Beniaminek podejmie pretendenta na rozpoczęcie 4. kolejki

Kraków Kings z roku na rok coraz lepiej radzą sobie na krajowym podwórku i śmiało można ich zaliczyć do ligowej czołówki. Królowie w tym sezonie przełamali się, zmieniając nieco swoją filozofię i sprowadzili dwóch importów. W połączeniu z ciekawymi krajowymi wzmocnieniami dało to ekipę, która jak dotąd jako jedyna w tym sezonie była w stanie wbić Panthers Wrocław dwa przyłożenia. Podopieczni Zygmunta Łodzińskiego w najbliższą sobotę swoje aspiracje będą starali się potwierdzić przeciwko Towers Opole.

Mistrzowie LFA2 po wartościowej lekcji na starcie sezonu zaserwowanej przez Panthers Wrocław (7:54), w miniony weekend rozgrali niezwykle ważny pojedynek w Olsztynie, gdzie ku zaskoczeniu wielu kibiców potrafili zdominować Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers. Zakontraktowanie amerykańskiego rozgrywającego Markusa Hodgesa okazało się świetnym ruchem, tym bardziej że dotychczasowemu podstawowemu quarterbackowi, Konradowi Rodakowi znaleziono nową rolę na boisku. Zawodnik Towers w stolicy Warmii występując jako biegacz dwukrotnie zameldował się w polu punktowym Jeziorowców, natomiast amerykański rozgrywający nie tylko dobrze dyrygował atakiem Wież, ale również potrafił błysnąć w defensywie, notując interception. Po tym jak w debiucie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym opolanie stracili ponad 50 punktów, występ „na zero z tyłu” pokazuje progres tego zespołu i udowadnia, że pojedynek z Towers wcale nie powinien być dla gości ze stolicy Małopolski łatwą przeprawą.

Nie ukrywamy, że jako drużyna jesteśmy zadowoleni ze swojego zwycięstwa z Lakers. Graliśmy w osłabionym składzie, a pierwszy mecz z Panthers wymagał od nas ogromnej mobilizacji. Przeciwko Lakers mogliśmy dać odpocząć kilku naszym zawodnikom i dać dużą szansę gry drugiemu składowi, co było strzałem w 10. Jednak Kings to o niebo wyższy poziom i jest pewne, że musimy być gotowi na 100%. Są mecze, które wygrywa taktyka i są takie, które wygrywa przygotowanie fizyczne. Grając przeciwko Kings oba te aspekty będą niezwykle ważne.
To drużyna świetnie zorganizowana z ogromnym potencjałem, ale i nam niczego nie brakuje. Będziemy grać jak równy z równym – zapewnia przed sobotnim pojedynkiem Leon Mazur, ofensywny liniowy Towers Opole.

Nie ma wątpliwości, że Kraków Kings to zespół zdecydowanie wyżej notowany od Olsztyn Lakers, z którymi opolanie mierzyli się w 3. kolejce. To ekipa z Małopolski bez wątpienia będzie faworytem tego starcia, co pokazuje zresztą facebookowe głosowanie naszych kibiców. Niewielu daje szanse ekipie z Opola, jednak trzeba pamiętać, że Towers teoretycznie szans nie mieli również w ubiegłym roku przed meczem finałowym LFA2, a jednak to podopieczni Tima Bishopa wznieśli 4 sierpnia puchar i zanotowali bezpośredni awans do krajowej elity. Amerykański szkoleniowiec Wież jest na pewno świetnym taktykiem i potrafi „rozpracować” grę rywala. Materiału jednak nie miał on jednak zbyt wiele, ponieważ Kraków Kings to razem z Towers Opole zespoły, które w 1. kolejce odpoczywały i mają za sobą jak dotąd tylko dwa rozegrane mecze. Co ciekawe, obie te ekipy mierzyły się już z Panthers Wrocław i obraz gry tych starć wyglądał podobnie – na początku potyczki z wicemistrzem Polski potrafili się oni postawić faworyzowanym wrocławianom, lecz z biegiem czasu opadali wyraźnie z sił i po powrocie z szatni stanowili już raczej tylko tło do ofensywnych poczynań Panter, które i tak oszczędzały się nieco na zbliżające się starcie w ramach Pucharu Europy.

