Jakub Mazan show w Wyszkowie! Seahawks rozgromili Rhinos w debiucie nowego rozgrywającego

Pierwsze spotkanie 7. kolejki LFA1 to jedno z najbardziej jednostronnych spotkań tego sezonu. Seahawks Gdynia, w ekipie których debiutował nowy rozgrywający Jason Smith nie dali najmniejszych szans Rhinos Wyszków, którzy wciąż muszą walczyć o utrzymanie w lidze.

Gdynianie zdobywanie punktów rozpoczęli błyskawicznie. Już w swojej pierwszej serii ofensywnej zameldowali się w polu punktowym rywali. Niemalże cała akcja rozegrana została dołem, biegi m.in. nowego amerykańskiego nabytku zbliżyły Seahawks do endzone. Serię wykończył Arkadiusz Cieślok, czyli nominalny defensywny liniowy ekipy z Gdyni, który w tym sezonie już kilkukrotnie błyszczał jako biegacz. Udanie podwyższył kopnięciem Jakub Mazan i Jastrzębie prowadziły 7:0. Rhinos chwilę później byli bliscy zdobyczy punktowej. Dzięki świetnemu biegowi Dominika Buczka, znaleźli się w zasięgu field goala. Próba została jednak zblokowana, piłkę przejął Kacper Rokiciński i przebiegł 80 jardów, aż do endzone rywali. Ponownie bezbłędny Mazan i mieliśmy 14:0 dla gości.

Jason Smith w swoim debiucie pokazał reszcie stawki na co go stać. Na początku drugiej kwarty, gdynianie znaleźli się na 50. jardzie. Smith pokonał tę odległość solowym biegiem, zatrzymując się dopiero w polu punktowym. Jeszcze jedno celne kopnięcie i było 0:21. Kolejne dwa przyłożenia to dzieła nieoficjalnego MVP tego spotkania, Jakuba Mazana. Najpierw 33-jardowa akcja podaniowa, a potem 36-jardowa. Po tej drugie drużyna przyjezdnych zdecydowała się na 2-pt conversion i ponownie piłkę złapał w endzone Jakub Mazan. Te dwie serie zakończyły pierwszą połowę wynikiem 36:0 na korzyść przyjezdnych z Gdyni.

Po tym jak Rhinos stracili swojego podstawowego skrzydłowego Bartosza Szymańskiego z powodu kontuzji w pierwszej kwarcie, ich gra stała się przewidywalna do bólu. Zdecydowaną większość akcji przeprowadzali dołem, co doprowadziło do tego, że linia defensywna Seahawks dokładnie wiedziała czego się spodziewać. 3-krotni mistrzowie Polski w tym spotkaniu grali na zmianę górą i dołem. Większość serii kończyły jednak przyłożenia podaniowe. Tak było w przypadku kolejnych punktów, które po 10-jardowej akcji zdobył Michał Jarocki. Potem dla odmiany rushing touchdown zaliczył kolejny nominalny defensywny liniowy Seahawks, Arkadiusz Sobierski, co sprawiło, że na tablicy widniał wynik 0:50.

Do 2 touchdown passów Jakub Mazan dodał przyłożenie po 50-jardowej akcji powrotnej. Chociaż początkowo miał problem, żeby złapać piłkę wykopaną przez Rhinos, to gdy już ją opanował, pomknął niczym gazela w stronę endzone unikając tackli Nosorożców. Za dwa punkty podwyższył Adam Górczyński. Kolejna seria to ostatnie już przyłożenie Mazana w tym meczu, a wszystko rozpoczął Dawid Magrean, który popisał się interception, wprowadzając atak gdynian ma plac gry. Mazan najpierw popisał się 30-jardową akcją, która znacznie przybliżyła gości do pola punktowego rywali, a potem zanotował touchdown po 20-jardowej akcji. Smith i Mazan mimo krótkiej znajomości rozumieli się tego dnia doskonale i w znacznej mierze to dzięki ich świetnej dyspozycji na dwie minuty przed końcem Jastrzębie prowadziły aż 66:0. Dla Seahawks było to jednak mało. Podeszli do tego spotkania skupieni i pazerni. Wykonali krótkie kopnięcie, tak aby móc jeszcze przejąć piłkę. I kiedy tylko przeleciała ona 10 jardów, dopadł do niej nie kto inny jak Jakub Mazan. Na 5 sekund przed końcem rezerwowy quarterback – Mateusz Kroć posłał 25-jardowe podanie do Michała Jarockiego, a ten przyłożeniem ustalił wynik spotkania na 72:0 dla trzykrotnych mistrzów Polski, którzy co najmniej na tydzień wskoczyli na fotel lidera grupy północnej LFA1.

Widać było, że Seahawks chcieli się zrehabilitować po zeszłotygodniowej porażce z Panterami i wcześniejszym potknięciu z Lowlanders, co ewidentnie im się udało. Teraz czeka ich tydzień przerwy, a już 26 maja podejmą na swoim stadionie ekipę Kraków Kings. Rhinos zostały trzy mecze w walce o utrzymanie w LFA1. Pierwszy z nich za tydzień w niedzielę, kiedy to ponownie w roli gospodarza, zmierzą się z drużyną Towers Opole.

Michał Pracuk
Biuro Prasowe LFA

fot. Jacek Stańczak