Wataha ponownie zwycięska przed własnymi kibicami, Rhinos wciąż bez punktów

W sobotnim spotkaniu w Zielonej Górze zawodnicy Watahy pokonali Rhinos Wyszków i zapisali kolejne punkty na swoje konto. Defensywa beniaminka bardzo szybko zweryfikowała nadzieje wyszkowian na zwycięstwo w tym meczu, nie pozwalając im zdobyć punktów aż do końcówki tego starcia. Dało to duży margines swobody i pewności dla formacji ofensywnej gospodarzy, która pod batutą żywiołowego Kanyatte’a Allena Jr. nie miała problemów ze zdobywaniem kolejnych punktów. Dopiero w ostatnich sekundach przyjezdni zdołali przełamać obronę miejscowych i dostać się w endzone rywali, zdobywając honorowe przyłożenie.

Rozpoczęcie meczu należało do gospodarzy, którzy posiadali piłkę w pierwszej akcji ofensywnej. Nie było im potrzebne wiele czasu na rozgrzewkę, gdyż już w pierwszej sekwencji z dobrej strony pokazał się Kenyatte Allen Jr. Starał się on znajdować swoimi długimi podaniami kolegów z drużyny, a kiedy była okazja sam agresywnie parł do przodu. Pierwsza seria ofensywna okazała się jednak nieskuteczna i musiała zostać zakończona puntem. Dużo gorzej zaprezentował się jednak atak Nosorożców z Wyszkowa. Bardzo szybko po trzech powaleniach konieczny był punt. Akcja powrotna gospodarzy przeprowadzona przez Bartosza Wocha, a następnie indywidualny bieg Allena spowodowały po chwili, że Wataha po raz pierwszy znalazła się w Red Zone. Na pierwsze punkty trzeba było jeszcze poczekać, ponieważ próba kopnięcia z pola została zablokowana. O stawce meczu i emocjach mogliśmy przekonać się już pod koniec pierwszej kwarty, kiedy to na boisku doszło do szarpaniny pomiędzy zawodnikami obu drużyn. Decyzją sędziów wykluczeni zostali istotni dla formacji defensywnej Damian Łuc oraz Łukasz Gembara.

Wataha nie dała po sobie poznać, że to osłabienie miałoby wpłynąć na obraz spotkania. Ich formacja defensywna dalej pracowała we wzorowy sposób, w większości przypadków nie pozwalając nawet na zdobycie pierwszej próby przez gości. W drugiej kwarcie po nieszczęśliwym odbiciu się piłki po puncie wyszkowian nadarzyła się pierwsza okazja do zdobycia punktów przez gospodarzy. Została ona wykorzystana przez Krystiana Wójcika, który odebrał na skrzydle podanie od rozgrywającego i po przebiegnięciu kilkunastu jardów na granicy z boczną linią boiska wdarł się na endzone rywali. Ambitni zielonogórzanie zrezygnowali w tym meczu z kopnięć za jeden punkt i każde podwyższenie rozgrywali za dwa „oczka”. Pierwsze z nich okazało się skuteczne po ciekawej akcji Cezarego Szczęsnego, który biegnąc równolegle do endzone znalazł Mateusza Tomaszewskiego, który urwał się spod kurateli obrońcy i biegnąc w tym samym kierunku co rozgrywający, złapał piłkę tuż przed linią końcową boiska. Wydawało się, że odpowiedź gości nastąpi błyskawicznie, gdyż po kick-offie Christian Adorno przebiegł niemalże całe boisko w akcji powrotnej. Został on jednak obalony na 15 jardów przed endzone, a Rhinos zmuszeni byli przejść do ataku pozycyjnego. W tym elemencie zdecydowanie silniejsi przez całe spotkanie byli broniący gospodarze. Tak było również tym razem, a goście nie tylko zostali zablokowani w ataku, ale również została zablokowana ich próba zdobycia punktów przez kopnięcie z pola. Wataha, która w poprzedniej akcji ofensywnej poczuła smak zdobywanych punktów nie zamierzała odpuszczać. Dobra współpraca Bartosza Wocha z Kenyattem Allenem doprowadziła drużynę gospodarzy pod sam endzone rywali. Tam dzieła dokończył Markus Graja, który siłowo przepchnął się przez środek zapisując sześć oczek na konto Watahy. Zdobycie dodatkowych dwóch punktów wziął na siebie rozgrywający Allen, który po krótkim biegu znalazł się w polu punktowym. Rhinos starali się zdobyć punkty jeszcze w ostatnich chwilach pierwszej połowy, jednak długie podanie zostało przejęte przez Macieja Piątaka z Zielonej Góry i rozwiało nadzieję na kontaktowe przyłożenie. Świetną akcją biegową tuż przed końcem popisał się jeszcze Kenyatte Allen, ale nie miało to już większego wpływu na rozgrywkę, gdyż sędzia główny zakończył pierwszą połowę meczu chwilę później.

Początek drugiej połowy był łudząco podobny do pierwszej części spotkania. Rhinos nie mogli rozpędzić się przez doskonale dysponowaną obronę gospodarzy, zaś gospodarze nie mieli większych problemów z realizowaniem swojego potencjału ofensywnego. Spokojnie jard za jardem zdobywali oni kolejne próby i dopiero długie i niezwykle trudne podanie złapał Miłosz Krysik i dobiegł niezatrzymany do endzone rywali. Tym razem two point conversion okazało się nieskuteczne, ale na kolejne punkty nie trzeba było czekać. Po kolejnym zatrzymaniu wyszkowian długimi podaniami Wataha dostała się w pobliże pola punktowego, a punkty po indywidualnej akcji biegowej zanotował bardzo aktywny w tym spotkaniu Kenyatte Allen. Wynik po stronie Zielonej Góry przypieczętował akcją biegową za dwa punkty Krystian Wójcik. Były to ostatnie punkty gospodarzy w tej kwarcie i w całym spotkaniu, a licznik zatrzymał się na 30:0. Od tego momentu ataki gospodarzy nieco zwolniły. Nieoczekiwanie to goście w tym momencie obudzili się i zaczęli łapać wiatr w żagle. Było to widoczne zwłaszcza w 4. kwarcie spotkania. Jeszcze mocniej niż przez całe spotkanie John Brown starał się obsługiwać podaniami swoich kolegów. Były one jednak w większości nieskuteczne lub szybko zatrzymywane przez defensywę gospodarzy. Mimo tego, dwukrotnie goście mieli możliwość zdobycia punktów na wyciągnięcie ręki, jednak zawsze brakowało postawienia „kropki nad i”. Wydawało się, że defensywa gospodarzy utrzyma czyste konto, jednak tuż przed zakończeniem meczu długie podanie odebrał Kacper Jaszewski i przebiegając niemal całe boisko zanotował honorowe przyłożenie dla Rhinos. Podwyższenie również udało się zamienić na punkt i tym samym na konto gości wpłynęło siedem punktów. Chwilę później sędzia główny Jan Pruszkowski zakończył spotkanie.

Zwycięzca tego meczu na kolejne spotkanie wyjeżdża 12 maja do Wrocławia, aby zmierzyć się z niepokonanymi jak do tej pory Panthers. Wataha ma więc sporo czasu na przygotowanie się przed podjęciem walki z tym arcytrudnym rywalem, który co ciekawe dzień wcześniej rozegra na Stadionie Olimpijskim mecz w ramach Pucharu Europy. Rhinos wracają natomiast do domu, gdzie 11 maja podejmą walkę z Seahawks Gdynia.