Wataha lepsza w „wilczych derbach”, przed Wilkami Łódzkimi kluczowy mecz o utrzymanie

W sobotnim meczu 8. kolejki LFA1 Wataha Zielona Góra pewnie triumfowała nad Wilkami Łódzkimi. Po starciu, które zakończyło się rezultatem 13:52, goście przedłużyli swoje nadzieje na awans do fazy play-off, natomiast łodzianie przedłużyli swoją serię tegorocznych ligowych porażek do sześciu i już w najbliższy weekend zagrają mecz o utrzymanie w futbolowej elicie.

Zgodnie z przewidywaniami, to ekipa z Zielonej Góry prezentowała się od pierwszych minut znacznie lepiej, co potwierdził w pierwszej kwarcie Krystian Wójcik. To właśnie on po kilkujardowym biegu nie dał się powalić atakującym go defensorom gospodarzy i zameldował się po raz pierwszy tego dnia w polu punktowym. Wataha próbowała podwyższenia za dwa punkty, jednak bieg utalentowanego rozgrywającego Cezarego Szczesnego został zatrzymany przed endzone. W tej samej części spotkania prowadzenie beniaminka podwyższył Kenyatte Allen, który zaprezentował 25-jardowy bieg na touchdown. Tym razem przyjezdnym udało się podwyższyć za sprawą celnego podania amerykańskiego rozgrywającego do Ariela Wróbla.

Po zmianie stron Wataha nie zwalniała tempa, a Kenyatte Allen ponownie zameldował się w polu punktowym, tym razem po 15-jardowym biegu prawą flanką. Podwyższył za dwa „oczka” Krystian Wójcik. Nie minęło wiele czasu, a Wataha po raz kolejny mogła cieszyć się ze zdobycia przyłożenia. W tej serii ofensywnej świetnie zaprezentował się duet Kenyatte Allen – Bartosz Woch, który dwa razy z rzędu zaprezentował akcję, w której Amerykanin po przebiegnięciu krótkiego dystansu odrzuca piłkę do swojego kolegi. Właśnie w taki sposób po 10-jardowej akcji Woch zanotował swój pierwszy tego dnia touchdown, po którym jego rozgrywający dołożył jeszcze dwa punkty i wicemistrzowie LFA2 prowadzili już wówczas 30:0. Później jednak Wilki pokazały, że nie można ich lekceważyć w walce o utrzymanie. Gospodarze potrzebowali zaledwie trzech akcji ofensywnych, by zameldować się w polu punktowym ekipy z Zielonej Góry. Najpierw mieliśmy krótki bieg Damiana Podczaskiego, który następnie ponad 20-jardowym podaniem obsłużył Tomasza Kuczkę, dzięki czemu łodzianie weszli na połowę rywali, a już następny drive dał im przyłożenie, którego autorem został Rafał Zapart. Running back gospodarzy przebiegł około 35 jardów i nikomu z podopiecznych Michaela Sholarsa nie udało się go zatrzymać, co oznaczało pierwsze tego dnia punkty na koncie Wilków Łódzkich. Na 7:30 rezultat celnym kopnięciem zmienił po chwili Michał Kaczmarek. Ostatnie słowo w drugiej kwarcie i tak należało jednak do zielonogórzan. Bardzo szybko przedostali się oni w redzone Wilków, którzy mieli chwilę radości po powaleniu Allena przed linią wznowienia akcji autorstwa Marcina Kostrzewy. Na nic się to jednak nie zdało, ponieważ już w następnej akcji Amerykanin wypatrzył w polu punktowym Bartosza Wocha i w ten sposób po krótkiej akcji podaniowej, Wataha sięgnęła po kolejne sześć punktów. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 7:36, ponieważ przy próbie podwyższenia Kenyatte Allen bardzo długo zwlekał z podaniem, co wykorzystał Mariusz Bętkowski, nie dopuszczając do dwupunktowego podwyższenia.

