Królowie rozpoczynają sezon w nowej odsłonie, przed Armią Poznań drugi mecz wyjazdowy

Po odpoczywaniu i przyglądaniu się postawie rywali w pierwszej kolejce tego sezonu, rozgrywki wreszcie zainaugurują Kraków Kings. Co prawda w zespole nie doszło do wielu zmian, ale roszadzie uległa polityka klubu, który po latach wreszcie postanowił zakontraktować zawodników z Ameryki Północnej. Debiut w sezonie 2019 postara się krakowianom zepsuć Armia Poznań, której wiatru w żagle dał niedawny triumf z Watahą Zielona Góra.

Królowie w ubiegłym sezonie mierzyli się w grupie dwukrotnie z ekipą z Poznania, lecz byli to nieistniejący już Patrioci, od których Armia powinna być zauważalnie mocniejsza. Warto jednak wspomnieć rezultaty tych meczów. W stolicy Małopolski padł wynik 49:7, natomiast w rewanżu pewni już udziału w fazie play-off krakowianie grali nieco rezerwowym składem, a i tak przy ulewnym deszczu udało im się triumfować na poznańskim Golęcinie 26:7. W starciu tamtym nie wystąpił między innymi Filip Mościcki, którego rola w ekipie Kings w tym sezonie nie jest jeszcze pewna. Do Krakowa sprowadzono bowiem kanadyjskiego rozgrywającego Tivona Cooka, który przejmie po reprezentancie Polski rolę podstawowego quarterbacka. Mościcki jest jednak na tyle doświadczonym i prezentującym wysokie wyszkolenie futbolowe zawodnikiem, iż wcale nie jest powiedziane, że Kings nie znajdą dla niego nowej roli na placu gry, jak ma to miejsce choćby w przypadku Bartosza Dziedzica, czy Damiana Kwiatkowskiego w Panthers Wrocław. Obaj nominalnie byli rozgrywającymi, lecz ten pierwszy został przemianowany na wide receivera, a drugi odkąd występuje w ekipie seniorskiej, z dobrej strony pokazuje się jako running back. Należy także pamiętać, że do drzwi pierwszej drużyny Kings pukają także dwaj młodzi rozgrywający – Mateusz Wiecheć oraz sprowadzony niedawno z Poznania Gunther Krotsch. Defensywne wzmocnienie krakowian prosto z Ameryki to natomiast liniowy Elijah Thomas, co jest niecodziennym ruchem jak na europejskie realia, gdzie raczej importów sprowadza się na pozycje linebackerów i defensive backów. W stolicy Małopolski uznali jednak, że do właśnie na linii defensywnej potrzebują największego wsparcia, stąd transfer Amerykanina.

– Wynik jaki osiągnęliśmy w sezonie 2018 zmotywował nas do jeszcze bardziej cięższej pracy.
Przygotowania w offseason przypłaciliśmy paroma poważnymi kontuzjami, ale teraz, przed meczem inauguracyjnym, czujemy się gotowi do walki o cele jakie obiecaliśmy sobie wewnątrz drużyny. Jako Kings jesteśmy bardzo podekscytowani niedzielnym spotkaniem z Armią. Boisko zweryfikuje wszystko co zrobiliśmy przez ostatnie miesiące. Nie możemy się doczekać, by zaprezentować się przed naszą kochaną publicznością już w najbliższą niedzielę – mówi Jarosław Satkowski, defensive back Kings

Kings w ubiegłym sezonie zaprezentowali się ze świetnej strony, dochodząc do fazy play-off. W niej lepsi okazali się Tychy Falcons i to im przypadła dzika karta, zapewniająca awans do półfinału. Wynik 16:10 pokazuje jednak, że różnica wcale nie była ogromna, dlatego Królowie mają zamiar pójść za ciosem i z kolejnym sezonem zaprezentować się jeszcze lepiej. Wiele osób to właśnie ten zespół typuje na największe pozytywne zaskoczenie tegorocznego sezonu, a Kings mają ku temu wiele argumentów. Sprowadzenie graczy z Ameryki, wzmocnienie składu takimi graczami jak Przemysław Pawłowski – wide receiver, który w ubiegłym roku błyszczał w barwach Mustangs Płock, czy biegacz Paweł Łopatyński z Tytanów Lublin – to wszystko jasno daje nam do zrozumienia, że Kings zamierzają wskoczyć do ścisłej krajowej czołówki i utrzymywać się w niej przez długie lata.

