Wygłodniałe Wilki zaatakują Armię

Armię Poznań czeka w najbliższą sobotę drugie starcie na własnym stadionie. Stolica Wielkopolski ugości po raz drugi w tym roku ekipę, która wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w sezonie 2019. Po Rhinos Wyszków, którzy do domu wrócili bez punktów, na Golęcinie wystąpią Wilki Łódzkie.

Powstała po fuzji Kozłów i Patriotów ekipa jak dotąd pozytywnie zaskakuje futbolowych obserwatorów. W debiucie udało jej się wygrać z poważnie wzmocnioną przed tegorocznymi rozgrywkami Watahą Zielona Góra, a tydzień później Armia ku zaskoczeniu wszystkich potrafiła prowadzić do przerwy 14:0 z faworyzowanymi Kraków Kings. Po powrocie z szatni poznaniacy jednak opadli z sił i nie byli w stanie zatrzymać Królów podrażnionych dwoma otrzymanymi ciosami w postaci przyłożeń. Skończyło się 32:14 na korzyść krakowian, lecz Armia pokazała, że trzeba się z nią liczyć nie tylko w starciach, w których to oni są faworytem. A taki status na pewno będą mieli w sobotniej potyczce z Wilkami.

Do ostatniego meczu początkowo podeszliśmy chyba trochę zbyt luźno, przez co nie mogliśmy się przebić przez defensywę drużyny z Wyszkowa. Dopiero utrata punktów przebudziła naszą drużynę i zaczęliśmy regularnie zdobywać jardy i kończyć serie ofensywne przyłożeniami, tu na wielkie brawa zasługuje nasz biegacz Kuba Jankowski, który mimo że nie zdobył żadnego przyłożenia był motorem napędowym naszej ofensywy i jego biegi sukcesywnie nas przesuwały do przodu i pozwalały zdobywać kolejne pierwsze próby. Dodatkowo obrona świetnie się spisała wywierając ogromną presję na rozgrywającym gości i powalając go pokaźną ilość razy. Główne założenie, jakim oczywiście było zwycięstwo zostało zrealizowane teraz czas żeby przeanalizować co nie grało w ofensywie, że przez tak długi czas nie potrafiliśmy zdobywać pierwszych prób. Na mecz z Wilkami na pewno część zawodników z defensywy musi sobie przypomnieć jak tacklować przeciwnika, bo momentami był z tym potężny problem w meczu z Rhinos, a my jako ofensywa na pewno musimy popracować nad dokładnością podań, bo gra podaniowa w meczu z Nosorożcami na pewno nie była naszym konikiem. Jeśli naprawimy te błędy to powinniśmy wygrać mecz z łódzką drużyną i takie oczywiście jest założenie na ten mecz – analizuje Jędrzej Rudnicki, ofensywny liniowy Armii Poznań.

Poznaniacy nie mieli jeszcze dłuższej chwili na odpoczynek i dopiero zbliżająca się przerwa w rozgrywkach spowodowana Świętami Wielkanocnymi da im nieco więcej czasu na analizę dotychczasowych poczynań. Po trzech kolejkach bilans 2-1 może jednak zdecydowanie cieszyć, a okazja ku jego poprawieniu nadejdzie w sobotę wprost idealna. Łodzianie co prawda mają „w nogach” o jeden mecz tego sezonu mniej, jednak w dwóch starciach, które już za Wilkami, zespół ten legitymuje się niechlubnym bilansem punktowym 7-104. Armia doskonale wie, jak gra się z zespołem głodnym pierwszego zwycięstwa w sezonie, bowiem przed tygodniem uporała się z Rhinos Wyszków. Starcie to z pozoru tylko mogło wydawać się łatwe, jednak poznaniacy musieli twardo walczyć, by wyszarpać Nosorożcom punkty. Wynik 21:10 pokazuje, że Rhinos nie należy jeszcze skreślać, a także fakt, iż nawet gdy faworytem są gracze z Wielkopolski, ich starcie wcale nie musi zakończyć się pogromem.

Mecz z Rhinos był dla nas ważnym starciem po porażce w Krakowie. Głównym zamiarem Armii było poprawienie błędów popełnionych w meczu z Kings, szczególnie tych w formacjach specjalnych. Nie mniej jednak początek pojedynku z Wyszkowem nie należał do łatwych i nie potoczył się po naszej myśli. Już na wstępie Nosorożce doprowadziły do prowadzenia zdobywając pierwsze punkty po wykorzystaniu błędów naszej defensywy, mającej z początku problemy z zatrzymaniem rozgrywającego drużyny gości. Na szczęście szybko wyciągnęliśmy wnioski ze swojej gry i obrona nie dopuściła do kolejnego przyłożenia drużyny przeciwnej do końca meczu. Determinacja naszej drużyny nie kończyła się tylko na formacji obrony, ale była również po stronie ataku, który konsekwentnie przemieszczał piłkę w stronę pola punktowego drużyny gości, przeplatając grę biegową podaniami Witolda Gajewskiego. Teraz kiedy osiągnęliśmy zwycięstwo z Rhinos czeka nas następny przeciwnik – Wilki Łódzkie, a wraz z tym kolejny etap przygotowań i analiza błędów popełnionych w niedzielę, zarówno po stronie obrony jak i ataku. Formacja defensywna na pewno musi poprawić swoje rozstawienie na boisku i wyeliminować pomyłki skutkujące lukami w obronie, zaś ofensywa powinna popracować nad dokładnością gry podaniowej, której poprawa na pewno zaowocuje dodatkowymi jardami. Pewnym jest, że nie możemy lekceważyć drużyny z Łodzi, która podobnie jak ekipa z Wyszkowa jest głodna swojego pierwszego zwycięstwa i na pewno będzie równie zdeterminowana, aby osiągnąć swój cel. W naszym interesie jest zachowanie chłodnej głowy podczas meczu, trzymanie się playbooka oraz słuchanie trenerów. Kiedy spełnimy te warunki i nie dopuścimy do podstawowych błędów, jesteśmy w stanie pokazać się z jak najlepszej strony i zaprezentować solidny futbol w nadchodzącą sobotę – ocenił Mikołaj Polaczyk, linebacker Armii Poznań.

