Formalność dla Silesia Rebels? Na Śląsk zawitają Tytani

Pierwsze tegoroczne starcie Silesia Rebels z Tytanami Lublin zakończyło się pewną wygraną drużyny ze Śląska 28:0. Po niespełna miesiącu dojdzie do rewanżu, w którym znowu zdecydowanym faworytem będą gospodarze, którzy tym razem wystąpią na bocznym boisku Stadionu Śląskiego w Chorzowie.

Rebelianci są zresztą nie tylko faworytem w starciu z Tytanami, ale także jednym w głównych kandydatów do wygrania całej ligi, a co za tym idzie szybkiego powrotu do grona dwunastu najlepszych polskich klubów. Zespół z Katowic w tym sezonie nie zaznał jeszcze porażki i niewiele wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Oprócz wspomnianej pewnej wygranej w Lublinie, Rebels mają już za sobą także triumfy z Przemyśl Bears (28:6) i Rzeszów Rockets (31:10). Ekipa, która jako jedyna z całej stawki LFA2 jest prowadzona przez amerykańskiego trenera głównego – Johna Andersona łatwo przechodzi przez kolejnych rywali, a można odnieść wrażenie, że jest to tylko część ich możliwości, które jak dotąd wystarczą na rywali ze wschodu drugiej ligi. Wszystko wskazuje na to, że Rebelianci zakończą sezon zasadniczy z kompletem zwycięstw, gwarantując sobie tym samym domowy mecz półfinałowy. Ich celem na ten sezon jest zmierzenie się z rolą faworyta i udowodnienie, że wciąż trzeba zaliczać ich do grona najlepszych drużyn w kraju.

W Lublinie nastroje są zgoła odmienne. Tytani, którzy jeszcze rok temu jak równy z równym mierzyli się w półfinale LFA2 z późniejszym mistrzem tej ligi – Towers Opole, w tym sezonie głównie zawodzą. Po czterech rozegranych meczach mają na swoim koncie zaledwie jedną wygraną, a szczególnie bolesna może być dla nich wpadka z Przemyśla, kiedy to ulegli dwoma punktami, 12:14 absolutnemu beniaminkowi w futbolu jedenastoosobowym. Lublinianie meczem z Rebels wchodzą już w drugą połowę sezonu zasadniczego, który powoli można spisywać na straty. Tytani są już świadomi, że powtórzenie sukcesu sprzed roku jest już w zasadzie tylko w sferze marzeń, dlatego w czterech pozostałych meczach będą mogli skupiać się na budowaniu gruntu pod nowe rozgrywki. W Lublinie przed sezonem doszło do sporych zmian, a do zespołu dołączyło sporo niedoświadczonych graczy, którzy jak pokazuje tegoroczny sezon – potrzebują jeszcze czasu, by wejść na odpowiedni poziom, pozwalający myśleć o awansie do futbolowej elity. Mimo wszystko, Tytani rzecz jasna na Śląsk jadą po jak najlepszy wynik, który poprawi na pewno nienajlepsze humory w szeregach ekipy z Lubelszczyzny. Pomóc ma w tym objawienie poprzednich rozgrywek, Włoch Alessandro D’Alice, który właśnie w Tytanach rozpoczął swoją futbolową przygodę i był czołowym zawodnikiem tego zespołu. Pod koniec sezonu z powodu kontuzji nie mógł jednak pomagać drużynie na boisku i w tym roku wraca on by kontynuować swoją przygodę w Lublinie. W tym sezonie utalentowany linebacker grał w rodzimej lidze w barwach Giaguari Torino, z którymi doszedł do fazy play-off, przegrywając w meczu o dziką kartę z późniejszym wicemistrzem kraju, Guelfi Firenze. Rozgrywki na Półwyspie Apenińskim się jednak zakończyły i nic nie stało na przeszkodzie, by D’Alice wzmocnił szeregi Tytanów, co może okazać się sporym wzmocnieniem ekipy Randy’ego Hackera.

Nie ma co ukrywać, ten sezon to dla nas spore rozczarowanie. Musimy jednak zaznaczyć, że dysponujemy bardzo młodym składem. Po poprzednim sezonie sporo ważnych graczy postanowiło zakończyć swoje kariery. Ponad 30 procent obecnego składu to debiutanci. Oni potrzebują jeszcze trochę czasu, aby regularnie odnosić zwycięstwa. Widać jednak, że robią postępy. Pozwala to mi być spokojnym o przyszłość Tytanów – powiedział Karol Sidorowski, prezes Tytanów w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim.

Mecz pomiędzy Silesia Rebels a Tytanami Lublin zostanie rozegrany w niedzielę, 14 lipca o godzinie 13:00 na bocznym boisku Stadionu Śląskiego w Chorzowie.

Transmisja spotkania:

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

fot. Monika Sidorowska