniacy. W tym spotkaniu oglądaliśmy ogromną liczbę flag, które w końcówce rzucane były przeciwko Watasze. W wyniku pociągnięcia za kratkę kasku Armia przesunęła się na 10 jardów przed polem punktowym gospodarzy i już po chwili z przyłożenia biegowego po raz drugi tego dnia cieszył się Tomasz Gajewski. Wreszcie oglądaliśmy także celne kopnięcie i ekipa z Poznania wyszła na prowadzenie 13:6. W ostatnich sekundach Wataha była w redzone rywali i miała cztery próby na odmienienie losów tego starcia. Najpierw trzy podania Allena nie zostały złapane przez zawodników gospodarzy, a w ostatniej szansie, amerykański rozgrywający sam zdecydował się na bieg, lecz został powstrzymany i piłka przeszła w ręce Armii Poznań, która tym samym od zwycięstwa rozpoczęła pisanie swojej historii.

W 2. kolejce Wataha będzie miała okazję do zrehabilitowanie się przed własnymi kibicemi. 31 marca do Zielonej Góry zawita zespół Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers, który w sobotę rozgrywki zainaugurował od pokonania Rhinos Wyszków 38:35. Armię czeka natomiast starcie w Krakowie, gdzie podejmą inaugurujących sezon Kings.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Armia Poznań