Efektowny start Seahawks Gdynia, Wilki Łódzkie z honorową klęską

Nikt nie dawał Wilkom Łódzkim większych szans przed meczem 1. kolejki LFA1, bowiem na ich terenie sezon rozpoczęli 3-krotni mistrzowie Polski, Seahawks Gdynia. Zgodnie z przewidywaniami, ubiegłoroczni półfinaliści odnieśli łatwe zwycięstwo, jednak gospodarzom udało się zanotować honorowe przyłożenie. Mecz zakończył się rezultatem 7:62.

Praktycznie już w pierwszej kwarcie gdynianie zapewnili sobie spokój i przywilej kontrolowania gry, bowiem kibice w ciągu 12 minut gry oglądali aż trzy przyłożenia. Wynik otworzył debiutujący w żółto-czarnych barwach rozgrywający Philip Juhlin, który zaprezentował samotny, 16-jardowy bieg w pole punktowe. Jeszcze efektowniejsza była akcja na kolejny touchdown, bowiem na listę punktujących wpisał się Jakub Mazan, finalizując 45-jardową akcję podaniową. Nowy quarterback Seahawks zanotował w sobotę bardzo dobry występ, bowiem w pierwszej części meczu „obsłużył” celnym dograniem również Wojciecha Szuberta, a ten powiększył przewagę przyjezdnych. Pierwsza kwarta skończyła się wynikiem 21:0, ponieważ po wszystkich trzech przyłożeniach celnie za jeden punkt podwyższał Wojciech Daniszewski. W drugiej odsłonie tego starcia Jastrzębie nie zamierzały zwalniać tempa, czego efektem są kolejne trzy przyłożenia. Po raz drugi w polu punktowym udało się zameldować Jakubowi Mazanowi, który tym razem wykorzystał 27-jardowe podanie w endzone autorstwa Philipa Juhlina. Kilka chwil później Mazan ponownie wbiegł w pole punktowe, lecz jego punt return na przyłożenie nie został zaliczony przez blok w plecy po stronie jego drużyny. Seahawks i tak zakończyli tę serię ofensywną wywalczeniem touchdownu. Na listę punktujących zapisał się Dariusz Pepliński, który przebiegł dokładnie połowę boiska. Każda z formacji gości miała tego dnia swoje chwile – tuż po wywalczonym przyłożeniu formacja specjalna gdynian zdołała przejąć futbolówkę po krótkim kickoffie. W defensywie natomiast w drugiej kwarcie wyróżnił się Arkadiusz Cieślok, notując sack na Damianie Waszczyku. Co ciekawe jednak, gwiazdor Seahawks błysnął również w ataku. Cieślok pokazał swój potencjał ofensywny na pozycji fullbacka i swój dobry występ okrasił przyłożeniem po 2-jardowym biegu. Chwilę później przy próbie podwyższenia po raz pierwszy pomylił się Wojciech Daniszewski, lecz Jastrzębie i tak prowadziły do przerwy 41:0.

Po powrocie z szatni, Wilki postawiły gościom nieco trudniejsze warunki w defensywie, lecz nie uchroniło ich to przed stratą kolejnych punktów. Po precyzyjnym kilkujardowym podaniu Philipa Juhlina w pole punktowe, z przyłożenia cieszyć się mógł Michał Jarocki. Ten touchdown oraz celne podwyższenie Wojciecha Daniszewskiego były jedynymi punktami wywalczonymi przez Seahawks w trzeciej kwarcie. Koniec meczu przybliżał się bardzo szybko z uwagi na mercy rule, więc brak zatrzymywania czasu, co jednak nie powstrzymało Seahawks przed dalszym punktowaniem. Miłosz Góralski swój 14-jardowy bieg zakończył w polu punktowym, a po chwili za dwa „oczka” podwyższył Jakub Mazan. Pewni zwycięstwa goście w ostatnich minutach dali szans rezerwowemu rozgrywającemu, Mateuszowi Krociowi. Podobnie uczynili pogodzeni z przegraną, lecz dążący do wywalczenia honorowych punktów łodzianie. Ruch ten przyniósł efekty, bowiem nominalnie drugi w hierarchii rozgrywający, Damian Podczaski na cztery minuty przed końcem czasu, potrafił w dwóch akcjach przebiec z piłką ponad 60 jardów, co zakończyło się premierowym przyłożeniem Wilków Łódzkich w sezonie 2019. Ten uniwersalny zawodnik dodał na konto gospodarzy również jeden punkt dzięki celnemu kopnięciu na bramkę. Ostatnie słowo należało jednak do Jakuba Mazana, który po kickoffie złapał futbolówkę i zaprezentował 80-jardową akcję powrotną zakończoną przyłożeniem, czym ustalił wynik tego starcia na 7:62.