– Na mecz z Armią jesteśmy niesamowicie głodni. Druga kolejka to nasze otwarcie sezonu, inauguracja wielomiesięcznych przygotowań do niego. Przeciwnik gra twardo i fizycznie – zapowiada się świetne widowisko. Nie mogę doczekać się pierwszego gwizdka – zdradza z kolei Łukasz Korpak, ofensywny liniowy ekipy z Małopolski.

W Poznaniu na pewno nie żałują fuzji. Niezwykle cenna wygrana w debiucie Armii utwierdziła zawodników, działaczy i kibiców tego klubu, że warto było połączyć siły i stworzyć zupełnie nowy klub na futbolowej mapie Polski. Mimo przejścia części graczy byłych Kozłów do Watahy Zielona Góra, to Armia okazała się górą w starciu przy Botanicznej 66. Mecz był niezwykle wyrównany i trudno jest mówić o zdominowaniu beniaminka LFA1 przez bardziej doświadczonych wielkopolan, jednak liczy się przede wszystkim wynik, a ten brzmi 13:6 na korzyść Armii. Pierwszy krok w kierunku zbudowania silnego zespołu w Poznaniu został wykonany, teraz pora na kolejne.

W meczu z Kings ponownie będziemy underdogiem, ale postaramy się znowu wszystkich zaskoczyć. Pamiętamy poprzedni sezon z potyczkami z Kings, po fuzji jesteśmy mocniejsi, ale w tym roku nie zdecydowaliśmy się na importów. Kings natomiast zrobili amerykański zaciąg i może to mieć wpływ na ich grę w tym sezonie. Postaramy się uczynić co w naszej mocy żeby wrócić z wygraną – zapowiada Karol Siliwoniuk, rzecznik prasowy Armii Poznań.

Prowadzona przez Shannona O’Briena drużyna faktycznie jako jedyna w LFA1 nie posiada w swoich szeregach zawodnika z USA. Status importa ma jedynie 42-letni Meksykanin Noel Castillo, który w poprzednim sezonie reprezentował Żagań Shadows. Drużyna z Wielkopolski ma więc niezwykle silne podstawy z utalentowanych polskich graczy. Na pozycji rozgrywającego prezentuje się Witold Gajewski – bez dwóch zdań czołowy rozgrywający młodego pokolenia, choć należy pamiętać, że to nie dzięki akcjom podaniowym Armii udało się wygrać w Zielonej Górze. Oba przyłożenia wywalczył wówczas potężnie zbudowany running back Tomasz Gajewski, na którego na pewno gospodarze niedzielnego meczu powinni zwrócić uwagę. W defensywie natomiast przeciwko Watasze rządził i dzielił pozyskany z Panthers Wrocław defensive back Mikołaj Cieśla, który będzie miał trudne zadanie powstrzymania skrzydłowych gospodarzy. Faworytem „na papierze” są zdecydowanie Kraków Kings, ale pewne jest, że Armia nie odda tej bitwy bez walki.

Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra, mentalnie ten mecz z Watahą był ważny. Teraz skupiamy się już na Kings. Wiemy jacy są mocni i szanujemy ich, ale chcemy walczyć o zwycięstwo. Wiemy że nasza drużyna może napsuć im krwi i postaramy się sprawić niespodziankę – mówi Przemysław Szukała, linebacker poznaniaków.

Starcie Kraków Kings z Armią Poznań odbędzie się w niedzielę 31 marca o godzinie 14:00 na stadionie WKS Wawel.

Transmisja z tego meczu zostanie przeprowadzona pod tym linkiem:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Michał Łapczyński