Mecz kolejki w Gdyni – Seahawks kontra Falcons

Pojedynek Seahawks Gdynia z Tychy Falcons to niewątpliwie najciekawiej zapowiadające się starcie 2. kolejki LFA1, co potwierdza zresztą facebookowe głosowanie naszych kibiców. Obie drużyny mają za sobą bardzo udaną inaugurację rozgrywek i zaplanowane na niedzielę międzygrupowe starcie jednych utwierdzi w przekonaniu o sile zespołu, a drugim podetnie nieco skrzydła, wskazując na wiele aspektów do poprawy przed kolejnymi spotkaniami.

Faworytem tego spotkania wydają się nadal być Jastrzębie. Świadczy o tym między innymi bilans ich starć z Sokołami w poprzednim sezonie, kiedy zarówno nad morzem, jak i na Śląsku to 3-krotni mistrzowie Polski byli górą. O ile ciężko oceniać było różnicę umiejętności obu ekip po starciu w Gdyni (40:14), kiedy Falcons mieli ogromne problemy z dotarciem na północ i w zasadzie kilka godzin po 11-godzinnej jeździe musieli wyjść na boisko, o tyle rewanż w Tychach pokazał, że to Seahawks nadal są drużyną lepszą. Różnica nie była jednak ogromna, bowiem goście triumfowali na boisku 37:28, co zwiastuje nam ogromne emocje w najbliższą niedzielę. Wynik tamtego spotkania ostatecznie został zweryfikowany jako walkower na korzyść gdynian, lecz nie należy zapominać, że Seahawks i Falcons to drużyny na stosunkowo podobnym poziomie i nic dziwnego, że wielu kibiców właśnie na to starcie czeka najbardziej.

Podchodząc do tego meczu czujemy się bardzo dobrze, traktujemy go jako wyzwanie. W zeszłym tygodniu mieliśmy okazję stanąć naprzeciw całkiem dobrego przeciwnika, teraz mamy szansę zagrać przeciwko jednej z najlepszych drużyn w LFA. Jest to dla nas szansa, aby zobaczyć w którym miejscu jest nasza drużyna na początku drugiej kolejki rozgrywek. Tychy Falcons mają wiele zalet. Mają świetnego, mobilnego rozgrywającego, który świetnie się rusza, potrafi rozciągnąć grę. To na pewno wielki atut ich ofensywy. W defensywie również radzą sobie świetnie, zarówno LaParish Lewis, jak i krajowi gracze. To, co zrobił ich koordynator defensywy przynosi efekty – świetnie blitzują, potrafią zatrzymać przeciwnika, dobrze się czują w swoim schemacie i widać, że ćwiczą to od jakiegoś czasu i nie jest to ich debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej. Naszą zaletą moim zdaniem jest szybkość, którą mamy w ofensywie. Falcons są bardzo atletyczni, ale ostatecznie to my mamy tę szybkość, dzięki której, co pokazaliśmy w ostatnim meczu, potrafimy przesuwać piłkę bardzo szybko i skutecznie. Kluczem do wygranej jest pozostanie na topie i oczywiście zatrzymanie ich quarterbacka, a jeśli chodzi o defensywę, będziemy musieli grać bardzo fizycznie, aby ich zatrzymać. Musimy zatrzymać pierwsze podanie – jeśli to zrobimy, wygramy – mówi przed tym meczem Mele Mosqueda, trener główny Seahawks Gdynia.

Inauguracja sezonu była dla ekipy z Gdyni udana, choć w końcówce Wilki Łódzkie – drużyna, która w ubiegłym sezonie do ostatniej kolejki walczyła o utrzymanie w LFA1 – potrafiły wbić im przyłożenie. Rezultat 7:62 nie pozostawia jednak złudzeń, że Seahawks to wciąż ekipa, z którą muszą się liczyć także najlepsi w kraju. W ubiegłym sezonie po raz pierwszy od roku 2013 swój sezon zakończyli na etapie półfinału, przez co w trwających rozgrywkach chcą udowodnić swoją siłę i powrócić do rywalizacji finałowej. Bardzo szybko, bo już w 2. kolejce przyjdzie okazja zaprezentowania swoich umiejętności na tle wymagającego przeciwnika, także podbudowanego triumfem na starcie sezonu. Drużyna jest przygotowana, a nowi imporci potrafią zrobić różnicę na boisku, co pokazali w miniony weekend. Nowa energia drzemiąca w zespole dzięki zmianie na stanowisku trenera głównego powinna również zadziałać mobilizująco. Historia przemawia za Seahawks, jednak wszystko zweryfikuje murawa Narodowego Stadionu Rugby.

