Absolutna dominacja Warsaw Mets w Olsztynie, kolejna domowa porażka Lakers

6. kolejkę LFA1 równolegle zainaugurowały mecze Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers – Warsaw Mets, oraz Kraków Kings – Lowlanders Białystok. W przypadku tej pierwszej pary zespołów można mówić o jednostronnym spotkaniu. Mets przystępowali do spotkania w roli faworytów, co potwierdzili na boisku, wygrywając 42:0.

Pierwsza kwarta to chyba najlepsza część spotkania w wykonaniu Jeziorowców, ale tylko dlatego, że to właśnie w jej trakcie, rywale nie zdobyli ani jednego punktu. Warszawianie potrzebowali chwili, aby się rozgrzać, jednak pod koniec pierwszej części dali rywalom przedsmak tego, co ich czeka tego sobotniego popołudnia. Kiedy czas pierwszej kwarty dobiegał końca, olsztynianie zdecydowali się na podanie, jednak w tej akcji najlepiej zachował się linabecker ekipy ze stolicy – Jakub Krysiak. Przejął podanie i bez wahania ruszył w kierunku endzone’u rywali. Chociaż został powstrzymany po 25 jardach, to przyłożenie jedynie odwlekło się na drugą kwartę. Wtedy to 15- jardowym podaniem Terrance Owens obsłużył Jana Omelańczuka, a ten otworzył worek z przyłożeniami. Podwyższył Kamil Ronczka i mieliśmy wynik 7:0 dla ekipy ze stolicy.

Kolejne minuty drugiej kwarty to już niemalże bezbłędna gra Mets. Lakers nie byli sobie w stanie poradzić ani z biegaczami, ani z przyjmującymi rywali. Tego dnia linia defensywna Jeziorowców została poddana ekstremalnie trudnemu testowi. Natomiast OL znakomicie wywiązał się ze swoich zadań. Efekt to drugie przyłożenie po akcji bliźniaczej do poprzedniej. Rozgrywający posłał podanie do Omelańczuka, a ten drugi raz wbiegł w pole punktowe. Ponownie celnie kopnął Ronczka i wynik to 0:14. Pojedyncze zrywy biegaczy gospodarzy zdawały się na nic. Zdobywanie pierwszych prób tego dnia było sztuką nie do opanowania dla Lakersów. Za to warszawianie po niemrawym początku sezonu, wydają się opanowywać tę sztukę niemalże do perfekcji. Kolejne przyłożenie to w dużej mierze zasługa biegaczy gości. W rolach głównych: Bartosz Zapendowski i Witold Szpotański. Świetną serię po raz kolejny wykończył Jan Omelańczuk, podwyższył Ronczka ina tablicy widniało 21:0 na korzyść nowej warszawskiej drużyny.

W następnej akcji Witold Szpotański sam postanowił wykończyć serię, wbiegając do endzone Lakersów. Podwyższenie było ponownie celne i mieliśmy różnicę czterech przyłożeń. Bartosz Zapendowski widząc to, uznał, że nie może być gorszy i tego dnia też zaliczy touchdown. Tak właśnie zrobił, po czym bezbłędny kicker Mets podwyższył na 35:0. Warszawianie mają trzech znakomitych running backów, o czym przypomniał Jewgienij Jefimienkow, który popisał się świetnym biegiem aż do pola punktowego rywali. Wynik ustalił kopiąc na podwyższenie Ronczka. Mieliśmy nokaut – 42:0 dla zespołu dla stolicy.

Ten mecz to definicja pełnej dominacji nad przeciwnikiem. Jak zapowiadał przed spotkaniem Witold Szpotański – nie zlekceważyli rywali, a dali im bolesną lekcję skutecznej gry w ataku. Metropolitanie są wyraźnie „w gazie”, jednak teraz czeka ich weekend przerwy. Ich następne ligowe starcie zaplanowane jest na 19 maja, kiedy na stadionie przy Konwiktorskiej stawią się zawodnicy Panthers Wrocław. Olsztyńscy Jeziorowcy już za tydzień rozegrają natomiast kolejny mecz domowy. W stolicy Warmii wystąpią tym razem mistrzowie Polski, Lowlanders Białystok.

Michał Pracuk 
Biuro Prasowe LFA

fot. Kacper Kirklewski