Wilki w tym roku wystartowały najgorzej jak się tylko da. Dwie dotkliwe klęski, co prawda z faworyzowanymi drużynami, nie dają na pewno łodzianom powodów do optymizmu. W ubiegłym sezonie zespół ten do ostatniej ligowej kolejki nie był pewny utrzymania i w tym roku może się to niestety powtórzyć. Już tylko Wilki oraz Rhinos Wyszków pozostają zespołami, które nie sięgnęły w sezonie 2019 po zwycięstwo i w przypadku tych pierwszych nie zanosi się na zmianę tego stanu. Faktem jest jednak, że na pewno pojedynki z niezwykle doświadczonymi zawodnikami Seahawks Gdynia i Warsaw Mets, obnażyły słabości zespołu z Łodzi, dzięki czemu dały wiele materiału do analizy. Armia Poznań będzie raczej rywalem łatwiejszym niż dwaj pierwsi tegoroczni oponenci Wilków, jednak nie oznacza to, że szanse podopiecznych Lonniego Hurseya na zwycięstwo będą w sobotę wysokie.

Myślę że, każdy z naszej drużyny nie może się doczekać następnego meczu. Zwłaszcza, że wyniki ostatnich meczów nie były po naszej myśli. Warsaw Mets byli bardzo dobrze przygotowani do spotkania z nami, lecz tamten mecz już się skończył, a czekają nas następne, w których musimy dać z siebie więcej niż sto procent. Trenerzy bardzo dokładnie analizują strategię gry naszych przeciwników, która może pomóc nam w osiągnięciu sukcesu. Trenujemy ciężko i systematycznie. Czekamy na pozytywne efekty naszej pracy – nie traci wiary w Wilki Tomasz Kuczka, wide receiver ekipy z Łodzi, dla którego jest to pierwszy futbolowy sezon.

Nie należy zapominać o jednym fakcie – Wilki Łódzkie w sezonie 2018 utrzymały się na najwyższym szczeblu dzięki jednemu zwycięstwu. Odnieśli je właśnie na poznańskim Golęcinie, gdzie wyszarpali Patriotom Poznań punkty dopiero po dogrywce zakończonej wynikiem 26:23 na korzyść gości. Stadion Armii dobrze kojarzy się więc łódzkim reprezentantom LFA1 i bez wątpienia Wilki nie miałyby nic przeciwko, by powtórzyć ten rezultat. Trzeba jednak pamiętać, że Armia to ekipa zdecydowanie silniejsza od Patriotów i tym razem na pewno tak łatwo przyjezdnym nie będzie. Wilki są zdeterminowane, by wreszcie sięgnąć po punkty i zapewnić sobie zdecydowanie większy spokój, ponieważ z każdą kolejną ligową porażką, nastroje mogą się w tej ekipie pogarszać. Przed nimi jeszcze sześć spotkań sezonu zasadniczego i potyczka z Armią ma rozpocząć marsz łodzian w górę tabeli.

Liczyliśmy się z tym, że początek sezonu nie będzie dla nas łaskawy, a odbudowa drużyny po ciężkim sezonie 2018 okupionym kontuzjami oraz porażkami nie może nastąpić od razu. Solidnie przepracowaliśmy okres między sezonami. Mamy nowych trenerów oraz zawodników, ale na sukcesy najwidoczniej potrzeba więcej czasu. Wierzymy, że ten czas właśnie nadchodzi. Jesteśmy głodni zwycięstwa i nie zwalniamy tempa. Jesteśmy przygotowani na kolejny mecz. Mimo to, że upłynie tylko sześć dni od spotkania z Mets, cieszymy się na wyjazd do Poznania. Dołożymy wszelkich starań aby zafundować kibicom wspaniałe widowisko – zapewnia Jarosław Kalita, zawodnik i członek zarządu Wilków Łódzkich.

Starcie Armii z Wilkami odbędzie się na poznańskim Golęcinie przy ulicy Warmińskiej 1. Start tego pojedynku zaplanowano na godzinę 14:00.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Wyszkowiak