Mistrzowie Polski poprawili swój bilans, Rhinos Wyszków ponownie bez szans z Lowlanders

Inauguracja tegorocznego sezonu nie była udana dla Lowlanders Białystok z uwagi na dotkliwą porażkę w pierwszej kolejce przeciwko Panthers Wrocław. Mistrzowie Polski w spotkaniu kończącym drugą serię gier poprawili swoje nastroje, gromiąc w Wyszkowie tamtejszych Rhinos 41:0.

Goście z Podlasia mieli w niedzielę znacznie utrudnione zadanie, ponieważ przed tym spotkaniem drobnego urazu ręki doznał ich amerykański rozgrywający, Rex Dousin. Białostoczanie na swoje szczęście nie mieli jednak trudnego przeciwnika, dlatego nie istniała potrzeba forsowania nowego quarterbacka z USA. W związku z absencją Amerykanina, jego miejsce na boisku zajął od pierwszego gwizdka nominalny wide receiver, Eryk Mąkowski, a gra Lowlanders skupiała się przede wszystkim na akcjach biegowych. To właśnie w taki sposób, po przebrnięciu dokładnie 50 jardów jako pierwszy w polu punktowym Nosorożców zameldował się Krzysztof Czaplejewicz. Sędziowie jednak dopatrzyli się przewinienia po stronie Ludzi z Nizin i nie mogli zaliczyć tego touchdownu biegaczowi przyjezdnych. Tę serię ofensywną Lowlanders i tak zakończyli wyjściem na prowadzenie dzięki kilkujardowemu biegowi w endzone Eryka Mąkowskiego. Za jeden punkt podwyższył udanie Wojciech Pacewicz. Ofensywa Rhinos w tym starciu niemal nie istniała, a mistrzowie Polski bezwzględnie korzystali z błędów rywali. Po złym, bardzo krótkim puncie Michała Dąbkowskiego, przyłożenie po returnie udało się zanotować brązowemu medaliście juniorskich mistrzostw Polski w barwach Lowlanders, 18-letniemu Davidowi Węgrzynowskiemu. Po raz drugi piłkę między słupy posłał Pacewicz. Przebłyskiem w ataku wyszkowian było dalekie podanie Jonathana Browna złapane przez Kacpra Jaszewskiego, dzięki czemu Rhinos po raz pierwszy przedostali się na połowę rywali. Już w następnej akcji jednak gospodarze zgubili piłkę, którą przejął Zachary Blair i na tym zakończył się kolejny atak Nosorożców.

Drugą kwartę Lowlanders rozpoczęli od przyłożenia Krzysztofa Czaplejewicza po krótkim biegu i podwyższenia na 21:0. Ofensywa gospodarzy wciąż miała ogromne problemy, co pokazuje kolejne fumble i przejęcie piłki przez Łukasza Cackowskiego. Dało to mistrzom Polski kolejną szansę do pokazania się w ataku, który drugim przyłożeniem sfinalizował Krzysztof Czaplejewicz, po chwili jednak również po raz drugi pozbawiony touchdownu przez niedozwolone zagranie jego kolegi z ofensywy. Ten drive ostatecznie nie zakończył się powiększeniem przez gości przewagi, ponieważ podanie Eryka Mąkowskiego w pole punktowe przechwycił Michał Mroczek. Z uwagi na nieobecność na boisku Raxa Dousina, w ofensywie Ludzi z Nizin mógł sprawdzić się Zachary Blair i to właśnie on został autorem przyłożenia z ostatniej akcji drugiej kwarty. Po celnym kopnięciu Wojciecha Pacewicza sędziowie zakończyli pierwszą połowę.

Trzecią kwartę goście mogli zacząć od wywalczenia trzech punktów po field goalu, lecz nieomylny tego dnia przy kopnięciach Wojciech Pacewicz nie dostał szansy wywalczenia kolejnych punktów, ponieważ przez zły snap sytuację ratować musiał Damian Kołpak, którego szybko powalili zawodnicy Rhinos.

Lowlanders kolejne punkty zdobyli dopiero w pierwszej akcji czwartej kwarty. W endzone przebił się Krzysztof Czaplejewicz, a Wojciech Pacewicz ponownie przez zły snap nie miał szansy powiększyć swojego dorobku punktowego. Najbardziej w szeregach Rhinos Wyszków wyróżnił się w niedzielę na pewno Michał Mroczek, który starcie z mistrzem Polski zakończył z dorobkiem dwóch przechwytów. W ostatniej części meczu złapał on nieudane podanie Damiana Kołpaka. Jego starania w obronie nie dały jednak wiele, ponieważ po raz drugi tego dnia fatalnie zaprezentowała się drużyna Rhinos podczas próby punta. Michał Dąbkowski tym razem kopnął tak, że zablokował go Kacper Kajewski, który po chwili złapał także futbolówkę i zameldował się z nią w polu punktowym. Celne kopnięcie Wojciecha Pacewicza ustaliło wynik tego starcia na 41:0 dla Lowlanders Białystok.

Czasami końcowy wynik nie jest idealnym obrazem tego, jak grała drużyna. W defensywie walczyliśmy ciężko przez całe spotkanie i byliśmy w stanie podczas gry naprawiać nasze drobne błędy, by lepiej zaprezentować się w drugiej połowie, niż w pierwszej. W ataku mamy do naprawienia tylko kilka drobnych błędów, by znaleźć lepszy sposób na przenoszenie piłki sukcesywnie do przodu. Jesteśmy tydzień przed osiągnięciem znacznie lepszego wyniku w niedzielnym meczu w Poznaniu – zapowiada Greyson Alman, trener główny ekipy z Wyszkowa.

Nosorożce 7 kwietnia rozegrają pierwszy w tym sezonie mecz wyjazdowy, podejmując na poznańskim Golęcinie Armię. Przed Lowlanders Białystok natomiast teraz niezwykle ciekawy pojedynek z Tychy Falcons, który będzie dla nich pierwszym w tym roku, a nawet pierwszym od czasu sięgnięcia po mistrzostwo Polski meczem przed własną publicznością.

Surowa lekcja od mistrzów Polski. Wypunktowali nasze słabości z każdej możliwej strony. Świetna gra taktyczna Lowlanders bardzo mieszała nasze założenia w ofensywie. Praktycznie zblokowali nas całkowicie. Defensywa robiła co mogła i uważam, że grając w osłabieniu zagrała naprawdę świetny mecz mimo tego, że wynik tego nie pokazuje. Ofensywa musi w tym tygodniu bardzo mocno pracować, aby nigdy nie powtórzył się scenariusz z niedzieli – skomentował to starcie Piotr Wykowski, prezes Rhinos Wyszków.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Wyszkowiak