Pogromcy mistrza Polski wracają na własny stadion, pierwszy wyjazd przed Watahą

Tychy Falcons, którzy przed tygodniem niespodziewanie pewnie wygrali z Lowlanders Białystok 39:13, w najbliższą niedzielę rozegrają swój drugi domowy mecz w tym roku. Na Śląsku pojawią się zawodnicy beniaminka z Zielonej Góry, dla których będzie to pierwszy wyjazd w tym sezonie.

Tyszanie po sporych roszadach kadrowych przed startem tegorocznych rozgrywek byli sporą niewiadomą, jednak trzy jak dotąd rozegrane mecze pokazują, że Sokoły wciąż zaliczać można do ścisłej krajowej czołówki. Sezon rozpoczęli oni u siebie od łatwego uporania się z aspirującymi dopiero do grona najlepszych polskich drużyn Warsaw Mets. Po 31:13 w pierwszej kolejce, przed Falcons były dwa dalekie wyjazdy. Najpierw w Gdyni tyszanie mieli szansę, by zaskoczyć wszystkich kibiców, lecz ostatecznie minimalnie, 32:27 przegrali z Seahawks. Wnioski po tej porażce zostały błyskawicznie wyciągnięte i już kilka dni później Falcons stawili się w Białymstoku na terenie mistrzów Polski, by tam powalczyć o sprawienie sensacji. Ku niedowierzaniu futbolowych obserwatorów, sztuka ta im się udała, a Lowlanders nie mieli za wiele do powiedzenia w potyczce ze śląską ekipą. Nawet przez moment wynik starcia z Ludźmi z Nizin nie był dla Falcons zagrożony. Podopieczni Michała Kołka bezlitośnie wykorzystywali liczne błędy gospodarzy, co finalnie dało im triumf 39:13. Niedzielne starcie z absolutnym beniaminkiem LFA1 powinien być więc w teorii dla Sokołów formalnością.

Do meczu z Watahą podchodzimy jak do każdego kolejnego spotkania – nie mamy zamiaru zwalniać tempa i lekceważyć przeciwnika. Wataha to dobra drużyna i przygotujemy się na nią tak samo sumiennie jak na mecz z Mistrzem Polski. Będziemy doskonalić nasz styl gry oraz eliminować błędy z ostatnich trzech spotkań. Chcemy wejść w mecz w pełni skupieni i utrzymać koncentrację od pierwszego do ostatniego gwizdka – zapowiada Michał Kołek, szkoleniowiec Falcons.

Gospodarze przystąpią do tego meczu poważnie wzmocnieni. Udało im się bowiem jeszcze przed starciem z Watahą zakontraktować nowego gracza z zagranicy. Jest nim pochodzący z Wielkiej Brytanii linebacker Germain Pelie, który dotychczas wiele lat spędził w ekipie London Blitz – 5-krotnym mistrzu rozgrywek na Wyspach. Stukilowy zawodnik drugiej linii obrony będzie dodatkowym problemem zielonogórzan w starciu z Falcons. Na pewno beniaminek będzie musiał uważać na precyzyjne podania rozgrywającego Keitha Raya, który w tym sezonie jest bez dwóch zdań jednym z najlepszych zawodników w całej lidze, a zaskoczyć potrafi zarówno podaniem, jak i akcją biegową. Jeśli dodamy do tego zabójczo skutecznych skrzydłowych na czele z Tomaszem Nowakiem i Grzegorzem Dominikiem, wychodzi nam prosty wniosek – to Falcons będą jutro faworytem i brak dominacji z ich strony będzie niespodzianką nie mniejszą niż ubiegłotygodniowy pogrom mistrzów Polski.

Osobiście przyjąłem naszą wygraną dosyć chłodno. Mimo pewnego zwycięstwa kolejny raz pojawiały się flagi spowodowane naszymi błędami po stronie ataku. Podczas meczu z dumą spoglądałem na poczynania kolegów z defensywy, dzięki ich świetnej dyspozycji mieliśmy okazję do rozegrania kilku dodatkowych serii ofensywnych. W nadchodzącym meczu startujemy z pozycji faworytów, jednak musimy pamiętać, że Wataha pauzowała, dlatego mieli sporo czasu, by dostosować swój playbook do naszego stylu gry. Zielonogórzanie przyjadą do nas zdeterminowani do walki, dlatego można spodziewać się dobrego widowiska, a jeżeli chodzi o wynik, zweryfikuje go boisko – mówi Jakub Osyra, wide receiver Tychy Falcons.

Wataha Zielona Góra po małym falstarcie w pierwszej kolejce, czyli porażce 6:13 z Armią Poznań, tydzień później pokazała że potrafi zwyciężać w krajowej elicie i presja własnych kibiców nie przeszkadza im w zdobywaniu punktów. Beniaminek w 2. serii gier uporał się z Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers 30:14, co wielu kibiców przyjęło z dużym zaskoczeniem. Zielonogórzanie w miniony weekend mieli natomiast czas na odpoczynek i jak najlepsze przygotowanie się do starcia z faworyzowanymi Sokołami. W 4. kolejce przyszła pora, by opuścić dom przy Botanicznej 66 i sprawdzić się w meczu wyjazdowym. Z każdym kolejnym rozegranym meczem Wataha powinna wyglądać coraz lepiej i potyczka z ubiegłorocznym półfinalistą będzie jak dotąd najpoważniejszym sprawdzianem wicemistrza LFA2 w elicie. W województwie lubuskim nie nastawiają się jednak tylko na naukę.

– W tym sezonie występujemy w roli beniaminka, ale nie wywiera to na nas czy na naszą postawę na boiskach jakiegoś negatywnego wpływu. Rezultat pierwszego meczu nas dodatkowo zmobilizował, stąd i nasze kolejne spotkanie było „do przodu”. Mam nadzieję, że będziemy mogli zaprezentować pełnię naszego potencjału futbolowego w Tychach, z meczu na mecz łapiemy swój rytm i gra się nam lepiej. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra, skupiamy się na „odrabianiu zadań domowych” i eliminowaniu błędów, by polepszać naszą grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Chętnie powalczymy z Falcons – drużyną ze ścisłej czołówki, by pokazać, że nie jesteśmy w tej lidze przez przypadek. Poprzeczka na pewno ustawiona jest wysoko, w końcu w ubiegłej kolejce pewnie pokonali ubiegłorocznego mistrza i to na jego własnym terenie. Ruszamy na nasz pierwszy meczy wyjazdowy z podniesionymi głowami i na pewno zostawimy serce na boisku. Mam nadzieję, że będziemy mogli stworzyć świetne, pełne emocji widowisko, które przypadnie do gustu każdemu fanowi futbolu, a w tym i naszym kibicom jadącym z nami na tyską ziemię, którzy już ostatnio pokazali – swoim dopingiem potrafią dodać nam skrzydeł – powiedział przed wyjazdem na Śląsk Mateusz Andrzejak, ofensywny liniowy Watahy Zielona Góra.

Pojedynek, który zakończy nam 4. kolejkę LFA1 zostanie rozegrany na bocznym boisku Stadionu Miejskiego w Tychach przy ulicy Edukacji 7. Pierwszy gwizdek rozbrzmi o godzinie 13:00.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Jean-François Nicollet