Wataha nie dała się rozszarpać Panterom. Zwycięstwo wicemistrzów Polski na zakończenie 7. kolejki

Panthers Wrocław nie bez problemów pokonali Watahę Zielona Góra w meczu kończącym 7. kolejkę LFA1. Beniaminek do przerwy prowadził nawet 8:6, jednak ostateczny rezultat tego starcia to 25:16 na korzyść wicemistrzów Polski.

Skazywani na pożarcie goście wcale nie wyglądali na przestraszonych stojąc naprzeciw zdecydowanie bardziej doświadczonym graczom. Można było to zobaczyć już w pierwszej serii ofensywnej, kiedy Wataha szybko wywalczyła pierwszą próbę. Chwilę później, już po oddaniu rywalom piłki poprzez punt, mieliśmy kolejne zaskoczenie – fantastycznie spisujący się w dotychczasowych meczach amerykański rozgrywający Panthers, Tony Dawson posłał podanie, które przechwycił Paweł Stroynowski i zielonogórzanie powrócili do ofensywy. Z biegiem czasu mogło się wydawać, że Panthers tylko powoli się „rozkręcają” i w ciągu kilku minut uda sim się rozpocząć festiwal punktowy. W ich defensywie wyróżnił się Marcin Gawroniak, który zaliczył sack na rozgrywającym gości. Kilka minut później Tony Dawson po 66-jardowym biegu zameldował się w endzone, czego sędziowie nie mogli jednak zaliczyć z uwagi na przewinienie po stronie gospodarzy. Defensywa Watahy również jednak spisywała się bardzo obiecująco. Najpierw goście zmusili wicemistrzów Polski do oddania piłki, a po chwili przy próbie punta, kop Dawida Pańczyszyna został zablokowany i beniaminek przejął futbolówkę na połowie wrocławian. W pierwszej kwarcie nie udało się przyjezdnym zapunktować, do czego swoją cegiełkę dołożył Antoni Idziak, któremu udało się powalić Kenyatte’a Allena przed linią wznowienia akcji.

Zgodnie z przedmeczowymi przewidywaniami to Panthers Wrocław jako pierwsi wyszki w tym starciu na prowadzenie, lecz udało im się to dopiero w połowie drugiej kwarty. Tony Dawson wypatrzył utalentowanego 20-letniego Jakuba Wąsiela i kilkunastojardowa akcja podaniowa tego duetu zakończyła się touchdownem otwierającym wynik tego spotkania. Świadomi tego, że zielonogórzanie bardzo rzadko decydują się na kopnięcia, gospodarze podjęli decyzję o próbie podwyższania za dwa punkty, co nie przyniosło zamierzonego efektu. Panthers mogli pójść za ciosem, ponieważ kilka minut później Deante Battle zaliczył interception. W tej samej akcji chciał jednak powalczyć o więcej niż „tylko” odzyskanie piłki. Jego próba oddania futbolówki do klubowego kolegi zakończyła się jednak fumble. Napierający gracze ofensywy Watahy starali się dopaść do zgubionej piłki, a ta wpadła w pole punktowe wrocławian. Sędziowie w związku z tym zasygnalizowali safety i dwa „oczka” powędrowały na konto beniaminka z województwa lubuskiego. Już samo zdobycie punktów przez Watahę mogło niektórych zaskoczyć, a nie było to ich ostatnie słowo przed zejściem do szatni. Ponownie Watasze udało się zatrzymać Tonego Dawsona, którego bieg zakończył się fumble i odzyskaniem futbolówki przez przyjezdnych. W ostatnich sekundach drugiej kwarty futbolowi kibice w Polsce przecierali natomiast już oczy ze zdumienia, ponieważ absolutny beniaminek najwyższego szczebla rozgrywkowego dzięki skutecznej akcji podaniowej zakończonej przyłożeniem Bartosza Wocha prowadził do przerwy z wicemistrzami Polski 8:6.

W trzeciej kwarcie Tony Dawson ponownie dopuścił się fumble, jednak tym razem miał więcej szczęścia, ponieważ do zgubionej przez niego piłki najszybciej dopadł klubowy kolega i wrocławianie pozostali w ofensywie. Amerykanin zrehabilitował się za ten błąd 24-jardowym biegiem w pole punktowe, odzyskując tym samym prowadzenie ekipie gospodarzy. Ponownie nie udało się podwyższyć za dwa, więc na tablicy widniało 12:8. Podopieczni Vala Gunna mieli szansę na powiększenie swojej przewagi w trzeciej kwarcie po biegu Kamila Kwiatkowskiego, jednak powracający do gry zawodnik gospodarzy tuż przed polem punktowym stracił panowanie nad piłką, a tę we własnym endzone odzyskali przyjezdni, przechodząc tym samym do ofensywy. Zielonogórzanie w tej serii ofensywnej nie zdołali jednak wyjść z własnej połowy. Podanie Allena zostało bowiem przechwycone przez Adama Larego, który nie tylko popisał się interception, ale swój return zakończył dopiero w polu punktowym Watahy, dając Panthers sześć „oczek”. Za jeden punkt podwyższył Dawid Pańczyszyn. Z biegiem czasu graczom prowadzonym przez Michaela Sholarsa było coraz trudniej i zaczęło pojawiać się coraz więcej błędów. Tak można niewątpliwie nazwać fumble, po którym Przemysław Lewszyk jako pierwszy nakrył „bezpańską” futbolówkę i wrocławianie po raz kolejny rozpoczęli swój atak na połowie rywali. Już w następnej akcji 14-jardowy bieg Tonego Dawsona dał przyłożenie wicemistrzom Polski. Próba akcji podaniowej przy podwyższeniu nie dała punktów, jednak gospodarze i tak wygrywali już wówczas 25:8.

W ostatniej kwarcie zespół z Dolnego Śląska nieco spuścił z tonu, co wynikało nie tylko z wywalczonej wcześniej przewagi, ale także chęci ogrania młodych graczy. W związku z tym Tony Dawson dostał szansę na odpoczynek, a na pozycji rozgrywającego zastąpił go 18-letni Mateusz Wojakiewicz. Ostatnią część tego spotkania wrocławianie rozpoczęli od kolejnego sacka na rozgrywającym Watahy, do którego dopadło kilku graczy na czele z Szymonem Adamczykiem. W ostatnich minutach zielonogórzanie zaczęli przejmować nieco inicjatywę, żądni drugiego przyłożenia. To udało im się niemal dokładnie 60 sekund przed końcowym gwizdkiem, kiedy solowy, 11-jardowy bieg zakończył w polu punktowym Kenyatte Allen. Za dwa punkty podwyższył Krystian Wójcik, ustalając tym samym rezultat meczu zamykającego 7. kolejkę LFA1 na 25:16.

Teraz przed Panthers Wrocław seria meczów wyjazdowych, która rozpocznie się w najbliższą niedzielę. 19 maja na stadionie przy Konwiktorskiej 6 w Warszawie wicemistrzowie Polski zmierzą się z Warsaw Mets. Przed Watahą również starcie wyjazdowe – dzień wcześniej, w sobotę 18 maja staną naprzeciw ekipie Wilków Łódzkich.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Wataha ZIelona Góra