Śląski bój uczestników play-offów o drugie miejsce na południu

Zarówno Tychy Falcons, jak i Towers Opole już przed ostatnią kolejką ligową mają zagwarantowany udział w fazie play-off. Ostatnią niewiadomą jest to, z kim zmierzą się te ekipy w meczu o dziką kartę, co rozstrzygnie się już dzisiaj w ich bezpośrednim starciu.

Niekwestionowanym faworytem tego pojedynku będą gospodarze, którzy przed tygodniem musieli się pogodzić z porażką w starciu z Panthers Wrocław, co przekreśliło ich szanse ma zajęcie pierwszego miejsca na południu. W 10. kolejce Falcons będą mieli więc za zadanie obronić pozycji wicelidera, co zagwarantuje im przywilej meczu domowego w fazie wildcards oraz mecz z trzecią ekipą grupy północnej – Warsaw Mets. Tyszanie mają w pamięci pewne zwycięstwo nad warszawianami na starcie sezonu, więc będą starali się zrobić wszystko, by trafić na nich w play-offach. Przegranego z dzisiejszego pojedynku czeka bowiem daleki wyjazd, najprawdopodobniej nad morze i starcie z Seahawks Gdynia. Po raz drugi z rzędu Falcons z uwagi na rozgrywane w Tychach mecze w ramach Mistrzostw Świata U-20, są zmuszeni zaprezentować się w innym mieście. Przed tygodniem była to Ruda Śląska, natomiast dzisiejsze starcie z opolskimi Wieżami zostanie rozegrane w pobliskim Bieruniu. Podopieczni Michała Kołka mają dobre wspomnienia ze Stadionu Unii, bowiem w tym roku właśnie tam rozegrali przedsezonowy sparing z Fehervar Enthroners – aktualnym wiceliderem węgierskiej ekstraklasy. Tyszanie triumfowali wówczas 17:0, zaciekawiając mieszkańców tego miasta futbolem. Teraz Sokołom przyjdzie tam rozegrać mecz o zdecydowanie większą stawkę.

– Mecz z Panthers już za nami, teraz czas całkowicie skupić się na kolejnym przeciwniku jakim jest Towers Opole. Myślę, że ostatnia porażka to był dla nas kubeł zimnej wody, którego potrzebowaliśmy. Towers w ostatnim tygodniu zaprezentowali, że są na podobnym poziomie co Wataha, z którymi już mieliśmy okazję się zmierzyć, jednak w żadnym wypadku ich nie lekceważymy, a wręcz przeciwnie – myślę że ostatni mecz sezonu zasadniczego będzie bardzo ciekawym widowiskiem, na które wszystkich serdecznie zapraszam – zapowiada Adrian Binek, running back Tychy Falcons.

W 9. kolejce zespół ze Śląska uległ Panthers Wrocław 12:40, natomiast nastroje w szeregach Towers były zgoła odmienne. Opolanie bowiem w świetnym stylu wyszarpali zwycięstwo na terenie Watahy Zielona Góra, czym zagwarantowali sobie udział w play-offach. Mecz z Falcons będzie miał już więc dla nich nieco mniejsze znaczenie i na pewno z tyłu głowy Towers będą mieli fakt, iż ostatni mecz sezonu zasadniczego nie jest dla nich ostatnim meczem w tym sezonie. Już za tydzień Wieże rozpoczną rywalizację w play-offach, a nie jest wielką tajemnicą, że mistrzowie LFA2 nie dysponują bardzo szerokim składem, dlatego ważne w meczu z Falcons będzie też dla nich umiejętne rozkładanie sił z myślą o kolejnym tegorocznym wyzwaniu. Nawet jeśli triumf w Zielonej Górze był dla Towers ostatnią wygraną w tym sezonie, to i tak podopieczni Tima Bishopa okazali się jedną z największych niespodzianek trwających wciąż rozgrywek.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że w teorii możemy jeszcze awansować na drugie miejsce, ale najważniejsze jest to, że nasz plan minimum na ten sezon został wykonany. Każda drużyna marzy o tym, by dostać się do play-offów i walczyć na najwyższym poziomie rozgrywkowym z czołowymi drużynami. Nam się to udało, a na początku nikt na nas nie stawiał. My sami nawet nie zakładaliśmy, że tak dobrze nam pójdzie. Zdajemy sobie sprawę, że ten awans stawia przed nami nowe wyzwania, ale mamy nadzieję, że wszystko ułoży się po naszej myśli – mówił w poniedziałkowym Magazynie Ligi Futbolu Amerykańskiego Tomasz Biernacki, zawodnik beniaminka mistrza LFA2.

Miejscem tego pojedynku będzie stadion Unii Bieruń przy ulicy Chemików 40. Pierwszy gwizdek starcia Tychy Falcons z Towers Opole zaplanowano na godzinę 14:00.

Transmisja spotkania:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Jean-François Nicollet