Kraków Kings sprawdzą się na tle wicemistrza Polski – ostatni mecz Panthers przed grą w Europie

Krakowscy Królowie mają za sobą jak dotąd tylko jeden mecz sezonu 2019. Inaugurację przed własną publicznością rozpoczęli od bardzo słabej pierwszej połowy, kiedy dali sobie wbić dwa przyłożenia, jednak po przerwie starcia z Armią Poznań Kings pokazali to, po czego spodziewają się po nich w tym sezonie kibice. W ich drugim meczu zadanie będzie jednak o wiele trudniejsze, gdyż czeka ich wizyta na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu.

Krakowianie mieli tydzień, by poprawić błędy z meczu przeciwko Armii, a z racji że było to ich pierwsze starcie ligowe w 2019 roku, zespół nie wygląda jeszcze tak, jak oczekiwaliby tego trenerzy. Pojedynki z Panthers Wrocław to jednak zupełnie inne mecze, niż przeciwko większości pozostałych polskich drużyn i w stolicy Małopolski są tego świadomi. Imponujący start sezonu wicemistrzów, którzy mogą się pochwalić po dwóch meczach bilansem punktowym 99:13 na pewno pokazał, jak trudne stanie w sobotę zadanie przed gośćmi z Krakowa. Pozytywnie w niedzielnym starciu z Armią zaskoczył na pewno po stronie Kings Filip Mościcki, którego w tegorocznych rozgrywkach oglądać będziemy najprawdopodobniej jako biegacza oraz skrzydłowego. Dotychczasowy rozgrywający już w pierwszym meczu w swojej nowej roli został wybrany MVP ataku i bez dwóch zdań Królowie będą mogli liczyć na niego także przeciwko Panthers Wrocław. W drugiej połowie starcia z Armią, swoje możliwości zaczął także pokazywać Tivon Cook, którego obecność spowodowała potrzebę szukania nowej pozycji dla Mościckiego. Z nowych twarzy w zespole z Krakowa błyszczeć już na starcie zaczął także Przemysław Pawłowski sprowadzony przed sezonem z Mustangs Płock. Kings mają w swoich szeregach wielu uzdolnionych skrzydłowych, dlatego gra linii ofensywnej o forma kanadyjskiego quarterbacka mogą okazać się kluczowe w starciu z Panterami.

– Ciężko stwierdzić, czy mecz z Panthers może być jeszcze trudniejszy niż przed rokiem. Każdy rok jest inny. Pomimo zagranicznego zaciągu, mamy też parę poważnych kontuzji, które dają się we znaki. Jako, że starcie z Armią był to pierwszy mecz – błędów jest masa. Zaczynając od technicznych, przechodząc przez taktyczne, kończąc na mentalnych. Każdy w tym tygodniu zrobił jak najszybciej rachunek sumienia, by móc zacząć przygotowania do starcia z Panthers. Uważam, że ich strata punktów w obu tegorocznych meczach nie jest oznaką słabości obrony. To jest piekielnie mocna drużyna i szukanie u nich braku formy jest w pewnym sensie szukaniem igły w stogu siana. Nie zaskoczymy ich niczym, bo wiedzą, że wyjdziemy na nich i oddamy całe serce na boisku – zapowiada Jarosław Satkowski, defensive back Kings.

Królowie doskonale pamiętają na pewno pojedynek z Panthers Wrocław z sezonu 2018. Mimo dobrego początku, wynik 0:48 nie pozostawił złudzeń, jak wiele brakuje jeszcze krakowianom do poziomu ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. W sobotę nadarzy się szansa, by sprawdzić progres zespołu na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. Kings wzmocnili się niedawno zawodnikami z Ameryki Północnej, ale także o Panthers nie można powiedzieć, że są zespołem słabszym niż w ubiegłym sezonie. Tegoroczne rozgrywki pokazują nam, że wrocławianie mają na tyle duże umiejętności, że są w stanie wygrywać wysoko nawet z mistrzem Polski, a to nie napawa optymizmem sympatyków zespołu z Krakowa. Nadzieję może dawać jednak fakt, że w obu tegorocznych meczach Pantery traciły po jednym przyłożeniu, co pokazuje, że ich obrona nie jest jeszcze w optymalnej formie i wbicie wicemistrzom Polski przyłożenia nie jest zadaniem niemożliwym, a to już byłby progres względem ubiegłorocznego sezonu. Wobec 99 zdobytych „oczek”, te 13 straconych nie ma jednak większego znaczenia i jeśli defensywa Kings zagra tak, jak w pierwszej połowie potyczki z Armią, możemy się spodziewać sromotnej klęski gości. Trzeba jednak pamiętać, że z czasem Królowie prezentowali się coraz lepiej i po powrocie z szatni zaprezentowali zupełnie inne, skupione w obronie i skuteczne w ataku oblicze.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z postępu w dwóch pierwszych meczach. Przeciwko Towers mogliśmy dać odpocząć naszym podstawowym zawodnikom i dać dużą szansę gry młodym graczom naszej drużyny. Kings to jednak wyższy poziom i wiemy, że na pewno postawią twarde warunki. W tym, co robimy jest jednak sposób i określona forma progresu zarówno na ten sezon, jak i na kolejne – będziemy gotowi – mówi przed pojedynkiem z Kraków Kings trener główny Panthers Wrocław, Val Gunn.

Wrocławianie muszą patrzeć w przyszłość, bowiem tydzień po najbliższym meczu ligowym czeka ich inauguracja tegorocznych występów w europejskich pucharach. W ramach Central European Football League do Polski przyjedzie mistrz Szwajcarii, Calanda Broncos i to starcie pokaże nam miejsce naszych przedstawicieli w Europie. Pojedynek z Kings będzie więc nie tylko kolejną okazją do zgarnięcia dwóch punktów, ale także ostatnią szansą na przetestowanie nowych rozwiązań w grze przed arcyważnym występem w rozgrywkach międzynarodowych. Trenerzy Panthers cały czas mają z tyłu głowy te starcia pucharowe, dlatego przeciwko Towers Opole Val Gunn dał szansę utalentowanym zmiennikom, którzy pokazali, że są gotowi na rywalizację na najwyższym poziomie. To pokazuje szerokość składu i siłę Panthers, którzy nawet oszczędzając nieco swoje gwiazdy, potrafią gromić przeciwników na krajowym podwórku.

– Meczu w Opolu pokazał nam, że musimy w każdym spotkaniu być w pełni skupieni od pierwszej do ostatniej minuty. Kings na pewno postawią nam twarde warunki, dlatego musimy zagrać nasz futbol i dominować po obu stronach piłki, by odnieść kolejne zwycięstwo. Przygotowujemy się zgodnie z planem. Sztab trenerski wykonuje świetną pracę i wiemy, że forma z każdym meczem będzie rosła – stwierdza Hubert Ogrodowczyk, linebacker wicemistrzów Polski.

Mecz Panthers Wrocław – Kraków Kings w najbliższą sobotę, 6 kwietnia na Stadionie Olimpijskim. Pierwszy gwizdek usłyszymy po godzinie 13:30.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Michał Łapczyński