– Seahawks to wielokrotni mistrzowie i wicemistrzowie Polski. Zdecydowanie odczuliśmy to na boisku. Pierwszy raz mierzyliśmy się z tak mocną drużyną w meczu ligowym. Cieszy mnie postawa kolegów z drużyny, którzy mimo wyniku mieli wysoko podniesione głowy i starali się do ostatnich sekund meczu zdobyć honorowe punkty. Cierpliwość i determinacja pozwoliły nam na to w czwartej kwarcie, tuż przed ostatnim gwizdkiem. W nowy tydzień wchodzimy z czystymi głowami, gotowi naprawić błędy oraz niedociągnięcia, aby za dwa tygodnie pokazać się z dużo lepszej strony i zawalczyć o pierwsze zwycięstwo w tym roku – powiedział po tym pojedynku Damian Podsczaski, zdobywca wszystkich punktów dla Wilków Łódzkich.

Przed łodzianami teraz tydzień przerwy, a 7 kwietnia czekać ich będzie podróż do stolicy, gdzie będą starali się popsuć domowy debiut Warsaw Mets. Seahawks Gdynia już w najbliższą niedzielę zmierzą się przed własną publicznością z Tychy Falcons.

Mecz przeciwko Seahawks Gdynia, wielokrotnym mistrzom Polski, od samego początku poznania terminarza rozgrywek wydawał się być jednym z najcięższych w tegorocznym sezonie i bez wątpienia taki był. Rywal z najwyższej półki wysoko postawił poprzeczkę w formacji ofensywnej jak i defensywnej. Jednak po mocno przepracowanym offseasonie, każdy zawodnik Wilków wyszedł na boisko pełen wiary w zwycięstwo i możliwość zagrania jak najlepszego meczu. Pojawiły się pojedyncze błędy, które kosztowały nas stratę punktów, aczkolwiek w każdej próbie dawaliśmy z siebie wszystko i nie odpuszczaliśmy aż do gwizdka, co potwierdza zdobycie punktów w ostatnich sekundach meczu przez Damiana Podczaskiego. W zespole pojawiło się kliku debiutujących zawodników, którzy zdobyli cenne doświadczenie meczowe w najwyżej klasie rozgrywkowej, oraz kilka udanych powrotów po kontuzjach. Zwłaszcza dla mnie było to bardzo ważne spotkanie, gdyż musiałem się zmierzyć z pierwszym meczem od ponad rocznej przerwy spowodowanej urazem kolana i mimo że nie był to powrót zakończony zwycięstwem, to stwierdzam, że cudownie znowu być na boisku i móc rywalizować z najlepszymi. Przegranie pierwszego meczu domowego, który jednocześnie był pierwszym meczem w sezonie smakuje gorzko, jednak po przeanalizowaniu naszej gry i wyciągnięciu wniosków z pewnością w następnym spotkaniu zaprezentujemy się z dużo lepszej strony – ocenia safety gospodarzy Michał Kaczmarek.

Skrót spotkania:

Niestety, ale Seahawks Gdynia okazali się dla nas za mocni. Teraz nie ma to już żadnego znaczenia a przed nami kolejne mecze, które musimy wygrywać.W sobotnim spotkaniu popełniliśmy wiele błędów, ale mieliśmy też dobre momenty, pamiętajmy, że nasz rywal to najbardziej utytułowana drużyna w Polsce.

Gepostet von Wilki Łódzkie am Montag, 25. März 2019

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Rafał Karpiński