„Mecz o życie” dla Nosorożców, Wilki Łódzkie spadają do LFA2

20:6 na korzyść Rhinos Wyszków – takim wynikiem zakończył się mecz decydujący o spadku i utrzymaniu w LFA1. Goście z województwa mazowieckiego udowodnili, że zasługują na pozostanie w elicie, natomiast Wilki Łódzkie po siedmiu rozegranych meczach nadal nie mają na koncie zwycięstwa i niezależnie od wyniku meczu ostatniej kolejki, w przyszłym roku zobaczymy ich na poziomie drugiej ligi.

Wilki Łódzkie postawiły w sobotę na akcje biegowe, ale biegacze gospodarzy tego dnia nie mieli lekkiego życia. Zarówno Dariusz Grzybowski, jak i Rafał Zapart, nie byli w stanie przebić się przez szczelną obronę gości. Odbijali się od ściany Nosorożców, więc spróbowali podania. Piłkę przejął jednak defensive back Rhinos, Mateusz Lubański i przebiegł około 30 jardów z piłką. Ofensywa wyszkowian zaczęła zatem od 25. jarda. Amerykański quarterback, Jon Brown podjął decyzję o biegu i zatrzymał się dopiero 2 jardy przed endzone. Tam jednak świetna seria się zacięła. Łodzianie najpierw powstrzymali dwa biegi, a potem próbę podania. Rhinos spróbowali field goala, a wykorzystał go Michał Dąbkowski. Rhinos rozpoczęli od prowadzenia 3:0. Kolejna seria Wilków to istna droga z nieba do piekła. Rozgrywający porwał się na bieg i będąc kilka jardów przed strefą punktową rywali, stracił piłkę. Z okazji skorzystał defensive back Rhinos Michał Mroczek i dobiegł z przejętą piłką do połowy boiska. Goście w tym meczu szans nie marnowali, całą serię zakończył biegiem Dominik Buczek, podwyższył Dąbkowski i było już 10:0 dla przyjezdnych. Sytuacja była nie najlepsza, ale Wilki nie miały zamiaru tak szybko żegnać się z LFA1. Najpierw 30-jardowa akcja podaniowa do Marka Kustrzyńskiego, potem 18 jardów przebiegł rozgrywający. Zostały dwa jardy i zaczęła się droga „pod górkę”. Linia defensywna Nosorożców odparła trzy biegi przed samym endzone, ale w ostatniej próbie Dariusz Grzybowski przebił się przez szczelny do tej pory mur wyszkowian. Zły snap spowodował jednak, że kopnięcie było niemożliwe, zatem na tablicy widniał wynik 6:10.

W drugiej połowie jedyny raz w tym meczu pomylił się kicker Rhinos, przestrzelając field goala. Jednak znacznie bardziej bolesną pomyłkę popełnił punter gospodarzy. Przy czwartej próbie podjął się zmyłki, jednak zanim zdążył podać, został powalony, a Nosorożce przejęły piłkę. Jonathan Brown nie zastanawiał się długo, pobiegł i zatrzymał się dopiero w polu punktowym. Udane podwyższenie i goście prowadzili już 17:6. W ostatniej kwarcie linia defensywna Rhinos, po raz kolejny dołożyła swoją cegiełkę do utrzymania drużyny z Wyszkowa. Michał Mroczek popisał się interception i przebiegł z piłką aż do 25. jarda rywali. Atak nie był w stanie zdobyć przyłożenia, jednak znowu z pomocą przyszedł Dąbkowski i zapunktował za 3 field goalem. To ustaliło wynik na 20:6 dla Rhinos Wyszków, co dało im utrzymanie w futbolowej elicie.

W przyszłym sezonie nie zobaczymy zatem Wilków Łódzkich w LFA1. Jednak aby formalności stało się zadość, obie drużyny rozegrać muszą jeszcze jedno spotkanie. Wilki o honor i godne pożegnanie z najwyższym poziomem zagrają 1 czerwca z mistrzem Polski, Lowlanders Białystok, natomiast Rhinos już pełni spokoju dzień później zmierzą się z warszawskimi Mets.

Skrót meczu:

Michał Pracuk
Biuro Prasowe LFA

fot. Wyszkowiak