Mocny początek Warsaw Mets, ale na Panthers Wrocław to za mało

W niedzielnym spotkaniu w ramach 8. kolejki LFA1 Warsaw Mets przegrali swój pierwszy domowy mecz w historii. Pogromcą stołecznej ekipy zostali wciąż niepokonani na krajowym podwórku Panthers Wrocław, którzy triumfowali przy Konwiktorskiej 49:21.

Faworytem tego starcia byli wicemistrzowi Polski, co podopieczni Vala Gunna potwierdzili już w swojej pierwszej serii ofensywnej, wychodząc na prowadzenie zaledwie kilka minut po gwizdku rozpoczynającym spotkanie. 6-jardowa akcja Tonego Dawsona, który oddał piłkę Konradowi Starczewskiemu otworzyła to starcie. Za jeden punkt podwyższył Piotr Gołacki. Błyskawicznie odpowiedzieli jednak gospodarze. Terrance Owens znakomicie wypatrzył urywającego się Danielowi Piątkowskiemu Jana Omaleńczuka i ich ponad 70-jardowa akcja podaniowa oraz celne kopnięcie Kamila Ronczki spowodowały remis 7:7. Po kolejnych kilku minutach oglądaliśmy jednak niemal bliźniaczą akcję punktową Panthers, tym razem zakończoną 6-jardowym biegiem Tonego Dawsona. Po podwyższeniu Piotra Gołackiego wicemistrzowie Polski ponownie prowadzili siedmioma punktami. Warsaw Mets w tym starciu nie mieli wiele do stracenia. Gdyby udało im się wygrać, całe futbolowe środowisko byłoby w sporym szoku, a ich porażka w pojedynku z Panterami była raczej oczekiwanym rezultatem. Dlatego też Metropolitanie nie bali się ryzykować. Granie w czwartej próbie bardzo im się opłaciło, ponieważ Owens posłał piłkę do Witolda Szpotańskiego, a ten w asyście swoich torujących mu drogę kolegów, zameldował się w polu punktowym. Kamil Ronczka ponownie się nie pomylił i po kilkudziesięciu minutach tego meczu mieliśmy remis 14:14, który zapowiadał nam ogromne emocje. Z biegiem czasu jednak goście coraz bardziej przejmowali inicjatywę, jeszcze przed zmianą stron powracając na prowadzenie. Po raz drugi tego dnia w endzone, po 1-jardowej akcji przebił się Tony Dawson. Trzecie celne kopnięcie Gołackiego ustaliło wynik pierwszej kwarty na 14:21.

W drugiej części meczu z przyłożenia po 24-jardowym biegu z touchdownu przez chwilę cieszył się Damian Kwiatkowski, jednak sędziowie dopatrzyli się holdingu po stronie gości, którzy zostali cofnięci, a ich przyłożenie nie zostało zaliczone. Nie minęło jednak wiele czasu, a wrocławianie dopięli swego, ponownie za sprawą akcji biegowej swojego amerykańskiego rozgrywającego. Dawson przy podwyższeniu posłał także celne podanie do Kacpra Fiedziuka i prowadzenie ekipy z Dolnego Śląska wynosiło już piętnaście „oczek”. Defensywa Warsaw Mets po zmianie stron dała sobie wbić dwa przyłożenia, jednak warto odnotować, że wyróżnił się w niej Maciej Gromnicki, notując sack na rozgrywającym Panthers. Jeszcze poważniejszego błędu w tej części spotkania dopuścił się Terrance Owens, którego podanie przechwycił na połowie gospodarzy Kamil Ruta, co znacznie ułatwiło zadanie atakowi ekipy z Dolnego Śląska. Nie minęło wiele czasu, a przyłożenie po 16-jardowej akcji podaniowej mógł świętować Wiktor Zięba. Kopnięcie Piotra Gołackiego dało rezultat 14:36 po 24 minutach gry.

W trzeciej kwarcie wrocławianie kontynuowali swój napór, co przyłożeniem po krótkim biegu zwieńczył Konrad Starczewski. Tym razem Piotr Gołacki nie miał szansy na dołożenie jednego punktu. Po złym snapie, Panthers musieli zadowolić się prowadzeniem 42:14. Po raz drugi w tym meczu w polu punktowym z piłką zameldował się także Wiktor Zięba, tym razem finalizując 22-jardową akcję podaniową. Goście wyciągnęli wnioski, nie popełnili błędu przy rozpoczęciu akcji, dzięki czemu ich kopacz mógł po raz piąty w niedzielnym meczu posłać futbolówkę między słupki.

Na ostatnią kwartę w szeregach Panthers Wrocław mogliśmy momentami obejrzeć część nominalnych zmienników, jak choćby 18-letni rozgrywający Mateusz Wojakiewicz. Wcześniej jednak pewni już zgarnięcia kolejnych punktów do tabeli goście, dali sobie wbić trzecie przyłożenie. Jego autorem został Jan Omelańczuk, który wbiegł w endzone kończąc 24-jardową akcję podaniową. Celne kopnięcie Kamila Ronczki ustaliło końcowy rezultat na 21:49.

Teraz przed obiema drużynami, które starły się w niedziele przy Konwiktorskiej, kluczowe pojedynki. Warsaw Mets w Białymstoku w sobotę o godzinie 19:00 staną naprzeciw Lowlanders Białystok w meczu, który będzie miał ogromne znaczenie w końcowym układzie tabeli grupy północnej. Nie mniejsze znaczenie będzie miał wyjazdowy pojedynek Panthers Wrocław z Tychy Falcons, który wskaże nam triumfatora grupy południowej. Potyczka ta odbędzie się wyjątkowo na obiekcie w Rudzie Śląskiej.

Skrót spotkania:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Dariusz Jacek/Interception