Falcons wracają po sporej przerwie, przed Armią kolejne trudne zadanie

Tak długiej przerwy Tychy Falcons w tym sezonie jeszcze nie mieli i najprawdopodobniej mieć już nie będą. Po Świętach Wielkanocnych Sokoły bowiem zaliczyły weekend przerwy i dzisiaj wrócą do ligowej rywalizacji po niemal miesiącu odpoczynku od meczów. Armia Poznań natomiast miniony weekend nie wspomina miło, ponieważ wielkopolscy futboliści wyraźnie ulegli w Opolu tamtejszym Towers 12:32. Teraz czeka ich kolejny wyjazd, tym razem na Śląsk.

Falcons są jedną z rewelacji tegorocznego sezonu, zaskakując przede wszystkim pokonaniem w Białymstoku mistrzów Polski. Wcześniej jednak udało im się pokonać także Warsaw Mets, a przeciwko Seahawks Gdynia triumf także był w zasięgu ich ręki. Przed własną publicznością Sokoły nie zaznały jeszcze goryczy porażki, przed świętami pewnie pokonując Watahę Zielona Góra 41:6. Musiałby stać się cud, byśmy podopiecznych Michała Kołka nie zobaczyli w fazie play-off. Na chwilę obecną są oni powiem wiceliderem grupy południowej, z której szansę na awans ma jeszcze w zasadzie wszystkie sześć ekip. Walka toczyć się będzie jednak raczej o pozycję numer trzy – ostatnią dającą grę w play-offach. Pozycje Panthers Wrocław i Tychy Falcons są raczej niezagrożone, o czym zresztą przekonamy się w niedzielne popołudnie. Tegoroczny sezon pokazuje nam bowiem, że nie zawsze to faworyt po meczu może cieszyć się ze zwycięstwa, co przecież pokazali choćby Falcons, wygrywając z faworyzowanymi Lowlanders Białystok.

– Długa przerwa pozwoliła nam na regenerację, która po czterech intensywnych tygodniach i długich wyjazdach była potrzebna. Mimo tego nie schodziliśmy z tempa, a wręcz przeciwnie – pracowaliśmy jeszcze ciężej ponieważ przed nami bardzo ważna część sezonu i trudne mecze – mówi Kamil Knapik, running back Tychy Falcons.

Mimo ubiegłotygodniowej porażki, poznaniacy przystąpili do 6. kolejki LFA1 jako zespół znajdujący się tuż za plecami Sokołów. Co więcej, po sobotnich spotkaniach, Armia nadal nie straciła trzeciego miejsca i jeśli uda jej się pokonać tyszan, perspektywa udziału w fazie play-off zacznie się coraz wyraźniej jawić nad nowopowstałą ekipą z Wielkopolski. W przypadku porażki natomiast istnieje szansa, że przeskoczą ich Towers Opole, którzy dwie i pół godziny wcześniej rozpoczęli rywalizację z Wilkami Łódzkimi. W grupie południowej naprawdę wiele się jeszcze może wydarzyć i każdy mecz, a nawet „małe punkty” mogą mieć ogromne znaczenie w kontekście zajęcia miejsca premiowanego udziałem w fazie wildcards.

– Wystarczy rzut oka na tabelę, żeby stwierdzić że fuzja w Poznaniu naprawdę się udała. Armia przed ostatnim meczem dokładnie tak jak my posiadała bilans 3-1. Na pewno do Tychów przyjadą porządnie zmotywowani. Po świątecznej przerwie wyleczyliśmy wszystkie urazy i przystąpimy do tego meczu głodni gry i zwycięstwa. Czas wolny wykorzystaliśmy też na przygotowanie planu gry, wiemy gdzie znajdują się słabe punkty Armii i mamy zamiar bezlitośnie je wykorzystać. Atut własnego boiska zamierzamy przełożyć w świetne show dla naszych kibiców żeby udowodnić że w tym roku cel jest tylko jeden! – zapowiada Tomasz Nowak, wide receiver ekipy ze Śląska.

Ekipa z Poznania wydawała się drużyną, która dzięki przyjętemu w tym sezonie systemowi rozgrywek, może być jego największym wygranym. Porażka 12:32 z Towers Opole znacznie jednak skomplikowała ich sytuację, dlatego kluczowe będzie brak potknięcia w kolejnych spotkaniach. Zadanie będzie jednak o tyle trudne, że przed podopiecznymi Shannona O’Briena już tylko trzy mecze i oprócz Falcons, poznaniaków czekają jeszcze potyczki z Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers oraz Panthers Wrocław. Tyskie Sokoły są natomiast dokładnie w połowie sezonu zasadniczego i po dzisiejszym domowym meczu z Armią, później czekają ich jeszcze starcia z Kraków Kings, Panthers Wrocław i Towers Opole.

Po dłuższej przerwie, która pozwoliła się zregenerować i podleczyć mniejsze kontuzje, przystąpimy do niedzielnego spotkania w pełni sił oraz jak zwykle maksymalnie skupieni. Armia po ostatniej porażce z Towers będzie bardziej skupiona i zmotywowana, by pokazać że ta przegrana była jedynie wypadkiem. Z cała drużyną przeanalizowaliśmy ten mecz i jesteśmy doskonale przygotowani na to co będą grali. Tego weekendu w Tychach nie będzie żadnych niespodzianek i myślę ze końcowy wynik spotkania jest oczywisty – zakończył Patryk Kania, defensive back Tychy Falcons.

Mecz tyszan z poznańską Armią odbędzie się w niedzielę, 5 maja o godzinie 15:30 na bocznym boisku Stadionu Miejskiego przy ulicy Edukacji 7 w Tychach.

Link do transmisji:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Jean-François Nicollet