Falcons nie pozostawili Wieżom złudzeń, Towers rozgromieni na Śląsku

W sobotnim meczu 10. kolejki LFA1 oglądaliśmy starcie, którego stawką było drugie miejsce w grupie południowej. Tychy Falcons i Towers Opole mieli już przed pierwszym gwizdkiem zapewniony udział w play-offach, a dzięki wygranej 59:7 to Sokoły zapewniły sobie mecz o dziką kartę przed własnymi kibicami.

Gospodarze, którzy tym razem zaprezentowali się kibicom w Bieruniu, udanie rozpoczęli to starcie wychodząc na prowadzenie dzięki 5-jardowej akcji biegowej Keitha Raya. Za jeden punkt podwyższył celnie Krzysztof Richter. Wydawało się jednak, że mistrzowie LFA2, którzy są jedną z największych pozytywnych niespodzianek tegorocznego sezonu, będą potrafili dotrzymać kroku rywalom. Na pozycji rozgrywającego od początku szansę zaprezentowania swoich umiejętności dostał Konrad Rodak, który kilka minut później popisał się w duecie z Robertem Szmielakiem 44-jardową akcją podaniową, która zakończyła się przyłożeniem najlepszego skrzydłowego beniaminka, co za jedno „oczko” podwyższył także Mateusz Majewski. Z biegiem czasu jednak Falcons przejmowali coraz bardziej inicjatywę, w czym pomagały im błędy gości. Falcons nie wykorzystali swojej drugiej serii ofensywnej i Towers mogli nawet wyjść na prowadzenie, jednak podanie Konrada Rodaka zostało przecięte przez Germaina Pelie. Brytyjski linabecker najpierw podbił futbolówkę, a po chwili udało mu się ją złapać, prezentując także kilkudziesięciojardową akcję powrotną. Tyszanie na prowadzenie powrócili dzięki efektownemu touchdownowi po 63-jardowej akcji podaniowej. Na listę punktujących wpisał się nominalny defensive back Tobiasz Witalis, który pomagał w sobotę także w ataku na pozycji skrzydłowego. Utalentowany 19-latek miał w tej akcji sporo szczęścia, ponieważ tuż przed polem punktowym po ataku Lanre Oshosanyi zgubił piłkę, jednak zdołał ją najszybciej nakryć już w endzone i sześć punktów powędrowało na konto gospodarzy, co podwyższył ponownie Richter.

W drugiej kwarcie kopacz Falcons popisał się także w defensywie, blokując punt Konrada Rodaka, dzięki czemu zespół ze Śląska rozpoczął kolejną serię ofensywną już w redzone rywali. Mimo cofnięcia ataku w wyniku przewinienia, Sokoły i tak dopięły swego, po 26-jardowym biegu Keitha Raya. Po celnym kopnięciu Krzysztofa Richtera na tablicy widniało już 21:7. Opolanie w ataku przebywali następnie tylko przez jedną akcję. Nie najlepsze zawody rozgrywał w sobotę Konrad Rodak, jeden z bohaterów wcześniejszego meczu Towers z Watahą Zielona Góra. Rozgrywający Wież wypuścił piłkę z rąk, co błyskawicznie wykorzystał Kacper Pustołka, nakrywając futbolówkę i zapewniając gospodarzom kolejną możliwość zaatakowania. Z tej po raz trzeci tego dnia skorzystał amerykański rozgrywający Falcons, meldując się w polu punktowym po 10-jardowym biegu. Rodak mógł zrehabilitować się za wcześniejsze błędy, posyłając dalekie podanie w kierunku Roberta Szmielaka. Gwiazdor ekipy Tima Bishopa opanował piłkę, jednak chwilę później ją zgubił, co dało LaParishowi Lewisowi możliwość jej odzyskania. Falcons nie zwykli marnować takich szans. Keith Ray na połowie boiska urwał się defensywie Towers i posłał niemal 50-jardowe podanie do Zbigniewa Szrejbera, który nie miał problemów ze złapaniem piłki i zanotowaniem przyłożenia. Po kopnięciu Krzysztofa Richtera mieliśmy 35:7 i nie był to kres możliwości Falcons w tej części meczu. Ponownie gościom nie wyszła próba duetu Konrad Rodak – Robert Szmielak, tym razem zakończona interception LaParisha Lewisa. Amerykanin nie tylko przechwycił piłkę na własnej połowie, ale także popędził z nią do pola punktowego, notując pick six. Po udanym podwyższeniu wynik brzmiał 42:7, co w ostatniej akcji pierwszej połowy mógł jeszcze podwyższyć Krzysztof Richter. Kopacz tyszan ostatecznie nie dostał jednak szansy wykonania field goala, bowiem przez zły snap Tomasz Nowak miał problemy z opanowaniem piłki, co jednak nie wpłynęło znacząco na przebieg meczu, w którym Falcons doprowadzili do mercy rule już w drugiej kwarcie.

Drugą połowę gospodarze bardzo szybko rozpoczęli od wyprowadzenia kolejnego ciosu. Po puncie Towers sporo jardów „urwał” LaParish Lewis, następnie przyjezdni dopuścili się przewinienia, który zaprowadził tyszan aż na 13. jard, co biegiem przebył Sebastian Krawczyk, notując przyłożenie, podwyższone przez Krzysztofa Richtera. W defensywie błysnął natomiast w szeregach gospodarzy Patryk Kania, któremu udało się zanotować sack na Konradzie Rodaku. Czas w tej części meczu nie był już zatrzymywany, dlatego trzecia kwarta minęła bardzo szybko, co jednak nie oznaczało, że to koniec punktowania podopiecznych Michała Kołka.

W pierwszej akcji ostatniej części tego spotkania, w defensywie gości ponownie udało się z dobrej strony pokazać Lanre Oshosanyi, który tym razem zanotował interception po próbie dalekiego podania Keitha Raya do Tomasza Nowaka. Przechwyt Brytyjczyka okazał się jednak problemem dla Towers, którzy w związku z tym musieli rozpocząć atak tuż przed własnym polem punktowym, co zakończyło się safety po tym, jak Konrada Rodaka powalił Radosław Baron. Ostatni w tym meczu touchdown zanotował Tomasz Nowak po 20-jardowej akcji podaniowej. Wynik na 59:7 gospodarze ustalili dzięki dwupunktowemu podwyższeniu. Na pozycji rozgrywającego stanął Nowak, natomiast Keith Ray wziął rozbieg z lewego skrzydła i opolanie spodziewali się, że to on dostanie piłkę. Futbolówka trafiła tymczasem w ręce Jacka Sikory, który bez najmniejszych problemów zameldował się w endzone.

Łatwiej o przedmeczową motywację będąc w pozycji underdoga, tym niemniej staraliśmy się podejść do tego meczu maksymalnie skupieni. Początek w naszym wykonaniu okazał się dość leniwy, natomiast druga kwarta odsłoniła naszą kapitalną dominację. Nie mamy złudzeń, nadal naszym celem jest mistrzostwo – powiedział po meczu Maciej Wróbel, zawodnik Tychy Falcons.

Sokoły już w najbliższą niedzielę czeka mecz decydujący o awansie do półfinału. Na Śląsk zawitają ponownie Warsaw Mets, których Falcons pokonali na starcie sezonu 31:13. Towers Opole z kolei wybiorą się w daleką podróż nad morze, by w sobotą, 8 czerwca na stadionie Ogniwa Sopot powalczyć w fazie wildcards z Seahawks Gdynia.

Skrót meczu:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Jean-François Nicollet