Jeziorowcy zakończą sezon „z przytupem”, Seahawks jadą po kolejne łatwe punkty

Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers nie mają już szans na udział w fazie play-off, jednak z meczu ostatniej kolejki tegorocznego sezonu chcą „wycisnąć” maksimum. Trzykrotnych mistrzów Polski, Seahawks Gdynia, Jeziorowcy podejmą na największym stadionie w swoim mieście, gdzie na co dzień grają piłkarze pierwszoligowego Stomilu.

Stadion OSiR stanie się w niedzielę miejscem prawdziwego amerykańskiego święta, które przedłuży najmłodszym kibicom oraz ich opiekunom wczorajszy Dzień Dziecka. Lakers na dzień swojego debiutu na murawie stadionu Stomilu zaplanowali wiele atrakcji, ale daniem głównym ma być starcie z utytułowanymi Jastrzębiami. Przeciwko Seahawks gospodarze nie mają nic do stracenia, a dzięki dobremu występowi mogą zaskarbić sobie serca nowych kibiców, którzy będą ich wspierać w kolejnych sezonach. Tegorocznej kampanii Lakers nie mogą raczej zaliczyć do szczególnie udanych, bowiem przed ostatnim weekendem sezonu zasadniczego legitymują się bilansem 2-5. Utrzymanie od kilku tygodni mają jednak pewne, więc mogli ze spokojem zakończyć rozgrywki. Szczególnie nie wiedzie im się w meczach przed własną publicznością, gdzie w tym roku przegrali już kolejno 0:19 z Towers Opole, 0:42 z Warsaw Mets i 7:48 z Lowlanders Białystok. Dzisiaj zadanie przed nimi wcale nie łatwiejsze, ponieważ Seahawks pokazali, że nie zamierzają oszczędzać się w starciach, w których są zdecydowanymi faworytami, o czym przekonali się nie tak dawno choćby Rhinos Wyszków, przegrywając przed własną publicznością 0:72, co jest najwyższym wynikiem w dotychczasowej historii Ligi Futbolu Amerykańskiego.

Przed nami ostatni mecz sezonu regularnego, który zdefiniował nas jako drużynę. Dzięki zwycięstwom, które odnieśliśmy, udowodniliśmy sobie, że jesteśmy w stanie wygrywać, a także unieść tę metaforyczną pochodnię, o której mówimy od początku sezonu. Porażki pokazały nam błędy i co należy poprawić, aby wrócić do gry na poziomie Mistrza Polski. Jesteśmy drużyną, która bardzo ciężko pracuje na swój sukces, dlatego jestem pewien że błędy które zostały popełnione już się nie powtórzą. Przed nami mecz z Olsztyn Lakers, do którego nie podejdziemy pobłażliwie. Sezon regularny mamy zamiar zakończyć z głową wysoko uniesioną do góry, udowadniając, że liczymy się w walce o finał. Najważniejsza część sezonu 2019 za moment się zaczyna, a zawodnicy Seahawks Gdynia są gotowi – zapowiada Patryk Markowski, dyrektor klubu z Gdyni.

Jastrzębie po przyjściu nowego rozgrywającego, Jasona Smitha, prezentują się bardzo dobrze, co potwierdzili pewnie pokonując przed tygodniem Kraków Kings 47:20. Amerykanin imponuje akcjami biegowymi, lecz również potrafi obsłużyć celnymi podaniami swoich kolegów, dzięki czemu Jakub Mazan pewnie zmierza po tytuł najlepiej punktującego zawodnika tegorocznych rozgrywek. Seahawks do Olsztyna jadą pewni zwycięstwa, ale pewni także zajęcia drugiego miejsca w grupie północnej, co stało się faktem wczorajszej nocy, kiedy zgodnie z planem Lowlanders Białystok pokonali Wilki Łódzkie. Gdynianie wiedzą już więc, że o awans do półfinału zagrają 8 czerwca z Towers Opole na Stadionie Ogniwa Sopot. Aby przejść myślami do play-offów podopiecznym Mele Mosquedy został jednak jeszcze ostatni krok w sezonie zasadniczym, który wykonają oni dzisiaj w stolicy Warmii.

Olsztyn Lakers to drużyna, która może nas zaskoczyć. Nie należy ich lekceważyć, jednakże wydaje mi się, że jesteśmy na to spotkanie przygotowani na tyle, by wygrać. Poprzedni mecz udowodnił, że mają do czynienia z mocnymi zawodnikami, których należy się obawiać. Treningi pozwalają nam poprawić niedociągnięcia, doszlifować niuanse. O samym meczu mogę powiedzieć tyle – trzeba być przygotowanym na wszystko – stwierdził Mateusz Miotke, skrzydłowy gości dzisiejszego meczu.

Mecz ostatniej kolejki pomiędzy Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers a Seahawks Gdynia odbędzie się w niedzielę, 2 czerwca na Stadionie OSiR w Olsztynie. Kickoff pierwotnie planowany był o godzinie 13:00, jednak mecz rozpocznie się z godzinnym opóźnieniem.

Transmisja meczu:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Kacper Kirklewski