Nowy lider na zachodzie LFA2, Anioły poległy w Wałbrzychu

4. kolejkę LFA2 zakończyło spotkanie Miners Wałbrzych z Angels Toruń. Zwycięstwo 28:14 wałbrzyszan pozwoliło im przeskoczyć w tabeli dotychczasowego lidera, czyli właśnie ekipę z Torunia. 

Szybki powrót na najwyższy szczebel zagwarantuje nam tylko pełne skupienie i dobrze przepracowany sezon. W trakcie offseasonu zostały postawione cele i ich realizacji zamierzamy się trzymać – jednym z nich jest właśnie powrót do LFA1. Pierwszy krok jest za nami, wygrana niedzielnego spotkania to kolejny. I tak, krok po kroku. Wynik naszego pierwszego spotkania w pewnym stopniu mówi sam za siebie, jednak dla bacznego i mądrego obserwatora oczywistym będzie fakt, że musi się poprawić nasze wykończenie akcji. Podwyższenia to druga rzecz, na której warto się skupić, gdyż w ostatnim meczu wiele z nich nie zakończyło się w taki sposób, w jaki chcieliśmy. Na szczęście alternatyw mamy dużo i do niedzielnego spotkania podchodzimy z całkiem nowym planem. Liga dziewiątek miała być ligą rozwojową i niewątpliwe spełniła swoje zadanie. Zarówno Jaguars, jaki i Miners mierzyły się ostatnio nie tylko ze sobą nawzajem, ale także z nowym systemem. W takim meczu mogło wydarzyć się wszystko, więc wynik nie jest ogromnym zaskoczeniem, a jedynie pretekstem do tego, by bacznie obserwować drużyny i wyciągnąć odpowiednie wnioski – zapowiadał przed tym meczem Matthew Kershey – rozgrywający i trener główny Angels Toruń.

Obie drużyny weszły w to spotkanie z impetem. Pierwsze serie ofensywne po obu stronach zakończyły się przyłożeniami. Najpierw popisał się quarterback gospodarzy. Biegi Austina Stubbsa zbliżyły Miners do endzone i również jego solowy rajd tę serię zakończył. Podwyższył Sebastian Narnicki i było 7:0. Goście odpowiedzieli już po chwili, najpierw akcjami biegowymi Kershey’a i Marka Kucharskiego. Potem Amerykanin dograł do Mateusza Freli i ta 28-jardowa akcja podaniowa dała touchdown. Frela po przyłożeniu, sam podwyższył za 1 punkt i mieliśmy remis 7:7.

Następna seria ofensywna to popis całego ataku ekipy z Dolnego Śląska. Zaczął Jakub Tabaszewski biegiem, potem podanie przyjął Konrad Przybyło. W tym momencie Górnicy byli na 42. jardzie własnej połowy. 17-jardowy bieg zaliczył Stubbs, a wszystko zakończyła ponad 20-jardowa akcja podaniowa do wypożyczonego z Bielawa Owls Oskara Wypycha. Udanie podwyższył sam Wypych i znowu na prowadzenie wyszli Miners – 14:7. Oskar Wypych tego dnia brylował zarówno w ofensywie, jak i defensywie. W następnej akcji najpierw zaliczył interception, a potem zdobył także przyłożenie i podwyższył kopnięciem. One man show i było już 21:7.

W trzeciej kwarcie Angels zabrali się za odrabianie strat. Ich amerykański rozgrywający znowu popisał się fantastycznymi biegami i dzięki swojej nieprzewidywalności i dynamice zdobył przyłożenie. Frela podwyższył i było 21:14. W czwartej kwarcie Angels nie byli już w stanie znaleźć luki w defensywie wałbrzyszan. Za to Miners nie skończyli punktowania. Lekko nie było, bo zaczynali spod swojego endzone. Zaczęło się od efektownych biegów Tabaszewskiego i Narnickiego, a kiedy do pola punktowego rywali zostało 25 jardów, do gry wkroczył Stubbs. Rozgrywający gospodarzy przebiegł ten dystans i zdobył ostatnie w tym meczu przyłożenie. Wynik ustalił Wypych celnym kopnięciem.

Spotkanie obfitowało w efektowne i efektywne akcje. Zaplecze ligi po raz kolejny pokazało, że potrafi zaoferować ciekawy dla oka futbol. Tego deszczowego dnia lepsi okazali się Górnicy, dzięki czemu wskoczyli na fotel lidera grupy zachodniej LFA2. Teraz czeka ich ponad miesięczna przerwa. Dopiero w ramach 7. kolejki 20 lipca zmierzą się na własnym stadionie z Jaguars Kąty Wrocławskie. Tydzień krótszy odpoczynek czeka Anioły. W 6. kolejce podejmą u siebie szczecińską Armadę.

Michał Pracuk
Biuro Prasowe LFA

fot. walbrzych.dlawas.info