 W tę sobotę zmierzymy się z drużyną z Krakowa, jedną z lepszych drużyn w Polsce. Nie będzie to łatwe spotkanie, Kings od lat pokazują swoją siłę na boiskach futbolowych. W zeszłym tygodniu stanęli naprzeciw Panthers Wrocław i postawili im twarde warunki. My również nie próżnowaliśmy, po długiej podróży do Olsztyna pokonaliśmy Lakers, nie tracąc przy tym żadnych punktów. Wyciągnęliśmy wnioski po spotkaniu z Panthers i nasza gra wyglądała o wiele lepiej zarówno w ofensywie jak i defensywie. Na przygotowanie do meczu z Krakowem nie mieliśmy za dużo czasu, ale pod okiem trenera głównego Tima Bishopa i jego asystentów, trenowaliśmy, eliminowaliśmy błędy i analizowaliśmy grę przeciwnika. W sobotę wyjdziemy na boisko pewni siebie, głodni wygranej i mogę zapewnić ze damy z siebie wszystko, by uzyskać nasze pierwsze domowe zwycięstwo – mówi inny przedstawiciel beniaminka LFA1, Patryk Grębowiec.

Kraków Kings wydają się drużyną, która nie pokazała jeszcze w tym sezonie pełni swoich umiejętności. Mimo korzystnego wyniku na inaugurację sezonu, potyczka z Armią Poznań pozostawiła niedosyt z uwagi na dwa stracone przyłożenia i prowadzenie gości po pierwszej połowie. Już wówczas po powrocie z szatni krakowianie pokazali jednak, że w tym sezonie trzeba się z nimi liczyć i nawet dwa wbite im dość szybko przyłożenia, nie zdołają ich podłamać, a wręcz przeciwnie – napędzą do jeszcze intensywniejszych ataków. Ostatecznie Królowie triumfowali wówczas nad Armią 32:14, a tydzień później wystąpili na Stadionie Olimpijskim. Starcia z Panthers Wrocław rządzą się jednak swoimi prawami i nikt nie spodziewał się, że Kings zdołają sprawić niespodziankę. Początek mieli jednak obiecujący i na błyskawicznie stracone przyłożenie odpowiedzieli szybko tym samym. Na pewno jego autora, Przemysława Pawłowskiego powinni w sobotę obawiać się gracze z Opola. Wide receiver, który jeszcze w ubiegłym roku zanotował 7 przyłożeń w Toplidze w barwach Mustangs Płock, po przenosinach do Krakowa nie zatracił skuteczności i ma efektowne wejście do LFA1. Nowy rozgrywający krakowian, Tivon Cook udowodnił, że potrafi posłać celne podanie i chwila dekoncentracji defensive backów może skończyć się przyłożeniem dla zespołu Zygmunta Łodzińskiego. Mecz w Opolu jest dla Kings świetną okazją do udowodnienia swojej siły.

Drużyna z Opola to zeszłoroczny mistrz LFA2. Są ambitni, bardzo wzmocnieni przez byłych zawodników Falcons i na wznoszącej fali. Spodziewamy się po nich bardzo zaciętej walki do ostatniego gwizdka, przed ich publicznością. Nie mniej jednak do Opola jedziemy tylko po zwycięstwo – mówi z kolei zawodnik Kraków Kings, Filip Mościcki.

Pojedynek na Stadionie Lekkoatletycznym imienia Opolskich Olimpijczyków przy ulicy Sosnkowskiego 12 odbędzie się w najbliższą sobotę, 13 kwietnia. Pierwszy gwizdek starcia Towers Opole z Kraków Kings zaplanowano na godzinę 13:00.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Michał Łapczyński