Przed Panthers druga połowa weekendowego maratonu, najtrudniejsze w historii zadanie przed Watahą

Panthers Wrocław wczoraj w 50% wypełnili swój plan na trwający weekend. Po pokonaniu Kragujevac Wild Boars 70:13, drugim celem wicemistrzów Polski jest triumf nad Watahą Zielona Góra. Beniaminek jeszcze nigdy w swojej historii nie mierzył się z tak utytułowaną drużyną, wobec czego niewielu daje im choćby nikłe szanse na wywalczenie punktów. Wicemistrzowie LFA2 liczą jednak, że zmęczonym wczorajszym starciem w Pucharze Europy podopiecznym Vala Gunna uda się postawić trudne warunki.

Tak wielkiego wyzwania Panthers Wrocław dotychczas nie mieli. Wcześniej z tak dużą intensywnością grali w 2016 roku, kiedy tydzień po zdobyciu mistrzostwa Polski, wystąpili w wygranym turnieju Final Four futbolowej Ligi Mistrzów. Wówczas jednak półfinały odbyły się w piątek, a finał w niedzielę. Teraz pomiędzy jednym a drugim meczem wrocławianie nie mają nawet 24 godzin na regenerację. Mimo wszystko, nie zwalnia to ekipy z Dolnego Śląska z roli zdecydowanego faworyta spotkania kończącego 7. kolejkę LFA1. Panthers dysponują jednym z najszerszych składów w lidze, a już w końcówce wygranego pewnie wczorajszego starcia z mistrzami Serbii, szansę zaczęli dostawać zmiennicy, co dało kilku kluczowym graczom okazję do choćby minimalnego odpoczynku. Wszystko wskazuje jednak na to, że na Watahę wrocławianie wyjdą starterami i dopiero w zależności od przebiegu tego starcia, będą mogli rozpocząć rotowanie składem. Przed Panterami bowiem jeszcze bardzo intensywny okres, bowiem dzisiejszy mecz jest ich ostatnim domowym pojedynkiem w tegorocznym sezonie zasadniczym. W kolejnych tygodniach czekają ich w każdy weekend trzy wyjazdy – do Warszawy, Tychów i Poznania. Chwila wytchnienia może przyjść dopiero w czerwcu, kiedy Panthers mają szansę odpoczywać z uwagi na bezpośredni awans do półfinału. Aby jednak tak się stało, pokonanie Watahy i reszty ligowych rywali jest ich obowiązkiem.

To nie pierwszy raz, kiedy w jeden weekend rozgrywamy dwa spotkania. W pierwszym takim przypadku zakończyliśmy ten maraton z Pucharem Europy w rękach, więc i teraz wiemy, że naszych zawodników stać na dwa zwycięstwa. Przed sezonem zmieniliśmy system przygotowań, zrezygnowaliśmy ze składu B, to wszystko, by zwiększyć głębię składu – mówi Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław.

Zielonogórzanie natomiast upatrują swojej szansy w napiętym terminarzu dzisiejszych rywali. Faktem jest, że w swojej dwuletniej historii tak wielkie wyzwanie przed nimi jeszcze nie stało. Poprzednie starcie z dotychczas najtrudniejszym przeciwnikiem – Tychy Falcons – beniaminek wyraźnie przegrał, lecz udało im się zanotować honorowe przyłożenie, co finalnie złożyło się na rezultat 41:6. Dało to Watasze dużo materiału do analizy i poprawy błędów, co dwa tygodnie później pomogło im w pokonaniu Rhinos Wyszków 30:7. Teraz, po kolejnych dwóch tygodniach zielonogórzanie przystąpią do rywalizacji z Panthers. Tutaj również możemy mówić raczej przede wszystkim o cennej lekcji, która powinna zaprocentować w kolejnych spotkaniach. Wataha bowiem cały czas ma szanse na awans do play-offów, gdyż są dopiero na półmetku sezonu zasadniczego. Po potyczce w stolicy Dolnego Śląska, wicemistrzów LFA2 czekają jeszcze kolejno mecze z Wilkami Łódzkimi, Towers Opole i Kraków Kings. Te dwie ostatnie ekipy to bezpośredni rywale ekipy prowadzonej przez Michaela Sholarsa do zajęcia trzeciego miejsca w tabeli, dającego awans do fazy wildcards.

Cały czas jesteśmy na siebie źli za to przegrane spotkanie z Armią Poznań. Gdyby udało nam się wygrać, mielibyśmy bilans 3-1, a nie 2-2. Myślę jednak, że w pierwszym sezonie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym jest to całkiem dobry wynik. Realistycznie patrząc, jesteśmy w stanie skończyć sezon z bilansem 4-4. To jest nasz taki plan minimum, jednak na pewno powalczymy o 5-3, co na pewno nie będzie łatwe. Będzie to wymagało dużego skupienia i ogromu wysiłku od zespołu – mówił po ostatnim ligowym meczu Krystian Wójcik, zawodnik Watahy Zielona Góra.

Beniaminek zmierzy się z wicemistrzami Polski już dzisiaj, w niedzielę 12 maja o godzinie 14:00 na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu.

Transmisja spotkania:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. J’S Photography.