Mistrzowie po raz pierwszy zaprezentują się swoim kibicom, kolejne trudne starcie Tychy Falcons

Lowlanders Białystok od zdobycia mistrzostwa Polski w lipcu ubiegłego roku nie mieli jeszcze okazji rozegrać meczu na własnym terenie. Szansa ta nadejdzie wreszcie w najbliższą sobotę, kiedy to Ludzie z Nizin podejmą w ciekawie zapowiadającym się starciu półfinalistów sezonu 2018 – Tychy Falcons.

Mimo, że za nami już dwie ligowe kolejki, aktualną formę mistrzów Polski jest jeszcze trudno ocenić i potyczka z tyskimi Sokołami powinna dać nam odpowiedzi na wiele pytań. Białostoczanie bowiem zaczęli rozgrywki od gorzkiej lekcji skutecznego futbolu zaserwowanej przez Panthers Wrocław (6:45), by przed tygodniem rozgromić Rhinos Wyszków 41:0. W niedzielnym pojedynku jednak zespół z Podlasia próbował wiele nowych zagrywek, a ich gra podaniowa praktycznie nie istniała. Ma to związek z drobnym urazem Rexa Dousina, rozgrywającego Lowlanders. Nie było potrzeby wystawiania Amerykanina w pojedynku w Wyszkowie, dlatego na jego pozycji zagrało w sumie na zmianę aż trzech graczy – wide receiver Eryk Mąkowski, linebacker Zachar Blair oraz running back Damian Kołpak. W Wyszkowie dominowała po stronie białostoczan zdecydowanie gra biegowa, która okazała się zabójczo skuteczna, patrząc na wynik tego pojedynku. Falcons to zdecydowanie jednak wyższej klasy rywal, dlatego pozwolenie na odpoczynek Rexa Dausina może okazać się kluczowe w kontekście tego meczu i zawodnik z USA wreszcie może mieć okazję zaprezentowania pełni swoich umiejętności, tym bardziej, że to przecież właśnie on był autorem jedynego przyłożenia dla Ludzi z Nizin w starciu 1. kolejki z Panthers Wrocław.

Długo czekaliśmy, aby w końcu zagrać na własnym podwórku. Cieszymy się, że jako pierwszy mecz domowy gramy z Falcons, ponieważ zawsze są to emocjonujące pojedynki, które przyciągają wielu kibiców. Euforia po ostatnim wygranym meczu z Rihnos nie trwała długo, gdyż od razu skupiliśmy się na przygotowaniach do sobotniego meczu. Z treningu na trening nasza gra wygląda coraz lepiej, więc liczymy na dobre spotkanie z tyskimi Sokołami – mówi przed tym meczem Krzysztof Czaplejewicz, autor dwóch przyłożeń z meczu w Wyszkowie.

Przeciwko Rhinos trener Alex Burdette miał okazję sprawdzić kilku nominalnych zmienników, doświadczenia nabrali również gracze, którzy w listopadzie sięgnęli w barwach Lowlanders po brązowy medal mistrzostw Polski juniorów. Jeden z nich – David Węgrzynowski zaliczył nawet przyłożenie po punt returnie. Skład jest więc ograny i szeroki, tym bardziej, że już na mecz z Falcons do zespołu na stałe dołączyli trzej niezwykle doświadczeni gracze pozyskani tego lata z Warsaw Eagles, którzy do gry przewidziani byli dopiero w drugiej połowie sezonu zasadniczego. Michał Śpiczko, Piotr Sitek i Piotr Pamulak pierwotnie mieli przystąpić do ligowej rywalizacji dopiero po powrocie z mistrzostw Świata w kabaddi, które miały w tym tygodniu rozpocząć się w Malezji, jednak organizatorzy w ostatniej chwili podjęli decyzję o przesunięciu turnieju na lipiec. Dzięki tej zmianie, wszyscy trzej znaleźli się w składzie Lowlanders już na najbliższą potyczkę z ekipą ze Śląska, bo może znacznie pomóc Ludziom z Nizin w wywalczeniu kompletu punktów.

Obserwując grę Falcons w poprzednich meczach przyznaję, że w tym sezonie przedstawiają nową jakość, z którą musimy się liczyć. Nasze zwycięstwo w Wyszkowie pomogło nam jako drużynie skonsolidować się i wejść na odpowiedni tor po porażce z Panterami. Jesteśmy głodni kolejnych zwycięstw i mimo tego, że Falcons postawią nam twarde warunki na boisku, jestem przekonany, że duch puszczy obudził się w drużynie i zamierzamy dalej walczyć o naszą bajkę. Jesteśmy zdeterminowani, by kolejne „W” znalazło się w naszym posiadaniu – zapowiada z przekonaniem Bartłomiej Struss, ofensywny liniowy mistrzów Polski.

