Pierwsza bitwa o Polish Bowl XIV

W sobotę, 15 czerwca poznamy pierwszego uczestnika Polish Bowl XIV! O prawo do gry w ostatni weekend czerwca na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu w meczu finałowym LFA1 powalczą obrońcy tytułu, Lowlanders Białystok oraz jedna z rewelacji tegorocznego sezonu, Tychy Falcons.

Aktualni mistrzowie Polski mieli wiele czasu, by dobrze przygotować się do dzisiejszego półfinału. Sezon zasadniczy kończyli oni bowiem meczem ze spadającymi z ligi Wilkami Łódzkimi, dzięki czemu mogli pozwolić sobie na oszczędzanie sił i mądre rotowanie składem, by jak najwięcej zawodników było wypoczętych na decydujący o awansie do finału mecz. Ludzie z Nizin przeciwko łodzianom nie ryzykowali między innymi zdrowia rozgrywającego Rexa Dausina, który opuścił plac gry już w trzeciej kwarcie, a mimo wszystko ekipa z Podlasia łatwo uporała się ze spadkowiczem 48:0. Po tym spotkaniu Lowlanders czekał tydzień przerwy od meczów, a wszystko za sprawą wywalczenia sobie pierwszego miejsca w grupie północnej. Z tego powodu też zespół Alexa Burdette’a w meczu półfinałowym ma atut własnego boiska.

Przywilej gry u siebie nie zawsze jest jednak czynnikiem, który bardzo pomaga w odniesieniu wygranej. Warto wspomnieć, że na sześć dotychczas rozegranych meczów z Falcons, Lowlanders wygrali cztery. Obie porażki jednak odniósł właśnie przed własną publicznością, na bocznym boisku Stadionu Miejskiego przy ulicy Słonecznej 1. Ostatnią przegraną z Sokołami, białostoczanie na pewno pamiętają doskonale. Miała ona bowiem miejsce 6 kwietnia tego roku w meczu 3. kolejki LFA1. Ludzie z Nizin prezentowali się wówczas, na starcie sezonu bardzo słabo, na co wpływ miały przede wszystkim spore braki kadrowe. Falcons triumfowali na terenie mistrzów Polski 39:13, co zwróciło na ten zespół oczy wielu futbolowych kibiców, a tyszanie potwierdzali swoją doskonałą formę w kolejnych meczach, później przegrywając już tylko z Panthers Wrocław. Przez ponad dwa miesiące od tamtego starcia wiele zmieniło się jednak w Lowlanders – do gry po kontuzjach wrócili między innymi Mikołaj Pawlaczyk i Jakub Nowicki, a Rex Dausin doszedł do pełni sił po tym, jak przeciwko Falcons zagrał świeżo po urazie ręki, przez którą musiał pauzować w meczu 2. kolejki.z Rhinos Wyszków. Na drugą tegoroczną porażkę z Falcons białostoczanie nie znajdą już żadnego wytłumaczenia, dlatego ich celem jest wzięcie udanego rewanżu nad ekipą ze Śląska i potwierdzenie, że to Ludzie z Nizin mimo wpadki na starcie rozgrywek, wciąż należą do wąskiego grona dwóch najlepszych polskich klubów.

Mimo wielu roszad w składzie, do których doszło z różnych względów uważam, że nasz zespół jest kontynuacją drużyny mistrzowskiej z ubiegłego sezonu. Tomek Żukowski grę w padach zamienił na rolę asystenta i świetnie się w tym sprawdza. Za to chłopaki grający teraz na jego pozycji motywują się tym, by pokazać, że potrafią mu dorównać, a nawet być lepszym. Przy tych wszystkich okolicznościach, po wzmocnieniach w trakcie sezonu, czuję że jesteśmy mocniejsi od zespołu w 2018 roku – mówił Damian Wesołowski, defensywny liniowy Lowlanders Białystok w rozmowie z portalem „bia24.pl”.

Falcons natomiast mają przed sobą cel potwierdzenia, że kwietniowy triumf nad Lowlanders nie był dziełem przypadku, a efektem ciężkiej pracy, zarówno przed startem sezonu, jak i w jego trakcie. Przed startem rozgrywek tyszanie zakontraktowali okazałą liczbę zawodników, co dało trenerowi Michałowi Kołkowi komfort pracy, a starterów znacznie odciążyło i zmotywowało do pracy, mając na uwadze fakt, że na każdą pozycję na boisku w Falcons wreszcie jest kilku kandydatów. Warto zauważyć, że wspomniany head coach Sokołów to jedyny Polak dowodzący sztabowi szkoleniowemu ekip, którym udało się dojść do tegorocznych półfinałów. Drużyna ze Śląska już ma za sobą najlepszy sezon w historii, a wciąż pozostają oni w grze o grę w finale. Jak na razie udało im się powtórzyć dotychczasowe największe osiągnięcie, czyli udział w półfinale. Przed rokiem na ich drodze do Polish Bowl XIII stanęli Panthers Wrocław, natomiast teraz los był bardziej łaskawy i postawił przed nimi zespół, z którym Falcons pokazali, że potrafią nawiązać walkę, a także odnieść zwycięstwo.

Play-offy rządzą się swoimi prawami. My już graliśmy z Lowlanders, więc wiemy na co ich stać. Wiadomo, że wówczas była to nieco inna drużyna, która jeszcze się „docierała”. Ale my w tamtym momencie też byliśmy zespołem, który potrzebował czasu, by się odpowiednio zgrać, przed sezonem przyszło do nas przecież wielu nowych graczy. Teraz wszystko siedzi już w głowach. myślę, że dobrze się stało, że nasz mecz o dziką kartę z Warsaw Mets był dość wyrównany. Zawodnicy nabrali pokory i zobaczyli, że na tym etapie sezonu nie ma łatwych spotkań. Przed nami mecz o wszystko, nie dostaniemy w tym roku drugiej szansy gry o finał, co jest wystarczającą motywacją dla naszych zawodników – mówił w poniedziałkowym Magazynie Ligi Futbolu Amerykańskiego na Weszło FM wiceprezes Tychy Falcons, Jacek Kozub.

Droga tyszan do półfinału nie była łatwa, jednak w tym sezonie zanotowali oni zaledwie dwie porażki, kończąc sezon zasadniczy z dokładnie takim samym bilansem jak Lowlanders. Prócz wspomnianej przegranej z Panthers Wrocław, Falcons w 2. kolejce ulegli także minimalnie Seahawks Gdynia. Pozostałe mecze wygrywali, w tym ten jak dotychczas najważniejszy – w miniony weekend 27:20 z Warsaw Mets, co dało im przepustkę do półfinału. Po raz kolejny swoją klasę pokazał przeciwko warszawianom Keith Ray, który w tym sezonie jest jednym z powodów tak znakomitej dyspozycji Sokołów. W półfinale Amerykanin będzie musiał to potwierdzić, co może dać Falcons historyczne osiągnięcie, jakim będzie pierwszy awans do meczu finałowego. Już jeden finał – PLFA I – z tyszanami „Keke” wygrał, wprowadzając ich w 2016 roku na najwyższy poziom rozgrywkowy. Teraz mógł przyjść czas na przebicie tego osiągnięcia, na co szansa już 15 czerwca.

Pierwszy z półfinałów rozgrywany na bocznym boisku Stadionu Miejskiego w Białymstoku pomiędzy tamtejszymi Lowlanders a Tychy Falcons rozpocznie się o godzinie 12:00.

Transmisja spotkania:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Marcin Iliaszuk/Lowlanders Białystok