Sokoły zweryfikowały poziom debiutantów, Warsaw Mets pokonani w Tychach

Tychy Falcons na otwarcie sezonu udowodnili, że nie należy ich lekceważyć i nadal należą do krajowej czołówki. W sobotnim meczu Sokoły uporały się z drużyną, która do czołówki dopiero aspiruje, czyli debiutującymi Warsaw Mets. Gospodarze triumfowali pewnie, 31:13.

Jako pierwsi swój atak na boisku wystawili warszawianie, jednak ich seria ofensywna zakończyła się po złym snapie, w wyniku którego zgubioną piłkę przechwycił Jacek Sikora. Defensywny liniowy Falcons zapoczątkował więc serię ofensywną, która ostatecznie zakończyła się przyłożeniem Grzegorza Dominika po kilkujardowej akcji podaniowej. W polu punktowym skrzydłowego gospodarzy doskonale dostrzegł rozgrywający tyszan Keith Ray, który wcześniej znacznie przybliżył swój zespół pod pole przeciwnika solowym biegiem. Po celnym kopnięciu Falcons prowadzili 7:0. Kilka minut później, kiedy gospodarze ponownie byli w ataku, nie udało się posłać piłki między słupki przy próbie field goala i rezultat w pierwszej kwarcie nie uległ już zmianie. W drugiej części meczu atak Warsaw Mets dalej nie spisywał się najlepiej, czego efektem był między innymi sack na amerykańskim rozgrywającym gości, którym w tym sezonie jest Terrance Owens. Tymczasem Falcons okazali się skuteczni i również w tej części spotkania wywalczyli touchdown. Po 10-jardowej akcji podaniowej w polu punktowym zameldował się Zbigniew Szrejber. Po kolejnym celnym podwyższeniu Krzysztofa Richtera Sokoły prowadziły więc 14:0. Ich przewaga powiększyła się jeszcze bardziej tuż przed przerwą po efektownej, 41-jardowej akcji podaniowej zakończonej przyłożeniem Grzegorza Dominika. Chwilę po celnym podwyższeniu sędzia zakończył pierwszą połowę.

Świetnie prezentował się sobotniego popołudnia Keith Ray, który potwierdził, że potrafi zarówno biegać z piłką, jak i posyłać celne podania. Mały cień na jego występie kładzie sack zanotowany na nim przez Jana Kadzikiewicza w trzeciej kwarcie. Była to trzecia próba, dlatego w następnej gospodarze zdecydowali się na kopanie do bramki z odległości około 37 jardów, dopisując tym samym na swoje konto 3 „oczka” po udanej próbie Krzysztofa Richtera. W tej części meczu ponownie zsackowany został Terrance Owens, jednak sędziowie dopatrzyli się wcześniej przewinienia, co nie skutkowało stratą jardów przez Warsaw Mets. Przełamanie gości nastąpiło właśnie w trzeciej kwarcie. Autorem pierwszego przyłożenia w historii nowej warszawskiej drużyny został Aleksander Jacek, który wykorzystał około 20-jardowe podanie Owensa. Po chwili okazało się jednak, że arbiter w efekcie przewinienia po stronie gości, cofnął Mets o 15 jardów i touchdown nie mógł zostać zaliczony. Przysłowie „co się odwlecze, to nie uciecze” tym razem znalazło swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, bowiem finalnie ta seria ofensywna i tak zakończyła się premierowym przyłożeniem dla Warsaw Mets. Jego autorem został jednak Antoni Podgórski. Kamil Ronczka celnie kopnął na bramkę i na tablicy wyników oglądaliśmy 24:7. W obronie przyjezdnych kilka minut później wyróżnił się natomiast Jakub Krysiak, który zanotował sack na rozgrywającym Falcons. Nieco lepsza postawa stołecznej defensywy na niewiele się jednak zdała, ponieważ gospodarze i tak zdołali wbić im kolejny touchdown. 30-jardowa akcja podaniowa zakończyła się przyłożeniem Tomasza Nowaka. Krzysztof Richter sprawił, że Falcons prowadzili już wówczas 31:7. Rozmiary porażki gości zmniejszył Mateusz Poneta, który wykorzystał celne podanie Terrance’a Owensa.

Taki mecz jak dzisiejszy z Warsaw Mets był drużynie potrzebny, na przetarcie i złapanie rytmu meczowego. Powody do zadowolenia dała nam nasza defensywa, oprócz kilku małych błędów, które pozwoliły gościom zdobyć punkty, praktycznie nie dawała im rozwinąć skrzydeł. Nie mogę powiedzieć tego o ofensywie, która grała dziś nierówno, ale mogę zapewnić, że z tygodnia na tydzień jest znacznie lepiej i będziemy mogli pokazać na co nas stać już w przyszłym tygodniu przeciwko Seahawks. Ostatecznie jestem zadowolony z postawy drużyny, z tego, że w tak krótkim czasie mogłem zostać jej częścią no i oczywiście z dzisiejszego zwycięstwa – powiedział najnowszy nabytek tyskich Sokołów, ofensywny liniowy Bartosz Bednarczyk.

Na mecz przeciwko Mets wyszliśmy zmotywowani i efekt tego pokazaliśmy w pierwszej połowie, ponieważ nie pozwalaliśmy przeciwnikowi na wiele. Niestety od trzeciej kwarty nie jestem w stanie powiedzieć co się stało – zagraliśmy gorzej. Za dużo rozluźnienia, i tu brawa należą się Mets, którzy nie opuścili głów, tylko grali swoje. Myślę, że jak poprawią troszkę zgranie to jeszcze namieszają w tym sezonie. Gra była twarda, ale czysta i za to wielkie dzięki! Miło być docenionym przez drużynę i wybrany na MVP meczu, ale uważam, że cała drużyna dała z siebie wszystko i dla mnie każdy z moich kolegów jest MVP. Dziękuję za wyróżnienie i robię po prostu swoje – dodał Jacek Sikora, defensywny liniowy gospodarzy.

Ekipę z Tychów czeka w najbliższy weekend zdecydowanie trudniejsze zadanie, bowiem 31 kwietnia w Gdyni podejmą tamtejszych Seahawks. Przed Warsaw Mets natomiast teraz ponad tydzień przerwy, a 7 kwietnia po raz pierwszy zaprezentują się oni przed warszawską publicznością. Do stolicy przyjadą podrażnieni dotkliwą klęską z 1. kolejki Wilki Łódzkie.

Inauguracja sezonu poszła po naszej myśli – w drugi mecz wchodzimy z bilansem 1-0 i to ma dla nas najważniejsze znaczenie. Mets to groźny przeciwnik ale nasi zawodnicy byli należycie przygotowani i świetnie spisali się na boisku. Od dziś ruszamy pełną parą z przygotowaniami na mecz z Seahawks – skomentował premierowy tegoroczny triumf trener główny Falcons, Michał Kołek.

Skrót spotkania:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Jean-François Nicollet