Druga połowa rozpoczęła się obiecująco w defensywie Wilków, ponieważ Kenyatte Allen na samym początku trzeciej kwarty został dwukrotnie zsackowany, najpierw przez Michała Bętkowskiego, a następnie przez Mateusza Zakrzewskiego. Ponownie nie powstrzymało go jednak Watahy przed wkroczeniem w pole punktowe gospodarzy w tej serii ofensywnej. Po raz kolejny w tym starciu oglądaliśmy odrzucenie piłki przez Allena do Bartosza Wocha, który po przebiegnięciu kilku jardów mógł cieszyć się z kolejnego przyłożenia. Ten sam zawodnik podwyższył również za dwa „oczka” dzięki skutecznemu biegowi środkiem. Wydawało się, że Wilki po raz drugi w sobotnim starciu zdołają odpowiedzieć przyłożeniem na akcję punktową rywali, jednak ich najdłuższa seria ofensywna w tym spotkaniu zakończyła się interception Camerona Grada. Filar obrony Watahy zdołał ponadto zanotować return, który zakończył dopiero w polu punktowym, jednak sędziowie dopatrzyli się przewinienia. Jego przyłożenie nie zostało uznane, lecz piłka dzięki temu przechwytowi przeszła w ręce zielonogórzan. Beniaminek w ataku przebywał jednak przez zaledwie jedną akcję. Ponownie oglądaliśmy krótkie odrzucenie piłki na skrzydło do Bartosza Wocha, który jednak tym razem pod naporem łódzkiej defensywy dopuścił się fumble i zgubioną przez niego piłkę przechwycił Jarosław Kalita, po czym sędziowie zakończyli trzecią część meczu.

Czwartą kwartę lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy dzięki przechwyceniu piłki przez swojego grającego prezesa mogli rozpocząć atak już na połowie Watahy. Dzięki biegom swojego rozgrywającego, Damiana Podczaskiego przesuwali się pod endzone i to właśnie ten zawodnik sfinalizował solowym, kilkunastojardowym rajdem serię ofensywną, dając Wilkom kolejne sześć punktów. Ekipa prowadzona przez Lonniego Hurseya próbowała podwyższać za dwa, lecz podanie Podczaskiego nie znalazło adresata, więc na tablicy pozostał rezultat 13:44. Łodzianie w końcówce musieli sobie radzić bez ważnego ogniwa w obronie, jakim jest niewątpliwie Jarosław Kalita, którego sędziowie wykluczyli z meczu, dopatrując się w jego wykonaniu targetingu. Całą ostatnią kwartę w szeregach Watahy na pozycji rozgrywającego rozegrał 18-letni Cezary Szczesny. Przez większość czasu czwartej kwarty, zespół z województwa lubuskiego nie potrafił przypieczętować swojej pewnej wygranej kolejnym przyłożeniem, lecz w samej końcówce ta sztuka udała się Aurelianowi Amrogowiczowi, któremu do przebiegnięcia wystarczyły zaledwie dwa jardy. Amrogowicz udanym dwupunktowym podwyższeniem ustalił również wynik tego starcia na 52:13 dla Watahy Zielona Góra.

Nasz plan taktyczny, który mieliśmy założony przed tym meczem został w stu procentach wykonany. Wiedzieliśmy gdzie zespół z Łodzi ma słabe punkty i atakowaliśmy właśnie w te ich czułe miejsca. Był to dobry mecz, kibice mogli oglądać dużo efektownych, ciekawych akcji, nam udało się przećwiczyć parę wariantów zagrań, które będziemy używać w dalszej części sezonu. Wszyscy są bardzo zadowoleni, bo to nasz pierwszy wygrany wyjazdowy mecz w LFA1 – powiedział po tym starciu Krystian Wójcik, zawodnik Watahy Zielona Góra.

Teraz przed Wilkami Łódzkimi najważniejszy mecz w sezonie, który odpowie na pytanie, na jakim poziomie rozgrywkowym zobaczymy ten zespół w przyszłym roku. W sobotę, 25 maja o godzinie 19:30 w ostatnim domowym meczu zespół Lonniego Hurseya zmierzy się bowiem z Rhinos Wyszków, którzy podobnie jak Wilki, w tym sezonie przegrali wszystkie sześć spotkań. Zwycięzca tego meczu będzie mógł cieszyć się z utrzymania w LFA1, natomiast przegrany bez względu na wynik meczu ostatniej ligowej kolejki, będzie już pewny degradacji do drugiej ligi. Wataha Zielona Góra natomiast także zagra mecz „o wszystko”. Tylko zwycięstwo w sobotę o 12:00 z Towers Opole, będzie w stanie przedłużyć nadzieje tego zespołu na udział w play-offach. W przypadku porażki, pewne już będzie, że o dziką kartę dającą przepustkę do półfinału powalczą mistrzowie LFA2.

Skrót spotkania:

W oczekiwaniu na mecz z Rhinos Wyszków 🦏, zapraszamy do obejrzenia skrótu z naszego ostatniego meczu z Wataha Zielona Góra 🏈Widzimy się w sobotę!

Gepostet von Wilki Łódzkie am Dienstag, 21. Mai 2019

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Wataha Zielona Góra