Ostatni mecz Towers przed własną publicznością, Wilki Łódzkie kontynuują walkę o życie

W niedzielę, 5 maja na Stadionie Lekkoatletycznym imienia Opolskich Olimpijczyków dojdzie do bardzo ważnego meczu, który jedną z drużyn na pewno przybliży do przedsezonowego celu. Jeśli wygrają Towers Opole – zwiększą swoje szanse na udział w fazie play-off, natomiast w przypadku wygranej Wilków Łódzkich, przyjezdni wyszarpią pierwsze punkty w tym sezonie, co może być kluczowe w walce o utrzymanie.

Beniaminek do pierwszego w historii Opola sezonu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym przystępował z ambitnym planem awansu do fazy play-off. O ile po ich debiucie przeciwko Panthers Wrocław, kiedy mimo dobrych fragmentów, ulegli oni wyraźnie 7:54, można było powątpiewać w te założenia, o tyle z każdym kolejnym meczem mistrzowie LFA2 spisywali się coraz efektowniej. Po porażce z wicemistrzami Polski, przyszła także lekcja od Kraków Kings, ale w międzyczasie Wieże potrafiły z dalekiego wyjazdu do Olsztyna przywieźć pierwsze w historii zwycięstwo w futbolowej elicie i to wywalczone w imponującym stylu. Przeciwko Lakers podopieczni Tima Bishopa nie stracili nawet punktu, samemu zdobywając ich aż 19. Przed tygodniem Towers sięgnęli po drugą wygraną, mimo iż to Armia Poznań była wyżej w tabeli i większość uważała ekipę z Wielkopolski za faworyta tej potyczki. Poznaniacy otworzyli wynik tego spotkania, co jednak nie podłamało gospodarzy, którzy szybko odpowiedzieli touchdownem, a następie konsekwentnie grali w ofensywie, czego efektem było zwycięstwo 32:12.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy gra opolan znacznie ewoluowała. Przed rokiem, jeszcze na poziomie drugiej ligi oglądaliśmy ich skupionych na grze dołem, gdzie absolutną gwiazdą był Jan Szwej. W obecnych rozgrywkach natomiast, Towers większość punktów zdobywają grą podaniową, na co ogromny wpływ miało przedsezonowe zakontraktowanie Markusa Hodgesa. Amerykański rozgrywający świetnie wkomponował się w zespół, imponując nie tylko precyzją podań, ale także wszechstronnością. Quarterback zza Oceanu nie ogranicza się do podań, próbuje również akcji biegowych, ale to nie wszystko, bowiem oglądać go możemy także w defensywie, gdzie na pozycji defensive backa zanotował już w tym sezonie kilka przechwytów. Bez dwóch zdań Amerykanin ma swój ogromny wkład w tegoroczną postawę beniaminka.

W LFA2 większość drużyn stawiała jednak na grę biegową, a Janek jest u nas jednym z najszybszych zawodników, dlatego w tamtym sezonie to przede wszystkim on zdobywał przyłożenia swoimi biegami. W LFA1 jest to już zdecydowanie trudniejsze, bo rywale bardzo dobrze czytają nasze biegi, więc musieliśmy zmienić swoją grę na bardziej podaniową. Ja razem z Pawłem Wojciechowskim dajemy sobie z tym nieźle radę. Amerykański rozgrywający rzecz jasna robi dużą różnicę, nasza gra podaniowa wygląda lepiej niż rok temu, chociaż nie będę też umniejszał Konradowi Rodakowi, który również bardzo dobrze podaje piłkę, można było to zobaczyć na przykład w naszym meczu z Kings – mówił w poniedziałkowym Magazynie Ligi Futbolu Amerykańskkiego na antenie Weszło FM Robert Szmielak, najskuteczniejszy zawodnik Towers Opole.

Wilki Łódzkie natomiast nadal nie mogą się przełamać i sięgnąć po pierwsze ligowe punkty. Najbliżej tego byli przed tygodniem, kiedy dopiero w samej końcówce zwycięstwo odebrali im gracze Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers. Łodzianie jednak po raz pierwszy w tym sezonie zdobyli ponad 20 punktów i po lekcjach otrzymanych przez choćby Seahawks Gdynia, czy Warsaw Mets, teraz czekają na ich zdecydowanie mniej wymagający rywale, co nie oznacza, że o zwycięstwo będzie teraz łatwo. Najbliższe trzy mecze odpowiedzą nam na pytanie, czy Wilki Łódzkie zobaczymy w przyszłym roku na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Podopiecznych Lonniego Hurseya czekają bowiem mecze z dwoma beniaminkami oraz drugą ekipą, która nie wygrała jeszcze w tym sezonie meczu – Rhinos Wyszków. Jeśli żadnego z tych spotkań nie uda się wygrać, będziemy mogli być pewni spadku Wilków, którzy sezon zasadniczy zakończą meczem z mistrzami Polski, Lowlanders Białystok. Kluczowe w kontekście walki o ligowy byt będzie na pewno starcie z wyszkowskimi Nosorożcami, jednak nie należy skazywać Wilków na pożarcie w meczach z Towers i Watahą. Faktem jest jednak, że w żadnym z tych meczów nie będą oni faworytem, a wraz z kolejnymi, ich szanse na pozostanie w LFA1 drastycznie maleją. Jeśli Wilki chcą w przyszłym roku grać z czołowymi polskimi drużynami, muszą po prostu zacząć punktować.

Mecz Towers Opole z Wilkami Łódzkimi odbędzie się na obiekcie przy ulicy Sosnkowskiego 12 w Opolu. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 13:00.

Link do transmisji:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. J’S Photography