Po pierwsze punkty do Zielonej Góry

Rhinos Wyszków w tym sezonie wciąż czekają na premierowe zwycięstwo w LFA1. Następna okazja do tego, by wreszcie móc cieszyć się z wywalczonych punktów, przyjdzie dla nich już w najbliższą sobotę, kiedy to podejmą oni w wyjazdowym meczu ekipę Watahy Zielona Góra.

Beniaminek LFA1 w tym sezonie już miał jedną okazję, by świętować zwycięstwo w elicie, kiedy to okazał się lepszy od Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers. „Własne ściany” to na pewno duży atut Watahy, na której mecze regularnie przychodzi ponad tysiąc osób, dlatego zielonogórzanie na boisku na pewno nie będą gościnni dla Nosorożców. To już trzecie tegoroczne domowe starcie Watahy, która prócz zwycięstwa z Jeziorowcami, tydzień wcześniej po zaciętym pojedynku musiała uznać wyższość debiutującej Armii Poznań. Już wtedy jednak można było dostrzec, że Wataha mimo roli absolutnego beniaminka na najwyższym szczeblu, wcale nie będzie „chłopcem do bicia”. Na lekcję futbolu jednak również przyszedł czas – w 4. kolejce podopieczni Mike’a Sholarsa zagrali w Tychach przeciwko tamtejszymi Falcons. Zgodnie z przewidywaniami niezwykle doświadczone Sokoły, które przed rokiem doszły aż do półfinału, a w tym sezonie odprawiły już z kwitkiem mistrzów Polski, nie miały większych problemów z pokonaniem zielonogórzan. Triumf 41:6 nie pozostawia złudzeń co do tego, kto był ekipą lepszą, lecz ta dotkliwa porażka może paradoksalnie bardzo pomóc ekipie z województwa lubuskiego. Mecz 4. kolejki wskazał bowiem największe błędy defensywne wicemistrzów LFA2, na poprawę których dzięki przerwie związanej ze Świętami Wielkanocnymi zielonogórzanie mieli nieco więcej czasu niż w cotygodniowym cyklu meczowym. W sobotę zadanie nie będzie przed Watahą na pewno banalne, lecz to oni przystąpią do tego pojedynku w roli faworyta zdaniem kibiców.

– Sobotni mecz z Rhinos nie będzie dla nas łatwy. Drużyna z Wyszkowa przegrała póki co swoje spotkania, ale różnica punktowa do rywali nie była duża. W każdym meczu stawiali opór i grali do ostatniego gwizdka pokazując, że do końcowych minut potrafią zaskoczyć przeciwnika. Oczywiście przyjadą do Zielonej Góry po zwycięstwo, będąc dodatkowo zmotywowanym, by w końcu zdobyć pierwsze dwa punkty w tym sezonie. My się z tym doskonale liczymy i zrobimy wszystko, aby te punkty zostały w Winnym Grodzie. Po meczu w Tychach nie próżnowaliśmy. Analiza meczu oraz treningi przebiegały bez żadnych komplikacji, mimo świąt wielkanocnych. Skupiliśmy się na poprawie naszych błędów, które dotkliwie obnażyły Sokoły i jesteśmy gotowi na przyjazd Nosorożców. Dodatkowo naszym największym atutem są kibice, na których liczymy również w sobotę. W meczu z Lakers – przy systemie no-huddle – przeciwnicy mieli problemy w komunikacji na boisku, co przełożyło się na większą ilość popełnianych błędów. Te w efekcie bezbłędnie wykorzystywała nasza defensywa, a to wszystko dzięki zielonogórskim fanom! Do zobaczenia w sobotę przy Botanicznej 66 – mówi przed sobotnim pojedynkiem Michał Róg, trener linii ofensywnej Watahy Zielona Góra.

Nosorożce z każdym kolejnym meczem ligowym grają natomiast coraz bardziej „o życie”. Za nimi już trzy mecze, w których nie udało im się wywalczyć zwycięstwa. Najbliżej tego byli na starcie sezonu, kiedy polegli na własnym terenie z Olsztyn Lakers 35:38. Później przyszła spodziewana lekcja zaserwowana przez Lowlanders Białystok (0:41), a w trzeciej serii gier wyszkowianie potrafili zaprezentować się momentami groźnie w ofensywie, co jednak nie wystarczyło do pokonania Armii Poznań. Na Golęcinie Nosorożce uległy 10:21 i nadal mimo 45 wbitych w trzech meczach „oczek”, na miejscu punktów przy ich nazwie widnieje zero. Po klęsce w stolicy Wielkopolski zespół z Mazowsza miał prawie trzy tygodnie przerwy na poprawę gry ciężkimi treningami i w Zielonej Górze przekonany się, jak ta misja się powiodła. Porażka w sobotnim starciu z Watahą jeszcze bardziej skomplikuje sytuację Rhinos tym bardziej, że po ekipie z Zielonej Góry, wyszkowian czeka mecz z Seahawks Gdynia, w którym o punkty będzie zdecydowanie trudniej. W najbliższym pojedynku po stronie gości będzie na pewno doświadczenie z gry na najwyższym szczeblu, który jednak przed rokiem okazał się łaskawszy dla Nosorożców. Wataha, tak jak Towers Opole w tym roku udowadniają jednak, że beniaminkowie potrafią sprawić niespodziankę i nie zamierzają się zadowalać walką o utrzymanie.

– Nadchodzące spotkanie to kolejne z gatunku ciężkich dla naszego zespołu. Daleki wyjazd ogranicza ilość osób, więc pojedziemy z lekkim problemem kadrowym. Wataha to zespół budowany w bardzo solidny sposób. Rozkręca się z meczu na mecz, organizacyjnie to świetna jednostka. My jedziemy szukać pierwszej wygranej, aby przełamać tragiczny start. Jesteśmy zmotywowani do walki i zdecydowanie zostawimy tam całe nasze serce na boisku. Co przyniesie mecz, zobaczymy, ale możemy zapewnić, że będzie to świetne widowisko dla kibiców – zapowiada prezes Rhinos Wyszków, Piotr Wykowski.

Mecz na Stadionie Futbolowym w Zielonej Górze pomiędzy tamtejszą Watahą, a Rhinos Wyszków odbędzie się w najbliższą sobotę, 27 kwietnia o godzinie 12:00.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Wyszkowiak