Mecz wielkiej wagi w Krakowie

Równolegle do pojedynku Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers z Warsaw Mets, także 4 maja o godzinie 13:00 rozpocznie się starcie Kraków Kings z Lowlanders Białystok. Jest to niezwykle ważne spotkanie dla obu uczestniczących w nim zespołów – gospodarze chcą awansować na miejsce premiujące awansem do fazy play-off, natomiast mistrzowie Polski chcą potwierdzić swoją poprawę formy i wskoczyć na fotel lidera grupy północnej.

Po porażce Królów w Warszawie, ich grupowa sytuacja bardzo się skomplikowała. Przed 6. kolejką krakowianie zajmują na południu bowiem dopiero piąte miejsce, a więc gdyby takim układem zakończył się sezon zasadniczy, podopieczni Zygmunta Łodzińskiego znaleźliby się poza play-offami. Tyle samo punktów co Kings mają jednak zarówno Wataha Zielona Góra, jak i Towers Opole, a wyprzedzająca ich Armia Poznań również uległa w miniony weekend, a w niedzielę czeka ją starcie z faworyzowanymi Tychy Falcons. Nie jest to więc jeszcze moment do niepokoju, lecz rehabilitacja po porażce z Warsaw Mets znacznie zwiększy szanse Królów na uczestnictwo w fazie wildcards. Kluczowe w walce o play-offy mogą okazać się potyczki międzygrupowe i właśnie taka czeka gospodarzy sobotniego starcia. Będzie to już drugi mecz krakowian z ekipą z północy. Tydzień wcześniej mierzyli się oni ze wspomnianymi Warsaw Mets i nie wspominają tego starcia najlepiej. Zgodnie z przewidywaniami znacznej części futbolowych kibiców, Kings w pierwszej kwarcie objęli prowadzenie, a po przyłożeniu warszawian zdołali wykorzystać ich błąd i ich podwyższenie zamienić na dwa punkty dopisane do własnego konta. Z biegiem czasu sytuacja ekipy z Małopolski coraz bardziej się komplikowała, a świetnie dysponowani tego dnia stołeczni gracze bezlitośnie wykorzystywali błędy rywala. Tych dopuszczał się między innymi Tivon Cook, którego niecelne podania kilkukrotnie padły łupem futbolistów z Warszawy. Mimo ponad 300 zdobytych jardów, po tym trzymającym do ostatniej minuty w napięciu widowisku, Kings zeszli z murawy pokonani 17:25. Ponadto, w czwartej kwarcie starcia przy Konwiktorskiej groźnie wyglądającego urazu nabawił się Filip Mościcki, przez co jego występ z Lowlanders stanął pod wielkim znakiem zapytania.

Kings w tym sezonie mają bilans 2-2 – oprócz ostatniej porażki z Metropolitanami, wcześniej nie dali oni także rady Panthers Wrocław, choć początek tego starcia był bardzo wyrównany i Królowie pokazali w nim progres względem ubiegłego sezonu, kiedy ulegli wrocławianom 0:48. W tym roku punktów straconych mieli dokładnie tyle samo, lecz jednocześnie udało się ich wywalczyć 14. Tym samym Kings są jak do tej pory jedyną polską drużyną, która w obecnym sezonie potrafiła wbić wicemistrzom naszego kraju dwa przyłożenia. Ekipa z Małopolski wygrywała natomiast z Armią Poznań oraz Towers Opole, choć nie były to na pewno mecze idealne. Przeciwko poznaniakom Królowie zaliczyli spory falstart przegrywając do przerwy 0:14 i prezentując festiwal skutecznego ataku po powrocie z szatni, co złożyło się na wygraną 32:14, natomiast w Opolu zawodnicy Zygmunta Łodzińskiego kontrolowali przebieg meczu, czego nie oddaje do końca wynik – 34:19 na korzyść gości tamtego starcia. Królowie bowiem w drugiej połowie dali szansę zmiennikom, co może okazać się świetnym posunięciem w perspektywie całego sezonu. Oprócz Lowlanders, w terminarzu zespołu z Krakowa widnieją jeszcze kolejno Tychy Falcons, Seahawks Gdynia i Wataha Zielona Góra. „Rozkład jazdy” na najbliższe tygodnie jest więc ekstremalnie trudny dla Kings, dlatego ewentualna wygrana nad mistrzami Polski może być niezwykle cenna.

Ludzie z Nizin jednak nie mają zamiaru odpuszczać i liczą że ubiegłotygodniowe zwycięstwo nad Seahawks Gdynia było początkiem ich zwycięskiej serii. Lowlanders potrzebowali przełamania i przyszło ono w najlepszy możliwy sposób – przed własnymi kibicami wraz z efektownym triumfem nad niepokonanymi do minionej soboty Jastrzębiami. Morale mistrzów Polski niewątpliwie wzrosły, a spory w tym udział ma także powrót do gry Mikołaja Pawlaczyka – MVP sezonu 2018. Running back Lowlanders co prawda nie zdobył przeciwko Seahawks przyłożenia, jednak potwierdził, że powrót do znakomitej dyspozycji po poważnej kontuzji kolana jest jak najbardziej możliwy. W pełni sił przeciwko gdynianom był także wreszcie rozgrywający Rex Dousin, czego efekty widzieliśmy na boisku. Amerykanin potrafił podaniami obsłużyć punktujących Rafała Królewskiego, Eryka Mąkowskiego i Tomasza Zubryckiego przy podwyższeniu za dwa, co odegrało kluczową rolę w triumfie 22:8.

To przełamanie z Seahawks może być przede wszystkim zdjęciem blokady psychicznej z graczy Lowlanders, którą można było dostrzec przede wszystkim w meczu z Tychy Falcons, kiedy Ludzie z Nizin nie wyglądali na zespół, który kilka miesięcy wcześniej potrafił pokonać faworyzowanych Panthers Wrocław w Polish Bowl XIII. Przeciwko Seahawks oglądaliśmy „starych, dobrych” Lowlanders, którzy skradli w ubiegłym sezonie serca wielu futbolowych sympatyków nad Wisłą. O sezonie 2018 oraz starciu z Jastrzębiami w szeregach białostoczan jednak w ostatnim tygodniu zapomniano, ponieważ liczył się tylko najbliższy rywal – Kraków Kings. Facebookowe głosowanie mówi, że to mistrzowie Polski będą w tym pojedynku faworytem i w sobotę o 13:00 przyjdzie czas, by potwierdzić to na boisku. Pierwsze miejsce w grupie północnej na koniec sezonu zasadniczego jest bowiem jak najbardziej w zasięgu ekipy z Podlasia, tym bardziej że już 4 maja mogą w tabeli przeskoczyć Seahawks Gdynia, którzy zmierzą się z tegorocznymi pogromcami Lowlanders – Panthers Wrocław. Większe szanse na pierwsze miejsce po tym weekendzie mają co prawda Warsaw Mets, ale z nimi białostoczan czeka jeszcze bezpośredni pojedynek. Można postawić tezę, że co Ludzie z Nizin w trwającym sezonie zasadniczym mieli przegrać, to już przegrali i teraz jawi się przed nimi ogromna szansa na wyszarpanie bezpośredniego awansu do półfinału, ale by tego dokonać, pokonanie Kraków Kings powinno być ich obowiązkiem.

Pierwszy gwizdek pojedynku Królów z mistrzami Polski zaplanowano na godzinę 13:00 w sobotę, 4 maja. Mecz ten odbędzie się na stadionie WKS Wawel przy ulicy Podchorążych 3 w Krakowie.

Link do transmisji tego meczu:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Michał Łapczyński