Historia przemawia w tym starciu zdecydowanie na korzyść gospodarzy, którzy w minionym sezonie mierzyli się z tyszanami dwukrotnie i oba te starcia zakończyły się pewnymi triumfami Lowlanders. Na Śląsku Ludzie z Nizin wygrali 37:12, by później w rewanżu przed własną publicznością zdeklasować rywali aż 48:14. Część podopiecznych Michała Kołka pamięta jednak starcie w Białymstoku z sezonu 2017. Wówczas występujący w roli beniaminka na najwyższym szczeblu Falcons pokonali zespół z Podlasia 20:17. Wszystkie punkty w tamtym pojedynku zdobyło dwóch graczy, którzy w tym roku także reprezentują niebiesko-białe barwy. Jacek Wróblewski popisał się wówczas trzema przyłożeniami i zgarnął tytuł MVP tego meczu, a Krzysztof Richter dwukrotnie celnie podwyższał za jeden punkt. Było to jak dotąd jedyne zwycięstwo Sokołów nad aktualnymi mistrzami Polski i tyszanie bardzo chcieliby je powtórzyć, tym bardziej, że nie zapominają o ubiegłorocznych pojedynkach z Lowlanders.

Bardzo cieszymy się, że już w tę sobotę przyjdzie nam zmierzyć się z aktualnym Mistrzem Polski. Mamy nadal sporo do udowodnienia po ostatnim meczu – przede wszystkim samym sobie. Pomimo przegranej nastroje dopisują, ponieważ pomimo przeciwności zjednoczyliśmy się jako drużyna w najtrudniejszym momencie i razem walczyliśmy o wygraną do ostatnich sekund. Ten tydzień jest jednym z najbardziej intensywnych w tym roku, rozgrywamy dwa mecze w zaledwie 6 dni, do tego oba na drugim końcu świata – zawodnicy i trenerzy musieli bardzo się zmobilizować aby wykorzystać w pełni ten krótki czas – stwierdził trener główny zespołu ze Śląska, Michał Kołek,

Terminarz na pewno nie jest jak dotąd asem w rękawie Falcons. Sokoły w pierwszych trzech tygodniach mieli zaplanowane starcia z trzema zespołami w mniejszym bądź większym stopniu aspirującymi do sięgnięcia po tytuł. Po debiutanckim w tym roku zwycięstwie nad Warsaw Mets (31:13), przed tygodniem przyszła trudna wyjazdowa porażka z Seahawks Gdynia, z którymi w odróżnieniu do Lowlanders, tyszanom jeszcze nigdy nie udało się zwyciężyć. Teraz przed nimi kolejny daleki wyjazd, a okazja do odpoczynku przyjdzie dopiero w 5. kolejce, ponieważ wcześniej jeszcze Falcons podejmą u siebie Watahę Zielona Góra. Tegoroczny skład Sokołów wygląda obiecująco, Keith Ray pokazuje, że jest świetnym wzmocnieniem, a niedawny pojedynek w Gdyni (32:27 dla Seahawks) potwierdził nam także, iż podopiecznym Michała Kołka nie brakuje wiele do drużyn z czołowej krajowej trójki.

– Mecz z Lowlanders zapowiada się na zacięte starcie, lecz musimy wyeliminować banalne błędy, które zemściły się na nas w meczu z Seahawks. Ich ofensywa gra szybki i mocny futbol. Postawią przed nami trudne warunki ale wierzę, że nasza obrona na czele z linią defensywną ich powstrzyma. Pozwoli to naszej ofensywie rozwinąć skrzydła, pokazując efektowne i skuteczne zagrania, które przyniosą nam upragnione zwycięstwo i wrócimy na właściwe tory – przewiduje Robert Sikorski, defensywny liniowy Tychy Falcons.

Mecz mistrzów Polski z ubiegłorocznym półfinalistą rozpocznie nam 3. kolejkę LFA1. Pierwszy gwizdek rozbrzmi dokładnie w sobotnie południe. Lowlanders postarali się, by ich mecz „zgrał się” z pojedynkiem Jagiellonii Białystok, która tuż obok – na Stadionie Miejskim o godzinie 15:30 podejmie Zagłębie Sosnowiec w ramach piłkarskiej Ekstraklasy. Z tego też względu od drugiej połowy meczu z Falcons, kibice będą mieli możliwość bezpłatnego wejścia na trybuny bocznego boiska miejskiego obiektu, gdzie właśnie będzie rozgrywana potyczka z Falcons.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Marcin Iliaszuk/Lowlanders Białystok