Mecz kolejki w Toruniu

Głosami znacznej większości kibiców, to pojedynek otwierający 6. kolejkę LFA2 pomiędzy Angels Toruń a Armadą Szczecin będzie najciekawszym starciem tego weekendu. Obie ekipy były przed sezonem zaliczane do grona faworytów do awansu i wciąż mają duże szanse na udział w play-offach.

Gospodarze tego spotkania mają za sobą już pierwszą wpadkę, kiedy to musieli przełknąć gorycz porażki w Wałbrzychu przeciwko tamtejszym Miners. W związku z tym toruńskie Anioły plasują się aktualnie na 3. miejscu w tabeli i by myśleć o szybkim powrocie do futbolowej elity, potrzebują zwycięstw. Sezon rozpoczął się dla nich efektownym zwycięstwem Białymi Lwami Gdańsk (38:7), lecz później przyszła wspomniana klęską na Dolnym Śląsku wynikiem 14:28. Dzisiaj, po niemal miesiącu przerwy Angels mają okazję zrehabilitować się kibicom w potyczce z nową siłą ze Szczecina. Armada przerwę miała nieco krótszą, bowiem swój ostatni mecz rozegrała 22 czerwca, kiedy nie dała szans Jaguars Kąty Wrocławskie. Wynik 36:14 może być jednak mylący, bowiem punkty gospodarze tamtego pojedynku stracili dopiero w końcówce, kiedy wypracowali sobie dużą przewagę. Zespół ze Szczecina ma za sobą dwa dość łatwe mecze i miało można stwierdzić, że Angels będą ich najtrudniejszym jak dotąd rywalem.

Analizowaliśmy grę naszego najbliższego przeciwnika i pod niego prowadziliśmy swoje zajęcia taktyczne. Po raz pierwszy w sezonie zagramy z przeciwnikiem, który ma rozgrywającego spoza Polski. Oby nasza defensywa, która bardzo dobrze spisywała się w poprzednich spotkaniach i tym razem stanęła na wysokości zadania. Mocno się nastawiamy. Zaczniemy najsilniejszym składem, ale jak wynik będzie korzystny, to damy pograć wszystkich zawodnikom. Nie nastawiamy się na wysokie zwycięstwa, wolimy ogrywać wszystkich graczy, by zaprocentowało to w play-offach – zapowiada w rozmowie z „Głosem Szczecińskim” Tomasz Leszczyński, dyrektor Armady.

Faktem jest, że obie ekipy posiadają w swoich szeregach rozgrywających z USA. Dotychczas ich postawa była jednak dość odmienna. Angels, którzy Matta Kersheya znają doskonale, bowiem jeszcze w ubiegłym sezonie pomagał im w LFA1, a także zajmuje się ekipą juniorską Aniołów, bardzo dobrze prezentują się w grze górą. Amerykanin jest obecnie liderem wśród rozgrywających, rzucając aż sześć podań na przyłożenie. Szczecinianie szczególnie będą musieli zwrócić uwagę na jego duet z Mateuszem Frelą, który aż cztery z dograń Kersheya zamienił w tym sezonie na touchdown. Armada z kolei, mimo że jej atak dowodzony jest przez Terrella Smitha, mocno nastawia się na grę dołem. Amerykanin posłał w tym roku zaledwie dwa podania, po których jego koledzy zdobyli punkty, a kolejne dwa touchdowny wywalczył solowym biegiem. Tyle samo przyłożeń mają także dwaj biegacze – Nataniel Mysiakowski oraz Paweł Borkowski. Ten fakt pokazuje, że zadanie przed Angels nie będzie łatwe, ponieważ nastawieni jak dotąd głownie na grę dołem podopieczni Romana Łakomiaka pokazali, że potrafią także zagrozić podaniem.

Armada Szczecin przystępuje do tego pojedynku jako lider grupy zachodniej dzięki lepszemu bilansowi od Miners Wałbrzych. W przypadku zwycięstwa nad Angels, nowopowstały klub umocni się na pierwszym miejscu i coraz poważniej będzie mógł planować udział w play-offach. Gdyby natomiast to Anioły odniosły zwycięstwo, ich szanse na grę w półfinale znacznie by wzrosły, lecz należy pamiętać, że nie jesteśmy jeszcze nawet na półmetku rywalizacji w drugiej lidze i wiele się jeszcze może w LFA2 wydarzyć. Potyczka Angels z Armadą odbędzie się na boisku przy ulicy Szosa Chełmińska 75 w Toruniu. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 12:00.

Transmisja meczu:

Mariusz Kańkowski 
Biuro Prasowe LFA

fot. Przemysław Szatkowski