Pierwsza wygrana Wilków była na wyciągnięcie ręki, jednak to Lakers wrócili do Olsztyna z punktami

Ostatnie sobotnie spotkanie 5. kolejki LFA1 przyniosło emocje do samego końca. Wilki i Jeziorowcy zapewnili kibicom zgromadzonym na stadionie przy ulicy Minerskiej 19 w Łodzi prawdziwą huśtawkę nastrojów zakończoną triumfem Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers 27:23.

Lepiej to spotkanie rozpoczęli gospodarze. Dzięki akcjom biegowym Rafała Zaparta dotarli przed pole punktowe rywali, po czym to właśnie running back Wilków zdobył w drugiej kwarcie przyłożenie otwierające wynik. Nie długo jednak trzeba było czekać na odpowiedź olsztynian. Świetna seria przyjezdnych zakończona przyłożeniem Krzysztofa Bartwickiego po 47-jardowej akcji podaniowej i udanym podwyższeniem Rafała Miary, sprawiła, że to oni prowadzili 7:6 w drugiej kwarcie. Gospodarze za wszelką cenę chcieli pierwszych punktów w tym sezonie. Było to widać, bo dosłownie chwilę po akcji Lakersów to Wilki zameldowały się w polu punktowym. Na listę punktujących po 4-jardowym podaniu Damiana Podczaskiego wpisał się Łukasz Grzechnik. Udane 2-pt conversion rozgrywającego Wilków i ponownie to łodzianie objęli prowadzenie. Wynik: 14:7. W dalszych fragmentach spotkania można było odnieść wrażenie, że gospodarze chcieli tych punktów aż za mocno. Coraz częściej zaczęły im się przydarzać błędy zarówno w ofensywie jak i defensywie. Skutkowało to wielokrotnymi stratami jardów. Z takich właśnie prezentów skorzystali przyjezdni, wyrównując wynik za sprawą przyłożenia Patryka Piechowskiego. Po celnym kopnięciu Rafała Miary na tablicy pojawił się rezultat 14:14.

Wilki większość swoich akcji przeprowadzali dołem. Świetnie tego dnia w aspekcie biegowym spisywał się Rafał Zapart oraz rozgrywający Damian Podczaski. Olsztynianie byli w stanie swoje akcje urozmaicić grą górą, a podania bardzo skutecznie tego dnia łapał Krzysztof Bartwicki. Obawa Wilków przed grą górą mogła między innymi wynikać z faktu świetnej postawy defensive backa Lakers, Kamila Zbocha, który tego dnia zaliczył dwa interceptions. Następne punkty były dziełem naprzemiennej gry biegowej i podaniowej gości. Całą serię ofensywną wykończył w trzeciej kwarcie ponownie Patryk Piechowski, tym samym dając swojej drużynie prowadzenie 20:14.

Błędów jednak nie ustrzegli się także goście. Punter z Olsztyna Rafał Miara podczas wykopu dotknął kolanem murawy. Jako że zrobił to będąc we własnym polu punktowym, sędziowie odgwizdali safety. Dwa darmowe oczka powędrowały na konto Wilków – 16:20. Gospodarze w tym momencie wyczuły krew. W końcówce rzucili się do ataku. Ponownie Rafał Zapart wbiegł z piłką w endzone rywali i w samej końcówce gospodarze wysunęli się na prowadzenie 23:20 dzięki celnemu podwyższeniu kopnięciem autorstwa Michała Kaczmarka.

Marzenia o pierwszych punktach w tegorocznych rozgrywkach zostały jednak zniweczone przez gości z Olsztyna. Szybkie przyłożenie Krzysztofa Bartwickiego w samej końcówce, udane podwyższenie Rafała Miary i wynik tego thrillera został ustalony na 23:27. Kibice z Łodzi mogą być rozczarowani. Po raz pierwszy ich ulubieńcy byli naprawdę blisko premierowej wygranej, jednak po raz kolejny czegoś zabrakło i wciąż byt w LFA1 Wilków w następnym sezonie jest zagrożony. Zupełnie odmienne nastroje są w ekipie z Olsztyna, która tym zwycięstwem niemalże zapewnia sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Kolejny mecz Wilków to wyjazd do Opola, gdzie 5. maja zmierzą się z lokalnymi Towers. Lakers tym razem u siebie, 4. maja podejmą natomiast stołecznych Mets.

Michał Pracuk
Biuro Prasowe LFA

fot. Mariusz Bruziek