Pierwsza kolejka za nami. Jeśli spojrzeć tylko na wynik, to oczywiście wskazuje on na to, że było to bardzo dobre spotkanie w wykonaniu naszej drużyny. My natomiast wiemy, że aż tak dobre nie było. Pojawiła się duża ilość błędów, które musimy szybko wyeliminować. Bez tego będzie nam trudno wygrywać z drużynami z Top 4. Falcons, z którymi gramy w niedzielę to dla mnie drużyna nieprzewidywalna, która do wspomnianego Top 4 należy. Ale jestem spokojny. Nasza drużyna dopiero rozwija skrzydła i z każdym tygodniem będzie ona wznosić się coraz wyżej – przewiduje Jakub Mazan, który po pierwszej ligowej kolejce ma już na koncie trzy przyłożenia.

Tyskie Sokoły w pierwszej serii gier mieli przed sobą raczej nieco trudniejsze wyzwanie niż Seahawks, bowiem na Śląsk przyjechali Warsaw Mets. Debiutant jednak nie sprostał oczekiwaniom i nawet przez moment nie był bliski odniesienia zwycięstwa. W szeregach Falcons czują po tym spotkaniu mały niedosyt, ponieważ są świadomi tego, że nie zaprezentowali jeszcze swojej najlepszej formy. Liczy się jednak przede wszystkim bardzo pewnie odniesione zwycięstwo 31:13, które wprawiło tyszan w dobry nastrój przed arcyważnym pojedynkiem w Gdyni. Wielu zawodników pamięta ubiegłoroczne nieudane mecze z Jastrzębiami i pałają oni żądzą rewanżu. Falcons jeszcze nigdy nie wygrali i Seahawks i w niedzielę ma się to zmienić.

Po wygranej z Mets w naszych szeregach panuje pozytywna atmosfera, jednak każdemu doskwiera niedosyt, ponieważ mimo zwycięstwa nie pokazaliśmy dobrej gry przez całość meczu.
Jesteśmy zdeterminowani i w pełni skoncentrowani, żeby wyeliminować błędy i stanąć do walki o zwycięstwo przeciwko Seahawks. Ten mecz jest dla nas okazją do wejścia na wyższy poziom i wdarcie się do Top 3 w Polsce. Wierzę, że w tym roku jesteśmy w stanie to osiągnąć! – przekonuje Zbigniew Szrejber, wide receiver Tychy Falcons.

Zauważalną różnicą względem ubiegłego sezonu jest większy komfort Michała Kołka w kwestii szerokości składu. W kampanii 2018 dość wąska kadra dała się we znaki zwłaszcza w ostatnich meczach, lecz zespół z Tychów i tak potrafił dojść aż do półfinału. W tym roku poszerzenie rostera – powrót sprawdzonych graczy takich jak Keith Ray, LaParish Lewis, czy Jacek Wróblewski, zakontraktowanie ofensywnego liniowego Bartosza Bednarczyka, a także sprowadzenie uzdolnionych graczy z regionu mają być czynnikami, które spowodują właśnie „wskoczenie” Falcons na jeszcze wyższy krajowy poziom. Mimo przedsezonowych rozstań z Marcinem Osumkiem, Danielem Jagodzińskim i Kamilem Piątkiem (Panthers Wrocław), czy Piotrem Szczerbą, Łukaszem Szelongiewiczem i Pawłem Wojciechowskim (Towers Opole), Sokoły wcale nie wydają się być zespołem gorszym niż rok temu. Oczywiście niezwykle ciężko jest to ocenić po jednym meczu, dlatego zdecydowanie więcej powie nam właśnie zbliżające się starcie z Seahawks Gdynia.

Nastroje w drużynie są bardzo dobre. Pierwszy wygrany mecz, jeszcze na własnym boisku, daje wielką radość, jednak teraz myślimy już tylko o kolejnym meczu. Gdynia to bardzo wymagający zespół, z którym już kilka razy graliśmy i niestety zawsze musieliśmy uznać wyższość Jastrzębi. Wierzę, że w najbliższy weekend przerwiemy tę złą passę. Nasz sztab bardzo dobrze analizuje grę przeciwnika i mamy zamiar przygotować się do tego meczu najlepiej jak potrafimy. Seahawks to jedna z najbardziej utytułowanych drużyn w kraju, która posiada bardzo dobrych zawodników, dlatego do tego meczu podchodzimy bardzo poważnie – mówi Jacek Kozub, wiceprezes Tychy Falcons.

Starcie na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni pomiędzy Seahawks, a Falcons odbędzie się w najbliższą niedzielę o godzinie 12:00.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Jacek Stańczak