Rebelianci wciąż niepokonani, Rzeszów Rockets nie dali rady faworytom

W ramach 3. kolejki LFA2 spotkały się drużyny, które udanie rozpoczęły sezon. Mecz choć początkowo wyrównany, pokazał że Silesia Rebels to nie bez powodu drużyna, która według wielu jest faworytem do awansu. Ekipa ze Śląska wygrała z Rzeszów Rockets 31:10.

Mecz ku niezadowoleniu katowickich kibiców, od punktowania rozpoczęły Rakiety. Za pomocą dobrych akcji, przede wszystkim podaniowych, dotarli do redzone. Jednak kiedy już się tam znaleźli, nie potrafili odnaleźć drogi do przyłożenia. Do próby field goala podszedł zatem Patryk Sapiński i trafił, dając swojej drużynie prowadzenie 3:0. Natychmiastowo Silesia Rebels zabrali się do odrabiania strat. Świetna 45-jardowa akcja podaniowa z Piotrem Żero doprowadziła ich w pobliże endzone. Serię wykończył running back gospodarzy – Michał Janusz, a za jeden punkt podwyższył Benjamin Bołdys, co zmieniło rezultat na 7:3 dla zespołu ze Śląska.

Z prowadzenia gospodarze długo się jednak nie cieszyli. Rakiety również popisały się świetną grą górą. 40-jardowa akcja podaniowa Krzysztofa Ładońskiego, dała otwartą drogę do prób na touchdown. Przyłożenie zaliczył biegacz – Bartosz Słomka. Po raz kolejny dobre kopnięcie Sapińskiego i goście odzyskali prowadzenie – tablica pokazywała wynik 7:10.

To był jednak koniec udanych akcji w wykonaniu przyjezdnych. Sił i niekonwencjonalnych zagrywek starczyło im tylko na jedną połowę. W drugiej nastąpiła absolutna dominacja Rebels. Najpierw niesamowitą akcją popisał się nominalny full back – Benjamin Bołdys. Po 70-jardowej akcji podaniowej zameldował się polu punktowym rywali, po czym sam podwyższył kopnięciem. Tym samym znowu prowadzili gospodarze, którzy wywalczonej przewagi nie stracili już do końcowego gwizdka. Następnie swoje drugie przyłożenie w tym meczu zdobył Michał Janusz i mieliśmy już 21:10. Kolejne punkty to znowu Bołdys, tym razem po 35-jardowym field goalu. Wynik meczu ustalił biegowym przyłożeniem coraz lepiej radzący sobie w lidze meksykański rozgrywający Rebels – Julio Vazquez.

Ostateczne rozstrzygnięcie to 31:10 dla Silesia Rebels. Jak na razie niepokonana drużyna z Katowic, potwierdza przedsezonowe spekulacje, w których większość kibiców typowała ich na faworytów rozgrywek. Teraz czeka ich tydzień przerwy, a 22 czerwca pojadą do Lublina zmierzyć się z tamtejszymi Tytanami. Rockets mimo porażki mogą być zadowoleni z tego jak się zaprezentowali na tle bardziej doświadczonego rywala. Oni również następny weekend mają wolny, a już za dwa tygodnie czeka ich potyczka na wyjeździe z Przemyśl Bears.

Michał Pracuk
Biuro Prasowe LFA

fot. Michał Klimek