Opole nie odpuszcza w walce o play-offy! Wilki kolejną ofiarą Towers

W pierwszym niedzielnym spotkaniu 6. kolejki LFA1, Towers Opole w swoim ostatnim domowym meczu w tegorocznym sezonie zasadniczym pewnie pokonali Wilki Łódzkie 39:6. Dzięki wywalczonym dzisiaj punktom mistrzowie LFA2 wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli grupy południowej, premiowane awansem do fazy play-off.

Mecz dość zaskakująco na początku wcale nie był jednostronny, jak można się było tego spodziewać po słabej postawie łodzian w bieżących rozgrywkach. Towers w swojej pierwszej serii ofensywnej doszli na kilka jardów od pola punktowego gości, lecz trzy próby nie dały wymaganej odległości. Beniaminek zaryzykował grę w ostatniej próbie, lecz solowy bieg Markusa Hodgesa został szybko zatrzymany przed obronę Wilków, co mogło nam zapowiadać emocjonujące widowisko. I faktycznie takie było, jednak tylko przez niewiele ponad ćwierć meczu.

Już na początku drugiej kwarty Markus Hodges zrehabilitował się za nieudany bieg na przyłożenie z pierwszych minut tego widowiska. Amerykański rozgrywający po raz kolejny w tym sezonie błysnął występując na pozycji defensive backa. Po jego przechwycie do ataku wrócili gospodarze. Hodges niewiele później obsłużył 15-jardowym podaniem w pole punktowe Roberta Szmielaka i Wieże wyszły wreszcie na prowadzenie. Kopnięcie Mateusza Majewskiego za jeden punkt okazało się niecelne, więc na tablicy wyników pozostało 6:0. Kilka minut później w polu punktowym zameldował się także Jan Szwej po efektownym, ponad 80-jardowym biegu prawą stroną, jednak sędziowie dostrzegli, że running back opolan w jego połowie nadepnął na linię boczną i nie mogli zaliczyć tego przyłożenia. W końcówce drugiej kwarty touchdown zanotował niewątpliwy bohater ekipy z Opola tego dnia, który tuż przed meczem efektownie z pomocą klubowych kolegów oświadczył się swojej wybrance, czyli Konrad Rodak. Ten wszechstronny zawodnik złapał w polu punktowym 7-jardowe podanie Hodgesa. Ponownie nie udało się podwyższyć, tym razem przez błąd przy snapie i do przerwy gospodarze wygrywali 12:0. Jeszcze przed zejściem do szatni sack na Damianie Podczaski, – quarterbacku Wilków udało się zanotować Mateuszowi Grabowskiemu.

W drugiej połowie Towers tylko potwierdzili swoją dominację. Autorem najefektowniejszych dzisiejszego dnia akcji był po stronie opolan bez dwóch zdań Konrad Rodak, który do przedmeczowych oświadczyn dołożył także 40-jardową akcję podaniową do Roberta Szmielaka po tym jak sam otrzymał piłkę od Markusa Hodgesa, co całkowicie zdezorientowało łódzką defensywę. Po raz trzeci gospodarzom nie udało się podwyższyć, tym razem po próbie dwupunktowej konwersji. Tuż przed endzone powstrzymany został amerykański rozgrywający mistrzów LFA2. Tak jak przed tygodniem przeciwko Armii, tak i dzisiaj w defensywie opolan błysnął Lanre Oshosanya. Brytyjski defensive back dopisał na swoje indywidualne konto kolejne interception. Pozwoliło to Towers na powrót do ataku, który krótkim biegiem sfinalizował w polu punktowym Markus Hodges. Wreszcie gospodarzom wyszło podwyższenie po tym, jak Amerykanin odnalazł Roberta Szmielaka, który zmienił tym samym wynik na 26:0. Łatwego zadania nie miał w tym starciu rozgrywający Wilków Damian Podczaski, który ponownie został „sprowadzony do parteru”, tym razem przez Damiana Rakoczego.

W obronie Towers ze świetnej strony pokazał się przeciwko łodzianom także Michał Chu Ngoc, który przechwycił piłkę w czwartej kwarcie. Później po raz drugi w tym starciu w polu punktowym zameldował się Konrad Rodak, tym razem po 2-jardowej akcji biegowej. Zawodnik ten na ostatnią część meczu przejął bowiem na stałe rolę rozgrywającego beniaminka LFA1. Podanie przy próbie dwupunktowego podwyższenia mu natomiast nie wyszło, lecz i tak gospodarze prowadzili już 32:0. Mimo tak znaczącej przewagi, podopieczni Tima Bishopa nie zwalniali tempa. Jan Chmiel w ostatniej części meczu dokonał tego, co powinno mu się udać już przed tygodniem. Przeciwko Armii jego akcja powrotna po przechwycie została jednak zatrzymana tuż przed polem punktowym. W starciu z Wilkami utalentowany defensive back Towers mógł już wreszcie cieszyć się z przyłożenia po pick six. Po przyłożeniu Chmiela, który przebiegł z piłką niemal dokładnie pół boiska, celnie kopnął Mateusz Majewski i mieliśmy 39:0. Mimo mercy rule, Wilki nie zamierzały odpuścić w ostatnich minutach. Sukcesywnie zaczęli przesuwać się w stronę pola punktowego opolan i dosłownie w ostatniej akcji tego spotkania Damian Podczaski wypatrzył w polu punktowym niepilnowanego Marka Kustrzyńskiego, który opanował piłkę, zapewniając tym samym Wilkom honorowy touchdown. Po tej 9-jardowej akcji sędziowie zakończyli mecz.

Obie grające w tym meczu ekipy czeka teraz weekend przerwy. Po tym odpoczynku Towers zmierzą się 19 maja w Wyszkowie z Rhinos, natomiast Wilki dzień wcześniej podejmą u siebie Watahę Zielona Góra.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. J’S Photography